sobota, 5 czerwca 2021

Tajemnica Lasu umarłych, czyli nie daje mi to spokoju

 Niemiecka produkcja na początku nie wzbudziła mojego wielkiego entuzjazmu - wydawało, się że wszystko się trochę ślimaczy, że tajemnicze zbrodnie nie zostały rozegrane z wystarczającym napięciem, żeby potem z ciekawością śledzić dalsze śledztwo. A jednak. Kolejne odcinki obejrzałem z ciekawością, nawet nie tyle dla samej sprawy kryminalnej, co trochę po to by obserwować dalsze przemiany bohaterów, ich emocje.
Scenariusz oparto na faktach, jest to jednak trochę sprawa "z archiwum X", czyli odkopywana po latach, jedynie dzięki uporowi pewnych osób, którym nie dawała ona spokoju. Przede wszystkim jest to jedna z grubych ryb w policji, który od początku zaginięcia jego siostry porusza niebo i ziemię, by sprawą zajmowano się ze szczególną uwagę, niestety to nie jego teren i wszelkie próby oficjalnej ingerencji mogą być bardzo źle postrzegane.


W tym samym okręgu i w tym samym czasie dochodzi też do serii morderstw i to tamta sprawa przykuje więcej uwagi opinii publicznej. Obie pozostaną nierozwiązane, frustrując jednych, a co okaże się dość ciekawym elementem serialu, ku zadowoleniu innych funkcjonariuszy. Te rozgrywki między jednymi i drugimi, w ukrywanie lub odkrywanie okażą się najbardziej pasjonującym elementem serialu - nawet nie to kto zabił, ale dlaczego komuś zależało, by nic nie wyszło na jaw i by zamknąć sprawę jak najszybciej.
Przy masie innych produkcji kryminalnych może i się nie wyróżnia niczym szczególnym, ale to niezły serial.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz