czwartek, 13 czerwca 2019

8 kobiet, czyli... która zabiła?


OCH-Teatr wystawił sztukę „8 kobiet” Roberta Thomasa w obsadzie śmietanki aktorskiej. To nie mogło się nie udać. Mimo, że sztuka ma już swoje lata, nie traci na aktualności, a przy tym można ją wystawić na różne sposoby. Wystawiona w OCH-Teatrze jest kryminałem w stylu Agathy Christie, ale na wesoło i z leciutkim melodramatem w tle.

Oto zbliżają się święta Bożego Narodzenia i w domu na odludziu, zamieszkałym przez Marcela wraz z pięcioosobową rodziną żony i dwiema paniami zajmującymi się domem, (w momencie powrotu do domu ze szkoły najstarszej córki) dochodzi do odkrycia, że pan domu został zasztyletowany nożem w plecy. Och! Wszystkie panie w szoku. Mało tego – nie ma jak wezwać policji, bo telefon odcięty, zamieć nie pozwala wyjechać i trzeba pilnować, by nikt nie wszedł do pokoju pana i nie zatarł śladów. Tak się zaczyna akcja, a potem jest już coraz ciekawiej. Psy nie szczekały… to nikt obcy! Morderca jest wśród nas!

 
Każda z pań zapewnia, że nic nie wie o morderstwie, każda zapewnia o niewinności, żadna ponoć nie ruszała się w nocy ze swojego pokoju. Tylko czy aby na pewno? Każda mogła coś ugrać na śmierci Marcela, coś jej mogło skapnąć z jego majątku. Niewiele trzeba czasu, by ruszył korowód wzajemnych oskarżeń, podejrzeń, pretensji, wręcz szykan. Każda coś wie, ale ukrywa, bo może to wykorzystać w dogodnym dla siebie momencie, każda ma jakieś tajemnice, o których nie chce mówić. Tylko, że te tajemnice to tajemnice poliszynela. W tym mieszczańskim domu pod płaszczykiem dobrych manier kryje się hipokryzja, kłamstwa, obłuda. A jeszcze dociera do nich niewidziana od lat „czarna owca” rodziny, siostra Marcela, wcześniej wezwana przez kogoś telefonem… Oczywiście nie powiem kto zabił, nie będę psuć niespodzianki.

Na scenie same gwiazdy. Emilia Krakowska w roli teściowej Marcela jest rozkoszna i jednocześnie cudowna (-Może on popełnił samobójstwo?- Nożem w plecy?!) jako starsza pani nie stroniąca od alkoholu, pilnująca swoich interesów, taki lisek-chytrusek. Jej córka Gabi, żona Marcela (Katarzyna Gniewkowska) jest niezrównana w roli pani domu, taka pewna siebie, takim mocnym głosem podkreśla, że ona jest ważna, że w jej rękach są nici dowodzenia „stadem” dopóki nie wyjdzie na jaw, że ma kochanka, a fortuna niekoniecznie przypadnie jej w udziale. Izabela Dąbrowska (Augusta, siostra Gabi) jako hipochondryczka, wiecznie chora i mocno zakompleksiona jest taka cudna, kiedy się przemienia w jadowitą żmiję albo zostaje upokorzona. Skrajne emocje, a przy tym zagrane bosko. A kiedy twierdzi, że nie ma dzieci, bo „ją mężczyźni szanowali” – widzowie się zaśmiewają. Siedząc na widowni -można ją tyko kochać. Maria Seweryn jako ochmistrzyni – wydawać by się mogło, że taka spokojna, zrównoważona, dopóki nie wyjdą na jaw jej ciągoty hazardowe. Te jej zatrzymania w momencie odkrywania jej tajemnic – piękne. Kiedy na scenę wchodzi Anna Smołowik i tym swoim „jazzowym” głosem śpiewa i mówi… to uwodzi i mnie i płeć przeciwną. Ten jej głos, te namiętne ruchy… och, ach! Cudnie! Luiza, seksowna pokojówka (Paulina Chruściel), Zuza, starsza córka pana domu (Weronika Warchoł) i Katarzyna – jej siostra (Zofia Domalik) bardzo dobrze wpisały się w role młodych gniewnych, takich co chcą kierować swoim życiem po swojemu, tylko nie zawsze im to wychodzi. Za mało mają doświadczenia w intrygowaniu, nie koniecznie im to odpowiada, ale swoje za uszami mają.


I ta świetna obsada powolutku acz jadowicie ukazuje drugie oblicze kobiet, ich przewrotność, ich manipulacje, ich ciągoty do odkrywania tego co po drugiej stronie dziurki od klucza, niekiedy nawet bezduszność. A wszystko to w stylu komediowym.


Trzeba również wspomnieć, że muzyka na żywo spełniła swoją rolę. Bardzo mi się podobało akcentowanie muzyką przełomowych momentów, wzmacnianie efektów ruchu. W minimalistycznej scenografii takie „zabiegi muzyczne” pięknie współgrały z akcją. Brawo za pomysł i wykonanie.


Bawiliśmy się świetnie.


Polecam.


MaGa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz