czwartek, 11 kwietnia 2019

Nogi Syreny, czyli pożar w piwnicy

W zaległościach teatralnych aż trzy spektakle Teatru Syrena i dłużej tak nie może być - do świąt Wielkiej Nocy postaram się napisać o wszystkich, bo ta scena na pewno w tej chwili repertuarowo mocno się wyróżnia w Warszawie. Roma, Rampa, Buffo, na palcach jednej ręki można by wyliczyć miejsca gdzie można zobaczyć przedstawienie z dobrą dawką muzyki. Ale z muzyką graną na żywo, znowu jest ich mniej, a gdy popatrzymy na repertuar to już robi się niewesoło. Cieszmy się więc z obecności musicali w stolicy, oby było ich jak najwięcej i oby jak najlepsze. Tym razem jednak nie napiszę o żadnym tytule, który grany jest na dużej scenie. Będzie trochę alternatywnie, wyjątkowo, podziemnie i tylko dla dorosłych.
Przesadzam? To już spieszę z wyjaśnieniami. Podziemnie, bo spektakl "Nogi Syreny" grany jest w niewielkiej przestrzeni kawiarni teatru, która położona jest właśnie w podziemiach. Dla dorosłych... cóż, zarówno humor, treść, jak i pewne elementy spektaklu u młodszych może i by rozpalały wyobraźnię, tylko nie wiem czy byłyby do końca czytelne. Alternatywnie - cóż styl "Pożaru w burdelu" nie wszyscy lubią, a jeżeli miałbym do czego porównywać "Nogi" to właśnie do kultowych już w stolicy przedstawień. Piosenka, teatr, kabaret, show, groteska, dowcip, czyli wielki miszmasz, specyficzny i pewnie nie dla wszystkich. Może kogoś oburzy, zniesmaczy, ale wielu sprawi też ogromną frajdę, trzeba tylko poddać się tej specyficznej atmosferze. Jest wyjątkowo, bo też chyba mało kto wpadł na ten pomysł, by widz mógł poczuć się jak w danych kawiarniach w trakcie występów kabaretowych, nie siedział sztywno jak kołek, ale by mógł zjeść, wypić i w coraz luźniejszej atmosferze po prostu się bawić, a nie tylko obserwować.
Jest tu więc oczywiście scenariusz i wszystko dopięte na ostatni guzik, aktorzy jednak muszą być przygotowani na możliwość rozgrywania pewnych dialogów i żartów z publicznością, wciągać ją do zabawy w różny sposób (nie tylko przechadzając się między nimi) i czynią to z dużą swobodą. Scena tak naprawdę jest umowna, bo stać się nią równie dobrze przestrzeń między stolikami z lewej, prawej strony, a zanim się obejrzysz możesz usłyszeć czuły szept za uchem i poczuć muśnięcie piór boa.
Skoro jest wyszynk, to możecie sobie wyobrazić jak rozkręca się publiczność. Co tam, że chudną portfele, taki wieczór nie zdarza się przecież co weekend.  

Fabuła? Zwariowana totalnie i złożona z wielu pomysłów: będzie troszkę polityki, ale dużo więcej pikanterii, trochę golizny i mnogość wcieleń i przebrań (brawa za kostiumy!), zabawne i chwilami przewrotne teksty piosenek, spora różnorodność klimatów. Naprawdę mieszanka wybuchowa. Syrena będzie pławić się w szampanie, pani zamorduje pana, dotkniemy dinozaura, spotkamy kobietę pracującą, oj sporo się będzie tego wieczoru działo. Powiedziałem wieczoru? Zanim się obejrzycie noc zapadnie, a tu wcale końca nie będzie widać, a wy wcale nie będziecie mieli ochoty wychodzić. 
Forma może z początku trochę komuś zgrzytać, ale przecież w kabarecie nie wszystko musi być recytowane lub śpiewane przez panów w smokingach, prawda? W tej grotesce jest dużo luzu, zabawy i warto dać się jej ponieść. A teksty same w sobie stanowią rzecz bardzo smakowitą. No i świetna muzyka na żywo!
I nawet trudno wyróżnić kogoś szczególnie z zespołu aktorskiego, bo każdy ma tu swoje przynajmniej kilka minut.
Więcej o spektaklu tu


Obsada: Sylwia Achu / Jolanta Litwin-Sarzyńska / Kornelia Raniszewska / Agnieszka Rose
Krzysztof Broda-Żurawski / Piotr Nerlewski / Maciej Pesta
Reżyseria: Joanna Drozda

Tekst: Jędrzej Burszta / Joanna Drozda / Wojciech Kaniewski

Dramaturgia: Michał Wybieralski
Kostiumy: Jola Łobacz

Scenografia: Aleksandr Prowaliński

Choreografia: Krystyna Lama Szydłowska

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza