Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 grudnia 2018

Śmierć Komandora. Tom 1. Pojawia się idea - Haruki Murakami, czyli czekając na natchnienie

Śmierć Komandora
Miałem już kilka spotkań z prozą Murakamiego i choć nie jestem zagorzałym fanem, przyznaję że facet potrafi stworzyć ciekawy klimat, mieszankę zwyczajności i czegoś tajemniczego. I powiem Wam, że choć złości mnie podzielenie tej historii na dwie części, to po "Śmierci Komandora" jakoś jeszcze bardziej to jego pisanie polubiłem. Może miałem akurat fazę na coś z dreszczykiem, a to właśnie w tej historii m.in. jest. Urwane, niedopowiedziane, na szczęście drugi tom już się ukazał, lada chwila więc będę mógł kontynuować lekturę. Niby niczym nowym Murakami nie zaskakuje, ale przecież niektórych pisarzy kochamy właśnie za to, że trzymają się pewnego własnego stylu, pokochaliśmy ich za te wszystkie zaskoczenia, wzruszenia i zachwyty jakie nam fundują, za ich wyobraźnię. I choć mamy już jakieś swoje ulubione powieści i bohaterów, z ciekawością wyglądamy kolejnych. Zwłaszcza gdy tak długo pisarz obdarowywał nas jedynie esejami i opowiadaniami.

piątek, 18 stycznia 2013

Norwegian wood, czyli gdy masz 20 lat...

Co prawda dziś miało być o jakiejś płycie, ale filmów mi się nazbierało tyle w kolejce do opisania, że muszę jakoś to uwzględniać w swoich planach na notki. Na jutro znowuż w planach jest książka - najnowszy tomik Akunina. Nawet zastanawiam się jak go Wam oddać - w rozdawajce dla jednej osoby, czy dorzucić do akcji Podaj książkę dalej, żeby każdy chętny mógł przeczytać? Doradźcie! Płyta przechodzi więc na niedzielę, jeszcze sobie pana Rodrigueza trochę posłucham. Ale dziś też będzie troszkę o muzyce - bez niej ten film byłby trochę niepełny i pewnie inaczej by smakował. Jest ona istotna jako pewne cytaty osadzone w klimacie lat 60-tych, ale i również jako ta autorska i bardzo podkreślająca stany psychiczne bohaterów tego obrazu (Jonny Greenwood).
Powieści "Norwegian Wood"
Hurakiego Murakamiego jeszcze nie czytałem, jakoś nie mogę się przekonać do tego pisarza w 100%, ale koleżanka twierdzi, że to chyba najlepsze co napisał, więc kto wie - może jeszcze się zachwycę. Na tyle jednak już wychwyciłem charakterystyczny nastrój jego powieści, że mogę spokojnie stwierdzić, że w tym obrazie dobrze zostało to uchwycone.

sobota, 21 stycznia 2012

Przygoda z owcą - Haruki Murakami czyli czym do cholery jest wszechświat dżdżownicy

Jakie to uczucie gdy owca wchodzi w człowieka? Ha! Owca jako super-mózg, geniusz, który wykorzystuje ciało ludzkie by realizować swoje cele np. zapanować nad światem. Czyż to nie brzmi jak wymysły jakiegoś nawiedzonego pisarza SF, który pozazdrościł sukcesu Hubbardowi... A to okazuje się wcale nie SF tylko Murakami, który uwielbia łączyć rzeczywistość magiczną, fantazję z naszą rzeczywistością, a to wszystko i tak stanowi tylko tło do tego by pisać o samotności, wyobcowaniu, zagubieniu współczesnego człowieka. To moje trzecie spotkanie z tym autorem. I wciąż - mimo, że to chyba było najciekawsze - nie mogę uchwycić istoty tego splendoru jaki otacza autora. Ani to jakoś specjalnie powalające, ani odkrywcze, ani żadnych wielkich prawd nam nie ujawnia.
Na pewno potrafi opowiadać - obojętnie czy to rozważamy całość książki czy wplecioną niczym matrioszka w powieść jakaś inną historyjkę (np. tu o założeniu wioski w górach) czyta się to dobrze, ale czy to wystarczy aby tak sie nim zachwycać? No cóż będę próbował dalej.