piątek, 17 kwietnia 2026

Retro Queen – Danuta Rinn, czyli kto ma tyle wdzięku co ja?

MaGa: Klub Tragediowy przy Teatrze Rampa stworzył przemiłe „spotkanie po latach” z Danutą Rinn, aktorką pierwszego zespołu Teatru na Targówku, późniejszą piosenkarką estradową, której piosenki nuciła cała Polska. Nie nazwę go muzodramem, bo choć były tam i refleksyjne tematy to całość utrzymana była w tonacji „lekkiej, łatwej i przyjemnej”, a w rolę Danuty Rinn wcieliła się Agnieszka Masłowska, która z niebywałym wdziękiem unosiła nad sceną zarówno charyzmę jak i tuszę niegdysiejszej wykonawczyni „Biedroneczki są w kropeczki” i innych przebojów.


Robert: Zaskakująco sympatyczny to był wieczór, choć pewnie najlepiej będą bawić się ludzie, którzy choć troszkę pamiętają Panią Danutę, czyli tych którzy urodzili się i wychowywali choćby w latach 70 czy 80. Z jednej strony brawa za przypomnienie repertuaru i osobowości artystki, ale jest coś jeszcze mam wrażenie, co sprawia że to nie tylko samo wspomnienie. Życiorys Rinn posłużył tu bowiem do refleksji nad tym jak radzić sobie w życiu z różnymi niepowodzeniami, kompleksami, szufladkami w które cię wpychają, hejtem czy śmiechem. 



MaGa: Ciekawa konwencja rozmów/porozumień dusz dwóch artystek z różnych epok daje możliwość porównywania czasów współczesnych do czasów bez playbacku. Daje również możliwość przechodzenia artystycznego Masłowskiej w Rinn i odwrotnie. Wspólne doświadczenia dnia codziennego, wprzęgnięte w pracę artystyczną dla obu były poniekąd tożsame a poniekąd różne. Miłość do sceny taka sama, przeżycia i czasy rozbieżne, a wszystko utrzymane w humorystyczny sposób. Miło się to oglądało.


Robert: Brawa dla Masłowskiej bo przecież nie każdy miałby ochotę nie tylko grać, ale i wychodzić z roli, stawać przed publicznością by mówić również o sobie. Autoironicznie, z pogodą ducha, szczerze, nie owijając w bawełnę mówić o tym jak to jest gdy porównujesz się ze zgrabniejszymi koleżankami, gdy dodatkowe kilogramy niestety wpychają cię w pewien schemat, postrzeganie społeczne a czasem i zadania powierzane przez reżyserów. Ona nie udaje nikogo innego, jest sobą, wykorzystuje to co może ktoś uważa za słabość, jako swoją siłę. 

fot. za stroną teatru


MaGa: Niemal 20 lat minęło od śmierci Danuty Rinn, kobiety pogodnej, z poczuciem humoru i jak wieść niesie z wielkim sercem. Jeśli śpiewała o kobietach to w taki sposób, że każda mogła w jej piosenkach odnaleźć siebie. Byłyśmy w nich i wrażliwe i jednocześnie silne. Bywało, że także trochę szalone. Moje pokolenie przesiąknięte było jej piosenkami i bardzo lubiło i ją i jej humor sceniczny, a przebój „Gdzie ci mężczyźni?” przeszedł do kanonu muzyki rozrywkowej. Nie dziwi więc, że na sali dużo osób z siwymi czuprynami, które śpiewały razem z Agnieszką/Danutą i świetnie reagowały na interakcje z odtwórczynią bohaterki.


Robert: To fakt, że kojarzyła mi się ona zawsze z uśmiechem, jak mówisz z pogodą ducha. Nawet opowiadając o trudnych sprawach w wywiadach potrafiła ją zachować, nie robić z siebie męczennicy. Doceniam jednak fakt, iż w spektaklu pokazano też inne oblicze repertuarowe, piękne ballady, w które wkładała całe swoje serce. Gdy się dziś tego słucha, większość okazuje się że gdzieś kojarzymy, choć potem niestety większość tych utworów trochę odeszła w zapomnienie. 

MaGa: Bardzo dużym atutem tego spektaklu (poza oczywiście rewelacyjną Agnieszką Masłowską) była niemal ascetyczna oprawa muzyczna, która była autentycznie akompaniamentem do słów a nie ich zagłuszaczem, jak często się zdarza w tego typu przedstawieniach. Można było dzięki temu delektować się tekstem piosenek i ich wymową. Było to bardzo dobrze przemyślane.

Robert: W sumie można by było nawet pokusić się o trochę więcej interakcji z akompaniującym Maciejem Chwałą, skoro jest na scenie i aż by się prosiło by nie stanowił jedynie tła. Może wyszło by nawet ciekawiej niż z maskotką grzyba, który miał reprezentować nam tu łatwość z jaką przychodzi nam uciekać w różnego rodzaju uzależnienia i wspomagacze. 

Generalnie jednak trzeba przyznać: bawiliśmy się dobrze, a za przywracanie pamięci o artystach którzy na to zasługują duże brawa. Polecamy więc ten wieczór. Dla tych którzy chcą się poczuć jak w dawnych klubach jest nawet kilka stolików do których można zasiąść ze szklaneczką, filiżanką czy kieliszkiem :)


Teatr Rampa Klub Tragediowy – Retro Queen Danuta Rinn - więcej o spektaklu tu
Tekst: Agnieszka Makowska, Bartłomiej Magdziarz
Reżyseria: Agnieszka Makowska
Opracowanie muzyczne i akompaniament: Maciej Chwała
Kostiumy i światło: Krystian Szymczak
Oprawa plastyczna: Agnieszka Makowska, Krystian Szymczak
Lalka grzyba: Konrad Kony Czarkowski
W roli głównej: Agnieszka Masłowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz