Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 października 2018

Kraków po raz kolejny, czyli czego nie mogło zabraknąć, co nowego, a za czym tęsknię

Skąd milczenie na blogu (i po raz kolejny obawa czy znajdę czas na tyle notek ile dni w miesiącu). Ano już po raz chyba trzeci ze starszą córką przeżywamy radość z buszowania na Targach Książki w Krakowie. Intensywnie bardzo, ale nie tylko w halach targowych (choć jesteśmy codziennie), bo i troszkę miasta jak zwykle próbujemy zakosztować.
Książki towarzyszą nam jednak nawet podczas zwiedzania. A oprócz nich jeszcze jedna rzecz będzie tym razem znakiem przewodnim. Jaka? A o tym za czas jakiś.
Ta notka będzie więc krótką relacją. Będzie? Ano tak, bo wstaję za 5 godzin i pora już naprawdę spać, zwłaszcza, że dzień był intensywny. Zajrzyjcie więc tu za dni parę? Nie zapomnicie?

czwartek, 17 sierpnia 2017

Upalnie, czyli miasto nie tylko na dzień wagarowicza

Zawsze mam dylemat, czy na blogu poświęconym kulturze, zamieszczać jakieś bardziej prywatne fotki i wrażenia np. z wypadów krajoznawczych. Od czasu do czasu wrzucałem takie notki, o ile dotyczyły wyjazdów kilkudniowych i były super ciekawe. Ale co z krótszymi wypadami, w miejsca, które już wszyscy pewnie znają? Dylemat.
Przekonaliście mnie, żeby zostawić ten wpis, rozbudować go o fotki i wrażenia.

Być może to już ostatni wypad letni z dziećmi, więc tym bardziej warto zachować miłe wspomnienia. Pogodę mieliśmy aż za dobrą :) Bo słonko dało się we znaki.

Pomysł był trochę zwariowany: znaleźliśmy w sieci ofertę zwiedzania nocnego w Kazimierzu Dolnym - z przewodnikiem najpierw kawałek miasta, potem z pochodniami również Wąwóz Korzeniowy. Dzieciom spodobały się foty, więc długo nie trzeba było ich przekonywać, że warto. Córa już kilka razy w Kazimierzu była, ale ponieważ dziecięciem będąc, niewiele pamiętała.

Wyjeżdżaliśmy - było pochmurno, padało. Ale już za Kozienicami zaczęło nam przygrzewać. Przy rozmowach o tym jak się żyje w mniejszych miejscowościach i na wsiach młodym ludziom, podróż zeszła w miarę szybko. Zaczęliśmy od Janowca, bo będąc w Kazimierzu przecież nie wolno go ominąć.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Ile można zobaczyć w pięć dni, czyli ruszamy na południe


Dotąd często urządzaliśmy sobie rodzinne wypady w różne miejsca Polski na góra trzy dni, tym razem udało się na ciut więcej, a po uzgodnieniach rodzinnych postanowiliśmy połączyć dwie miejscówki już nam znane: Sandomierz i Ojców.
Jak to zwykle bywało trasa sobie, a rzeczywistość sobie, bo stałe są jedynie punkty noclegowe - poza nimi robimy to na co mamy ochotę, nic na siłę, aby nikt potem nie marudził. Głosowanie: zatrzymujemy się, skręcamy, jemy itp. Czasem zdarzają się też niespodzianki.
Choćby po drodze do Sandomierza: ruiny zamku w Iłży ciut rozczarowały, więc córa stwierdziła, że chce jechać bezpośrednio do celu.
Gdy została przegłosowana w sprawie fabryki porcelany w Ćmielowie (ja przegrałem głosowanie w sprawie Krzemionek i kopalni krzemienia) chodziła naburmuszona strasznie. Do czasu gdy zobaczyła pierwsze cudeńka ręcznie robione i malowane.










piątek, 5 lipca 2013

Polska, daj się zaskoczyć. Trasy magiczne, czyli nie siedź w domu

Wakacje to taki czas, gdy szczególnie ochoczo wyruszamy na zwiedzanie, wyprawy, podróże... Nawet jak nie ma kasy na zagraniczne zorganizowane wyjazdy i możliwości, by w szalony sposób jechać tam za grosze, zawsze przecież jest możliwość odkrywać to co nie mniej ciekawe i piękne. Nasz kraj. Perełek w nim co nie miara i ta pozycja po raz kolejny to potwierdza. 
Nie jest to standardowy przewodnik po miejscach najbardziej znanych - można tu oczywiście złościć się trochę na takie selektywne podejście i brak niektórych cudownych miejsc (choćby na Mazowszu: Arkadii, a na Lubelszczyźnie Kozłówki), ale wynika to trochę ze specyficznego sposobu powstawania tego zbioru pomysłów na krótkie wycieczki. Otóż 100 tras opisanych w tej książce to efekt akcji lokalnych oddziałów Gazety Wyborczej - propozycje czytelników i dziennikarzy, którzy opisywali własne wyprawy po swoich małych ojczyznach. Miejsca bardzo znane obok znanych wąskiej grupie (bo kto np. w kraju zna muzeum Kultury Indian w Wymysłowie i historię Długiego Pióra, albo które miasta tworzą szlak polskich czarownic). 

książka do kupienia tu

czwartek, 12 lipca 2012

Bon Appetit, czyli marzy mi się knajpa i przygotowanie do wyjazdu

Pamiętacie Rezerwat? Lubicie takie "naturszczykowskie" klimaty? To może spodoba się Wam ten ciekawy krótki dokument Kuby Maciejko. Film zdobył w 2011 nagrodę im. Macieja Szumowskiego na Krakowskim Festiwalu Filmowym, a historia dzieje się na Warszawskiej Woli. To jeszcze bardziej przyciągnęło moją uwagę, bo może nie za dobrze, ale znam tamte rejony, łaziło się trochę w tamtych okolicach, często też mój szlak komunikacyjny (oczywiście autobus albo tramwaj) wiódł właśnie tamta drogą. Człowiek więc trochę ocierał się o lokalną atmosferę - od dresiarzy, aż po starszych ludzi, często nieźle zawianych. To dzielnica Warszawy równie ciekawa jak i Praga, ale niestety coraz bardziej traci swój charakter zabudowywana kolejnymi biurowcami.

czwartek, 2 lutego 2012

Podroże małe i duże czyli czy łatwo realizować jest marzenia

O możliwości zdobycia książki informacji szukajcie pod koniec notki :) Tak, tak musicie przeczytać całą!
Ręka do góry kto lubi podróże? Kto lubi czytać o podróżach? Kto o nich marzyć? No to chyba notka dla Was wszystkich.
Ale od początku. Najpierw trafiłem skacząc po sieci na bloga Agnieszki i Grzegorza czyli mumagstravellers. Lubię przyglądać się trasom podróży, zdjęciom i wspomnieniom, więc oczywiście zacząłem w nim grzebać. I wynalazłem informację o tym iż różne swoje wspomnienia wydali w formie książkowej - na blogu nawet dzielą się kolejnymi etapami z niełatwego procesu wydania takiej publikacji (własnym sumptem). Kiedy więc natrafiłem na propozycję zakupu książki i wsparcia w ten sposób ich w zbieraniu funduszy na wymarzoną wyprawę dookoła świata długo się nie zastanawiałem. 25 zeta, ale jaką masz frajdę, że cała kwota idzie bezpośrednio do autora/wydawcy i to jeszcze może posłuży im do realizacji kolejnej podróży :) Prawdę mówiąc to dobra inwestycja - kto wie - może powstanie kolejna książka.
Wolę w ten sposób wspierać szaleńców, ale normalnych ludzi jak ty i ja, którzy ciułają każdą złotówkę, często śpią pod namiotami, podróżują jak najtaniej niż kupować kolejne książki "podróżników", którzy po pierwsze każą sobie za to płacić zwykle dużo więcej, a po drugie niewiele mogą nam doradzić w kwestii podróży - różni nas np. zawartość naszych portfeli, możliwości, komfort w jakim sobie mogą realizować swoje marzenia - to wszystko jest dla mnie mało osiągalne. A czytając relację Agnieszki i Grzegorza wciąż wraca myśl: to takie proste? kurde, a może by tak...?

środa, 31 sierpnia 2011

Sandomierz i okolice, czyli notka krajoznawcza i fotograficzna

Tym razem notka mniej kulturalna, ale robię wyjątek i będzie trochę bardziej krajoznawczo. Opisów zbyt duzo nie będzie żeby nie przynudzać, ale za to wrzucam trochę fotek...
Pamiętam pierwsze swoje dłuższe zetknięcie z Sandomierzem i od dawna obiecywałem sobie, że zajrzę w te okolice z całą rodznką, a nie tylko sam czy ze znajomymi z pracy. No i się udało! Wyjazd zaplanowany na 3 dni, różne opisy wydrukowane, mapa mniej więcej rozpracowana, planów co niemiara...