środa, 28 października 2020

ANAWA 2020, czyli bez Marka Grechuty te utwory już tak nie brzmią

I jeszcze jedna świeża płyta. Projekt, w którym palce macza Narodowe Centrum Kultury, ostatnimi czasy mające niezbyt szczęśliwą rękę do różnych rzeczy, ale uczczenie 50 rocznicy premiery pierwszej płyty jaką nagrał z zespołem Marek Grechuta, to akurat pomysł ciekawy i chyba nawet skuszę się na polowanie w sieci na koncert z tym materiałem. Bo choć kręcę nosem, że oryginał lepszy, to szanuję też odwagę, by starać się tchnąć w te znane numery jakiegoś swojego ducha, dodać coś do nich. To zawsze jest problem - jeżeli mamy w głowie oryginalny wokal, to wszystko co inne, będzie nam się wydawać dziwne. I tak właśnie miałem przy słuchaniu tego krążka. Nie przeszkadza mi to, że fortepian i sekcję smyczków zastępują gitary, saksofon i specyficzna aura jaką można wyczuć z daleka, bo Voo Voo jest niepowtarzalne. To raczej właśnie wokal najbardziej mi zgrzyta.
Trudno zarzucić Nosowskiej, Spiętemu, Kasai, Zalewskiemu, że nie potrafią śpiewać, to raczej kwestia tego jaki pomysł sobie wybrali, jak brzmią te otwory w ich wykonaniu. O Grechucie też można mówić, że to melorecytacje, ale jednocześnie to jego wykonanie mamy w głowach, ono niesie te słowa i melodię. Gdy słyszę więc jak w swoim stylu deklamuje tekst Spięty z Lao Che, po prostu bolą mnie uszy (Będziesz moją Panią)...
No co poradzę. Tak mam. Kasai przypadły głównie chórki i drugi głos, ale wypada dobrze, Nosowska wiadomo po swojemu i to kwestia gustu, Wagiel i Zalef (dość brawurowo w W dzikie wino) także w swoich klimatach, ale akurat bardziej trafili w piosenkę gdzie to pasowało. Zrezygnowano z dwóch numerów z oryginalnego krążka, dołożono za to coś w rodzaju intro (bardziej muzycznie niż tekstowo). Całość? Dla mnie na pewno nie, wolę oryginał i myślę, że dla każdego kto zna te piosenki, tamto wykonanie jest o niebo lepsze. Jest w nich coś ulotnego, jakaś dusza. A Voo Voo? Koncerty lubię, na płytach też zdarza im się stworzyć numery w których czuć magię, ale to trochę inna bajka. Rozbudowanie krótkich perełek o jakieś dłuższe frazy, solówki, w tym przypadku nawet nie było potrzebne. Czy psuje klimat czy go buduje? To już kwestia gustu. Ale Marka Grechuty po prostu trudno zastąpić i to właśnie z nim będą kojarzyć mi się te tytuły. 
Dziś krótko, a najważniejsze, czyli muzykę sprawdźcie sami - płyta już do wyłapania na legalu.

Tracklista:
1. Stoją gorzkie pagórki - Intro – Voo Voo
(muz. Kasai, sł. Tadeusz Nowak)
2. Zadymka – Voo Voo gościnnie Katarzyna Nosowska
(muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Julian Tuwim)
3. Niepewność – Voo Voo gościnnie Kasai
(muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Adam Mickiewicz)
4. W dzikie wino – Voo Voo gościnnie Krzysztof Zalewski
(muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Marek Grechuta)
5.Twoja postać – Voo Voo gościnnie Spięty
(muz. Marek Grechuta, sł. Tadeusz Miciński, Józef Czechowicz)
6. Nie dokazuj – Voo Voo gościnnie Krzysztof Zalewski, Kasai
(muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Marek Grechuta)
7. Będziesz moją panią – Voo Voo gościnnie Spięty, Kasai
(muz. Marek Grechuta, sł. Marek Grechuta)
8. Piosenka – Voo Voo gościnnie Kasai
(muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Julian Przyboś)
9. Korowód – Voo Voo
(muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Leszek Aleksander Moczulski)





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza