Odnoszę wrażenie, że ten spektakl przekazał mi większą wiedzę o autyzmie niż niejedna książka czy wykład na ten temat. Ten spektakl chłonie się przez skórę, wydobywa wiedzę z kakofonii dźwięków i ciszy, z krzyków i szeptów.
To opowieść matki autystycznej córki. Opowieść trudna, bolesna i pełna miłości. Oparta na autobiograficznej książce Elizy Kąckiej o tym samym tytule. Anna Augustynowicz – reżyserka stworzyła spektakl niepowtarzalny, inny od dotychczas oglądanych, wypełniony dźwiękami, które rozkładają nierówno emocje, raz są za a raz przeciw bohaterkom na scenie.
Czy przyszło wam kiedyś do głowy, że ktoś nasze frustracje może odebrać kolorem? Już samo to daje nam przedsmak jak inaczej część ludzi widzi świat wokół siebie i jakie wyzwania stają przed rodzicami dzieci w spektrum. Tak na dobrą sprawę to nie jest spektakl o dziecku (choć o Rudej jest cały czas mowa); to spektakl o matce tego „innego” dziecka, o codziennym mozole, by rozszyfrować, że plama na kartce jest lisem i nie wolno jej zabierać. To spektakl o próbie wniknięcia w zamknięty świat dziecka autystycznego i rozpoznania praw nim rządzących. Innych dla nas i innych dla niego. Proces trudny, mozolny, momentami bolesny. Polegający na akceptacji i poszanowaniu tej „inności” i poszukiwaniu komunikacji tam gdzie słowa i gesty tracą swoje znaczenie. W spektaklu relacja matki i córki to jak ciągłe szukania odpowiedniego klucza do drugiego człowieka z miliona kluczy do wyboru. Ciągłe, codzienne dopasowywanie klucza, który nie pasuje. I sprawdzanie czy może tysięczny zaskoczy…
To także spektakl o sprzecznościach, niezrozumieniu i nieproszonych radach. Wszyscy jesteśmy lekarzami w cudzej sprawie, najlepiej wiemy co należy zrobić. Społeczeństwo za dobrymi radami, kryje często niewiedzę, bo nie wie jak ma postąpić z tą „innością”. Gorzej gdy lekarze swoją niewiedzę przykrywają fałszywą pewnością siebie, bo przeczytali, że innym - to czy tamto - pomogło.
fot.: Karolina Jóźwiak za stroną teatru
Czteroosobowy zespół aktorów stojących przy pulpitach tworzą z widzami dziwny dystans, jakby chcieli powiedzieć: „Nie oceniaj. Słuchaj!” Tak jak matka sercem słuchała swojego „innego” dziecka, kiedy w ciemnym pokoju zatracała sama siebie, kiedy godzinami stała z córką przed szybą wystawową usiłując zobaczyć w niej to samo co Ruda. Dzięki ich grze nie ma w spektaklu ckliwości choć jest czułość.
Dużym atutem tego spektaklu jest też scenografia i światło oraz skrzypce. Całość tworzy niepowtarzalny spektakl, który zapada w pamięć.
Polecam.
MaGa
Teatr Dramatyczny – Wczoraj byłaś zła na zielono – więcej o spektaklu tu
Reżyseria – Anna Augustynowicz
Autor tekstu – Eliza Kącka
Scenografia – Marek Braun
Kostiumy – Tomasz Armada
Światło, videoart – Wojciech Kapela
Muzyka – Jacek Wierzchowski
Wykonawcy:
Anna Moskal – matka
Marianna Linde – Ruda
oraz
Karol Wróblewski/Damian Kwiatkowski
Mirosław Guzowski (gościnnie)
Skrzypce – Maria Wieczorek/Aniela Blachura

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz