Film o muzykach, zespołach, to często samograje, ale ich mocną stroną jest ścieżka dźwiękowa. "Sound of metal" jest zupełnie inny. To zanurzenie się w świat bez dźwięków, w świat ludzi niesłyszących. Jak to jest gdy ten zmysł się traci, czy łatwo odnaleźć w sobie spokój i zgodę na to, że życie się zmieni?
Dla bohatera granego przez Riza Ahmeda (bardzo ciekawa rola, zagrana w dużej mierze bez epatowania emocjami, na wyciszeniu), nie było to proste - wciąż widzimy i czujemy w nich złość, chęć do walki, by odzyskać świat, w którym kiedyś funkcjonował. Koncerty, trasy, komponowanie, słuchanie muzyki dla przyjemności... Miałby naprawdę się z tym pożegnać? Przecież m.in. to łączyło go z ukochaną, która wraz z nim podróżowała po kraju, marzyła o płycie, o sukcesie.
To film o stracie i o tym jak się z nią pogodzić, jak odnaleźć w sobie chęć do nowego, innego życia. Przez moment wydaje nam się, że bohater tego się nauczył, że społeczność w jaką wszedł, mimo że ich doświadczenie było często różne od jego (bo od urodzenia żyli pozbawieni słuchu i uczyli się bez niego obywać), przyjęła go, że dobrze się wśród nich z czasem odnalazł. Tylko czy to naprawdę spokój, który już z nim zostanie?
Ta jego przemiana, podążanie za nią, ciesząc się że z kolczastego młodzieńca, stał się kimś kto daje wsparcie innym, kto jest lubiany, jest tu najważniejsza. Jesteśmy świadomi jego marzeń i tęsknot, mamy jednak nadzieję, że z czasem one zmienią kształt, przestaną go tak dręczyć.
Paul Raci, grający trochę kontrowersyjnego terapeutę i szefa ośrodka stanowi pewnego rodzaju drogowskaz, ale on też wie, że każdy musi sam odnaleźć w sobie harmonię, pozbyć się złości - on też stracił kiedyś słuch, załamał się, tyle że odkrył potem inną drogę. Dając coś innym, będąc potrzebnym, znalazł być może więcej szczęścia niż miał wcześniej. Ruben sam musi do tego dojść.
Dotąd to właśnie muzyka dawała ujście jego emocjom, teraz musi się z nimi skonfrontować. A w ciszy, głosy demonów, które go dręczyły, brzmią dużo głośniej, nie można ich tak łatwo zagłuszyć.
Ciekawy obraz, a przejścia ze świata dźwięków do świata ciszy robią dość piorunujące wrażenie.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz