środa, 23 października 2019

Terror: Dzień hańby, czyli krzywdy trudno zapomnieć

Miałem chęć napisać o nowym projekcie Muńka, tak wkurzył mnie fake'owy news o jego śmierci. Muszę jednak trochę dłużej wsłuchać się w ten krążek - jeden raz to zbyt mało.
Na dziś więc serial.
Zaczynam Watchmen, Pod powierzchnią 2 raczej rozczarowało, Katarzyna Wielka jeszcze bardziej (ale o niej napiszę). A na dziś Terror: dzień hańby.
Jeżeli pamiętacie moją notkę o pierwszym sezonie, to pewnie dziwicie się czemu piszę, skoro nigdy nie robię notek na kolejne sezony. Ten przypadek jest jednak zupełnie wyjątkowy. To zupełnie nowa historia, którą z pierwszą częścią łączy co najwyżej pewien pomysł: połączenie wydarzeń historycznych z atmosferą grozy i jakimś zagrożeniem.

 I powiem więcej! Mimo pewnych dłużyzn i odrobiny sentymentalizmu drugi sezon podobał mi się dużo bardziej. Nie chodzi nawet o to, że lęk miał bardziej konkretne oblicze, czy o klimat azjatyckich horrorów, ale o przypomnienie historii którą świat powinien pamiętać. Zwykle zwycięzcom nie pamięta się ich błędów i win, wpisuje się je w koszty wygranej, usprawiedliwia jako zło konieczne (pisałem o tym też wczoraj). USA ma na swoim koncie wstydliwą kartę nie tylko w zrzuceniu bomby atomowej i masakrze cywili, ale również w tym jak potraktowano na samym początku wojny ponad setkę tysięcy obywateli, w których żyłach płynęła jakaś domieszka krwi japońskiej.
Obozy koncentracyjne, odbieranie majątków, traktowanie jako podludzi, ewentualnych szpiegów i zdrajców ojczyzny to los na jaki skazani byli nawet już po zakończeniu wojny. Nawet nie mogli służyć w armii, by udowodnić swoje przywiązanie do kraju. Ich dramatyczną sytuację twórcy serialu pokazują bez przekłamań i to tło fabuły jak dla mnie jest dużo ciekawsze niż grupa marynarzy na zamarźniętym statku.
Sam wątek ducha, który nęka poszczególnych członków społeczności, początkowo fascynuje swoją tajemnicą, niepokojem jaki wiąże się z jego pojawianiem się i przejmowaniem władzy nad kolejnymi ofiarami. Z czasem gdy zobaczymy trochę scen z retrospekcji robi się już bardziej banalnie i ckliwie, choć doceniam urokliwe zdjęcia i odwołanie się do kultury i wierzeń japońskich. Całość naprawdę dobra! Mimo że AMC pewnie nie dysponuje taką kasą na produkcje jak wielkie stacje, udowadnia że potrafi stworzyć rzeczy bardzo oryginalne i warte obejrzenia.  

2 komentarze:

  1. Przyznam, że mnie też drugi sezon spodobał się bardziej niż pierwszy. Z jednej strony, żałuję, że to już koniec - szybko zleciały te odcinki. Z drugiej, fabuła została dzięki temu zamknięta w jednej serii, zamiast ciągnąć się przez ileś sezonów. Na plus zarówno historyczne realia, jak i wątki paranormalne.

    OdpowiedzUsuń