piątek, 16 kwietnia 2021

Do trzech razy śmierć - Alek Rogoziński, czyli zazdrość, złośliwości i... zbrodnia

Kolejne spotkanie z komediami kryminalnymi Alka Rogozińskiego. Tym razem ze stosu wygrzebałem coś od czego powinienem zaczynać część swoich przygód z tym autorem, bo to akurat pierwszy tom, wprowadzający na scenę Różę Krull, samozwańczą detektyw, a jednocześnie autorkę kryminałów. Każda z tych książek na pewno przybliża trochę bohaterów, pozwala ich poznać, może więc warto czytać je po kolei? Nie ukrywam, że "Do trzech razy śmierć" czytało mi się lepiej niż np. "Raz dwa trzy, giniesz ty". Może też żarty ze środowiska pisarzy, krytyków i blogerów książkowych są mi bliższe niż światek planu filmowego? To są jednak sprawy drugorzędne, Rogoziński ma bowiem swoich fanów, swój styl i większość tego co pisze, utrzymana jest w podobnej formule. Sprawa kryminalna nie jest tu chyba najbardziej istotna, choć zwykle właśnie na niej zasadza się akcja - cała zabawa polega nawet nie tyle na próbach odgadnięcia tego kto i dlaczego zabił, a na obserwowaniu dość zwariowanych perypetii, w których biorą udział bohaterowie, ich podejrzeń i chaotycznych pomysłów na prowadzenie śledztwa równolegle wobec policji. Jak się domyślacie zwykle powoduje to dość nerwowe reakcje prowadzących sprawę, bo więcej tu utrudniania niż pomocy, powiedzcie jednak sami: czy bez pomocy bohaterów, policja połapałaby się w tym gąszczu środowiskowych powiązań, wzajemnych sympatii i antypatii, plotek, kłamstw i gry pozorów? 


Pisarze (a dokładniej w tym przypadku pisarki) jak się okazuje są bowiem nie tylko mistrzami wyobraźni, ale i potrafią być dobrzy w zatajaniu różnych spraw i w kreowaniu swoich wizerunków. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że to nie tyle pisarz/pisarka co jej sprawny agent albo i fanki, budują ich obraz, wpływają na opinię o ich twórczości lub o nich samych, ale już na to kto kogo lubi, a kogo nie, wpływ mają sami zainteresowani. Wyobraźcie sobie więc spotkanie najbardziej znanych pisarek, z których część za sobą raczej nie przepada, zaproszonych do pięknego dworku pod Krakowem, pod pozorem wręczenie jakiejś nagrody. Gdy już przyjadą, pewnie tak szybko nie uciekną, nawet jeżeli będą rozczarowane tym, że wprowadzono je w błąd. A gdy zaczną wśród nich padać pierwsze trupy, będzie już na wycofanie się zbyt późno. Jedynym sposobem na uratowanie głowy, będzie jak najszybsze odkrycie motywu i sprawcy.
Choć Rogoziński nie wprowadza raczej prawdziwych nazwisk (poza nielicznymi ale o tym sza), to i tak jego szpile wobec różnych stylów pisania i przyciągania czytelników (od kryminałów aż po powieści romantyczne i pikantne erotyki) dają sporo zabawy. To właśnie w różnych dialogach, przekomarzaniu się na temat własnych (i również innych osób) wad i słabości, stanowi tu źródło humoru. Akcja sobie leci swoją drogą, jakoś jednak nie zajmuje mnie ona aż tak bardzo jak wszystkie scenki pełne ironicznych obserwacji. A finał przychodzi zwykle zbyt szybko i w niewielkim stopniu zaskakuje. W komedii kryminalnej chodzi jednak moim zdaniem właśnie o to, by bawiła, by niosła odprężenie, a nie żeby koniecznie trzymała w napięciu i była od początku do końca logiczna niczym najlepszy nauczyciel od matematyki. Tak też traktuję książki Alka, choć nawet z tym humorem zastanawiam się czy przypadkiem nie ma go więcej w jego wpisach na profilu FB niż w jego powieściach.

4 komentarze:

  1. Takie książki są doskonałą odskocznią, od tych kryminałów, które wymagają od czytelnika całkowitego skupienia i zanurzenia się w mroczny, czasami zdeprawowany świat zbrodni.

    Poczucie humoru autora i krwiste postacie, sprawiają, że czytanie tej pozycji jest relaksem. Książkę pochłonęłam w kilka godzin :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki tego pisarza przewijają się w wielu miejscach w sieci, a ja jakoś wciąż nie miałam okazji się z nimi zapoznać. Oby starczyło mi miejsca na regale, by to w przyszłości zrobić, bo oczywiście chciałabym ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest adaptacja filmowa tej książki?

    OdpowiedzUsuń