poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Młodość - Terrific Sunday, czyli fale nade mną



Staram się przynajmniej raz w miesiącu napisać jakąś notkę muzyczną, więc mimo, że jakoś ostatnio daleko mi po drodze z radosnym, melodyjnym graniem, to z deezera wybieram tym razem Terrific Sunday. Niech będzie, że nazwa bliższa mojemu samopoczuciu :)
A muza? Cieszę się, że w Polsce wciąż gra się takie gitarowe, ale nie za ciężkie granie. Nie jestem na bieżąco z tym co na rynku, ale mam wrażenie, że indie rock trochę odchodzi do lamusa, szuka się oryginalności, czasem na siłę. A tu proszę - w prostocie czasem jest urok.


Nie tylko po polsku, ale i po angielsku, w miarę różnorodnie, wpada w ucho, jest raczej energetycznie, nawet tanecznie, a całość niosą gitary (to akurat zawsze lubię), syntezatory są jedynie gdzieś w tle. Fajne. Bez zadęcia, napinki na robienie przeboju na siłę, a i tak wychodzi bardzo ciekawie. Zresztą sprawdźcie sami. Płyta ukazała się w roku ubiegłym, więc spokojnie i na legalu odsłuchacie całość, zanim ktoś zdecyduje się na kupno. Dobre, bo polskie :)












Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza