Kolejny film Mike'a Leigh
zaliczony, ale tym razem seans trochę mnie zmęczył, jakże to odmienne
kino od Kolejnego roku, czy Sekretów i kłamstwa. Odmienne nie tyle w
stylu opowiadania, ale raczej w bohaterach, w tym co robią, co jest dla
nich ważne. A może to tylko moje odczucie? Ale gdy tam miałem wrażenie,
że oglądam pewną całość, że w opowiadanej historii każdy ma jakieś swoje
miejsce, jest początek, środek i koniec, tak tu to wszystko jest bardzo
płynne i chaotyczne. Można chwilami odnieść wrażenie, że to zbiorek
scenek, niekoniecznie ze sobą powiązanych, o bohaterach dowiadujemy się
niewiele, a ważne są jedynie interakcje jakie między nimi się dzieją. Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike Leigh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike Leigh. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Nadzy, czyli czy jest jeszcze przyszłość?
Kolejny film Mike'a Leigh
zaliczony, ale tym razem seans trochę mnie zmęczył, jakże to odmienne
kino od Kolejnego roku, czy Sekretów i kłamstwa. Odmienne nie tyle w
stylu opowiadania, ale raczej w bohaterach, w tym co robią, co jest dla
nich ważne. A może to tylko moje odczucie? Ale gdy tam miałem wrażenie,
że oglądam pewną całość, że w opowiadanej historii każdy ma jakieś swoje
miejsce, jest początek, środek i koniec, tak tu to wszystko jest bardzo
płynne i chaotyczne. Można chwilami odnieść wrażenie, że to zbiorek
scenek, niekoniecznie ze sobą powiązanych, o bohaterach dowiadujemy się
niewiele, a ważne są jedynie interakcje jakie między nimi się dzieją. wtorek, 22 maja 2012
Sekrety i kłamstwa, czyli jak w zwierciadle
wtorek, 21 lutego 2012
Kolejny rok czyli szczęście w prostej codzienności
Dzień bez czegoś kulturalnegojakiś mało wartościowy. A dziś mimo zmęczenia i nawału spraw słuzbowych na szczęście i trochę przyjemności kulturalnych się udało wcisnąć... Skończyłem lekturę cholernie mocnego "Requiem dla snu" (kochani niedługo pójdzie w Wasze ręce), a w ramach naszego DKK na Ochocie mieliśmy zorganizowane spotkanie ze Sławomirem Koprem. Wrażenia wkrótce, a na dziś zanim padnę jeszcze szybka notka o jednym z filmów obejrzanych w ubiegłym tygodniu. "Wzięło" mnie na Mike'a Leigh. Na początek "Kolejny rok", w kolejce następne. Duzo mam takich pomysłów, aby poznać jakiegoś twórcę lepiej, przypomnieć sobie, ale potem brakuje mi konsekwencji, bo pojawiają się nowe, bardziej kuszące rzeczy... Ech ten mój słomiany zapał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)