O filmie amerykańskim już pisałem, na radziecki jeszcze poluję, ale może choć kilka słów o samej powieści? Wybrana jako lektura na DKK chyba przeraziła i zniechęciła ludzi na tyle, że oprócz mnie i dwójki nowych osób, ze stałych klubowiczów nikt nie przyszedł :( I muszę przyznać, że nie jest to łatwa lektura. Może dlatego, że podszedłem do niej trochę zadaniowo i "na szybko", czyli w 3 dni, sprawiła mi spory problem. Miałem przyjemność z czytania i wydaje mi się, że wychwytuję to o co chodziło autorowi, ale mam wrażenie, że to samo udało się zawrzeć w trochę bardziej zwięzłej formie w Niezwyciężonym. Tu trochę za dużo jest kombinowania. Namęczyłem się trochę - szczególnie z Solarystyką i opisami Oceanu. Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmos. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 września 2013
Solaris - Stanisław Lem, czyli kimże jest człowiek
O filmie amerykańskim już pisałem, na radziecki jeszcze poluję, ale może choć kilka słów o samej powieści? Wybrana jako lektura na DKK chyba przeraziła i zniechęciła ludzi na tyle, że oprócz mnie i dwójki nowych osób, ze stałych klubowiczów nikt nie przyszedł :( I muszę przyznać, że nie jest to łatwa lektura. Może dlatego, że podszedłem do niej trochę zadaniowo i "na szybko", czyli w 3 dni, sprawiła mi spory problem. Miałem przyjemność z czytania i wydaje mi się, że wychwytuję to o co chodziło autorowi, ale mam wrażenie, że to samo udało się zawrzeć w trochę bardziej zwięzłej formie w Niezwyciężonym. Tu trochę za dużo jest kombinowania. Namęczyłem się trochę - szczególnie z Solarystyką i opisami Oceanu. piątek, 16 sierpnia 2013
Miłość z księżyca, czyli tradycje kontra cywilizacja
Kolejna produkcja oglądana w ciągu ostatnich kilku lat, gdzie pojawia się stacja Bajkonur i motyw zbierania złomu spadającego z biega przez okoliczną ludność. Rzeczywiście klimaty dość egzotyczne i mimo, że ten motyw to już nie nowość, widać, że Kazachstan zrobił z tego dość modny temat i ściąga kolejne ekipy filmowe i zbiera nagrody na różnych festiwalach na świecie. Tym razem we współpracy z kinematografią niemiecką stworzyli współczesną wersję śpiącej królewny.
Młody, troszkę zakompleksiony chłopak marzy o wielkiej miłości. Jest specem w swej wiosce od nasłuchów radiowych - dzięki niemu wszyscy mogą żyć na jakimś poziomie docierając jako pierwsi do części rakiet spadających z nieba i sprzedając je na złom. Gdy po raz pierwszy w telewizji zobaczy francuską kosmonautkę przygotowująca się do lotu, obiekt jego westchnień przyjmie bardziej konkretny obraz.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Kosmiczni turyści, czyli marzenia coraz bliżej
Ktoś mógłby się zaśmiać widząc tak sformułowany podtytuł - nie oszukujmy się 20 mln. dolarów za lot jest nadal dostępne nielicznym - ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie miał na to szans, a technologia wciąż idzie do przodu. Kto wie - może nasze wnuki będą traktować takie wycieczki jako atrakcję na podobnym poziomie jak podroż do Nowej Zelandii...
Po takiej dygresji na początek kilka słów o filmie. Christian Frei nie jest nowicjuszem w robieniu dokumentów i trochę mnie zaskoczył tym filmem. Jest jakiś nierówny... Z jednej strony ponad półtorej godziny materiału i chwilami jest bardzo interesująco, ale poprzez brak jednego wątku, skakania z tematu na temat odczuwa się coraz większe zniechęcenie. Ale po kolei.
Pretekstem do nakręcenia filmu był udział w locie kosmicznym i pobyt na międzynarodowej stacji "kosmicznej turystki" - Amerykanki (irańskiego pochodzenia) Anousheh Ansami. To jej towarzyszymy zarówno w przygotowaniach, jak i już w trakcie samego lotu (rany, jak córa była zafascynowana tymi obrazkami). Ponieważ jednak póki co NASA nie oferuje takiej usługi wraz z reżyserem wędrujemy na teren byłego Związku Radzieckiego - do legendarnego Bajkonuru.
poniedziałek, 10 września 2012
Tajemniczy kosmos: Wszechświat Stephena Hawkinga, czyli wielkie pytania
Na początku szczerze przyznam się, że do wszelkich kolekcji kioskowych podchodzę raczej bardzo sceptycznie - nie wiadomo do końca czy jakość z początku dorówna tej z końca, a tego ostatniego często nie widać, bo kolekcja jest rozbudowywana o kolejne "atrakcyjne uzupełnienia". Większość celuje też w dzieciaki, bo to one są pasjonatami kolekcjonowania i naciagają rodziców (co mnie wkurza). Ale ta seria mam wrażenie, że będzie inna. Po pierwsze mamy dobrą jakość - BBC raczej nie wypuszcza bubli, a tu dodatkowo mamy świetne nazwiska ekspertów m.in. prof. Stephena Hawkinga, prof. Briana Coxa i polskiego konsultanta, który czuwa nad całością: dr Tomasza Rożka - fizyka, znanego popularyzatora nauki i dziennikarza, który o niej pisuje.
Cała kolekcja obejmuje 26 płyt DVD i podzielona jest na kilka części: Wszechświat Stephena Hawkinga - 6 płyt (filmy z roku 1999, ale wciąż dobrze się je ogląda), Cuda wszechświata - 4 płyty, Kosmos - 3 płyty, Magia Systemu Słonecznego - 5 płyt oraz Planety - 8 płyt. Do każdego filmu dodana jest książeczka z krótkimi artykułami z danego tematu. Całość zapowiada się ciekawie i mimo ceny, raz na dwa tygodnie wydaje się, że warto się szarpnąć, bo rzecz może zainteresować nie tylko latorośle (o ile są w Waszych domach takowe w wieku szkolnym), ale i nas samych.
Cała kolekcja obejmuje 26 płyt DVD i podzielona jest na kilka części: Wszechświat Stephena Hawkinga - 6 płyt (filmy z roku 1999, ale wciąż dobrze się je ogląda), Cuda wszechświata - 4 płyty, Kosmos - 3 płyty, Magia Systemu Słonecznego - 5 płyt oraz Planety - 8 płyt. Do każdego filmu dodana jest książeczka z krótkimi artykułami z danego tematu. Całość zapowiada się ciekawie i mimo ceny, raz na dwa tygodnie wydaje się, że warto się szarpnąć, bo rzecz może zainteresować nie tylko latorośle (o ile są w Waszych domach takowe w wieku szkolnym), ale i nas samych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


