Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wystawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wystawa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Jarocin, Stacja wolność, czyli foty, muzyka i czegoś brakuje

Żona już od kilku tygodni męczyła mnie o wyjście na tą wystawę, stwierdziłem więc że nie ma co czekać do ostatniej chwili. Co prawda Jarocin z tych najlepszych czasów nie był miejscem dla nas, bo byliśmy zbyt małoletni, ale na pewno stanowi część jakiejś legendy buntu w muzyce, jaki zrodził się w Polsce w latach 80.
Tyle kapel, tyle nagrań, które przetrwały w pamięci do dziś, które wciąż są dla nas ważne, kultowych koncertów, choć jakościowo to są one do d... W tym jednak są autentyczne emocje, pragnienie wolności. Dziś, gdy wszystko wolno, może namiastką tego jest Woodstock, ale wtedy Jarocin był czymś więcej, bo tak naprawdę rzeczywistość wokół, co by nie mówić o obecnym rządzie, dużo straszniejsza.
I oto Muzeum Rocka udostępnia część swoich zbiorów, by umożliwić powrót w to miejsce, tym którzy jeździli wtedy na festiwal i by mogli dotknąć choćby fragmentu tego fenomenu ci co tam nie byli. Bo nie oszukujmy się - wskrzeszony festiwal to już nie to samo (żona jeździła, ale porównania też nie ma).

czwartek, 29 lipca 2021

Dwaj artyści na literkę B, czyli na Pragie

Jak siedzisz w mieście w te upały, a na kino nie masz ochoty (a w knajpach ile można siedzieć), pozostają parki, może miejsce nad wodą. Ale czemu nie galerie? Centrum Praskie Koneser daje fajną możliwość, bo to nie jedna galeria, ale kilka miejsc wystawowych, czasem sztuka, która wkracza w przestrzeń publiczną, sporo fajnych knajpek, koncerty, spektakle... Nas przyciągnęły tam dwie głośne wystawy - Banksy'ego oraz Beksińskiego. Obu panów nie trzeba przedstawiać, więc dziś mało pisania, a więcej fotek. Ot, taka impresja i ogólne wrażenia.

czwartek, 28 września 2017

Fotografie, które nie zmieniły świata (Krzysztof Miller), czyli nie przegapcie

Notka trochę wyjątkowa, bo nie chcę recenzować albumu z fotografiami Krzysztofa Millera, który wydała właśnie Agora, na wystawę wybieram się dopiero dziś, ale też pewnie trudno mi będzie pisać po jej obejrzeniu o swoich emocjach. Tu każde zdjęcie opowiada jakąś historię, tak jak i postać fotografa, wiecznie goniącego w różne punkty świata, wypalającego się w poczuciu, że ważne wydarzenia, problemy jakie udało mu się uchwycić, niewiele osób interesuje.

poniedziałek, 13 marca 2017

Osobliwy świat Hieronymusa Boscha, czyli wirtualne wędrowanie po świecie


Po raz kolejny dziś miałem okazję oglądać projekt Exhibition on screen, czyli wystawę malarstwa na dużym ekranie. W Multikinie powiedziałbym, że nawet na bardzo dużym. Ale to właśnie jest cudowne, bo to przecież nie tylko film dokumentalny, przybliżenie twórczości danego malarza, ale to co kocham najbardziej: oglądanie jego dzieł na bardzo dużym zbliżeniu. Właśnie te detale, omawiane przez specjalistów, historyków sztuki, kuratorów wystaw, podobają mi się w tym projekcie najbardziej.
W tym sezonie chyba jeszcze 3 premierowe filmy w Multikinie, a dla chętnych pewnie można upolować nawet starsze tytuły na powtórkach. Szczegóły, obejmujące cały cykl tu.

Dziś jeden z malarzy, którzy fascynują mnie od dawna: Hieronymus Bosch.
Wiem, wiem, powiecie, że to i tak nie to samo co pojechać i zobaczyć obraz na żywo. Ale powiedzcie sami - czy przy tych najsłynniejszych można zatrzymać się na dłużej, nie będąc zadeptanym przez tłum innych odwiedzających? No i trzeba jeździć po całym świecie, żeby zobaczyć to co Was interesuje. A tu wszystko macie w jednym miejscu. Prawie wszystkie obrazy zebrano bowiem w Het Noordbrabants Museum w ’s-Hertogenbosch, czyli rodzinnym miasteczku malarza, by uczcić jego 500 rocznicę jego śmierci. A tych których nie udało się ściągnąć na wystawę specjalną, ekipa filmowa i tak nie pominęła, czyli np. pojechali do Hiszpanii, by pokazać Ogród Rozkoszy.

czwartek, 11 lutego 2016

Van Gogh Alive, czyli ostatnia okazja

Odkładam na chwilę listę z tym co mam w głowie do recenzji (patrz wczorajsza notka - nadal możecie ustawiać kolejność), bo czas napisać o wystawie, która jest tylko do niedzieli w Warszawie. Może jeszcze ktoś z okolicy zdecyduje się na wyprawę. Mimo moich pewnych uwag - warto.
Warto, bo to Van Gogh i świetna prezentacja jego twórczości. Warto, bo w takich warunkach jeszcze tych obrazów nie widzieliście. I wybierzcie się czym prędzej, bo ku mojemu zdziwieniu i sporych cen biletów - wciąż jest sporo ludzi chętnych... A trudno komfortowo oglądać coś dłużej, gdy nie ma gdzie usiąść.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Niewidzialna wystawa, czyli poczuj to

Dziś dzieci miały wolne w szkole, więc dzień na "integrację" z tatą - jakieś atrakcje, pizza, buszowanie po sklepach, park, ale ponieważ dzień był wczęśniej planowany, więc z góry w plan wpisana została jeszcze wystawa, na którą chciałem się wybrać od dłuższego czasu. I o niej dziś kilka słów.
Wystawa składa sie z dwóch części, dzięki ich połęczeniu możemy poznać i "dotknąć" troszkę tego jak żyje się osobom niewidomym. Część "widzialna" daje nam możliwość dowiedzenia się trochę o alfabecie Braille'a (np. jak się zapisuje działania matematyczne, jak wygląda obsługa komputera, maszyna do pisania itd.), przydatnych drobiazgach, które mogą być pomocne w domu czy w szkole, ale możemy też np. zagrać w Chińczyka, albo ułożyć prostą dziecinną układankę bez wykorzystywania naszego zmysłu wzroku. Ale to wszystko przedsmak albo uzupełnienie tego co nas czeka w części "niewidzialnej".