Skoro tak różne gatunki muzyczne pojawiają się na Notatniku, to dokładam jeszcze jedną ciekawostkę. Mariusz Duda, oprócz tego, że jest znany z Riverside i Lunatic Soul, tworzy też solowe projekty, eksperymentując w domu z różnymi instrumentami. Pandemia i związana z nią izolacja wpłynęła na niego na tyle mobilizująco, że oto pojawia się w ciągu jednego roku już chyba trzeci jego projekt. O tyle ciekawy, że jedynym jego nośnikiem ma być kaseta (ale spokojnie - jest legalnie do wysłuchania w serwisach w sieci), a całość jest podróżą w świat muzyki elektronicznej.
Może i dla wielu kojarzy się ona z klimatami fantastycznymi, z kosmosem, a Mariusz Duda, zabiera nas w podróż w głąb naszej głowy...
Nie jestem znawcą takiej muzyki, trochę wyrosłem z tego co zdarzało mi się słuchać jeszcze w latach 90 (od Kitaro, Tangerine Dream, Jarre'a i innych), ale to na pewno ciekawa podróż, wymagająca trochę wyciszenia, spokojniejszej głowy. To nie jest rozrywkowe plumkanie, gdzie najważniejsza jest melodia, czujemy że uczestniczymy w czymś co wymaga uruchomienia wyobraźni, podążenia za tymi dźwiękami, które nas otaczają.
Industrialność tych nagrań wcale nie sprawia, że tracą duszę, że są odhumanizowane, trzeba jednak rzeczywiście trochę się przestawić na inny rodzaj odbioru niż słuchając papki radiowej. Może i minimalistycznie, ale na pewno ciekawie.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz