poniedziałek, 11 grudnia 2017

Liga sprawiedliwości, czyli popcorn i migające obrazki

Pewnie w najbliższych dniach wypad rodzinny na Star Wars i przyznam, że najchętniej wszystkie inne blockbustery omijałbym z daleka. Tyle, że jednak córki trochę ciągną w tę stronę, czasem więc skuszony próbuję odnaleźć się w tych klimatach - najczęściej superbohaterskich. Wszystkie te komiksowe postacie bardziej mnie śmieszą niż kręcą pozytywnie, kolejnych produkcji filmowych też nie traktuję więc specjalnie poważnie. Jak dla mnie wystarczy, że akcja jakoś trzyma się kupy, da się rozkminić bez oglądania dwudziestu wcześniejszych produkcji, ma w sobie trochę humoru i nie jest zbyt bajkowata.

Dlatego "Liga sprawiedliwości" specjalnie mnie jakoś nie oburza (bo widzę w sieci, że znawców cyklu mocno poruszyła negatywnie), nawet bym powiedział, że wskrzeszenie Supermana mnie zainteresowało, bo film z jego śmiercią, to jedna z niewielu rzeczy jaką w ramach cyklu oglądałem. Bez niego nawet najlepsi z ocalałych superbohaterów mogą nie poradzić sobie z obroną ziemi przed niszczycielskimi zapędami Steppenwolfa. Połowa filmu to nabór do ekipy (Batman, Wonder Woman, Aquaman, Flash, Cyborg) - każdy ma jakieś tam swoje zdolności, które będzie mógł wykorzystać w finalnej bitwie. Trochę pogaduszek, przekonywania, zapowiedź dużych kłopotów jakie czekają ich w walce, wreszcie próby wskrzeszenia supermena. I tyle. Bo potem już tylko ostatnie starcie, w którym wszyscy muszą połączyć siły. Trochę efekciarstwa, niezłe tempo bitwy, ale skoro i tak wiemy jak musi się to skończyć, emocji w tym za grosz. Liga sprawiedliwości została zawiązana, teraz można tłuc kolejne odsłony ich walki z różnymi zagrożeniami. Oby za którymś razem trafił się jakiś reżyser, który zostawi w cholerę wszystkie schematy i zrobi coś bardziej na poważnie, trochę inaczej, tak jak choćby kiedyś stało się to z Batmanem.
Możecie iść jeżeli jesteście fanami serii, ale nawet w takim przypadku raczej szybko będziecie chcieli o tej produkcji zapomnieć.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza