Zbieram się i zbieram do napisania o "Prałacie" z Teatru TV, spektaklu dyskutowanym, chwalonym, a ja mam jakoś mieszane odczucia wobec niego. To nie jest tak, że postać Księdza Henryka Jankowskiego nie zasługuje na ostrą ocenę czy obronę, jednak pewne zabiegi zastosowane przez Michała Kmiecika i Marcina Libera nie do końca rozumiem.
Przecież próba zmiany perspektywy: powiedzmy coś wreszcie z punktu widzenia ofiar, a nie sprawcy, nie czyńmy go najważniejszą i najciekawszą postacią i tak nie do końca się udaje - to właśnie jego postać grana przez Rafała Dziwisza stoi w centrum, nawet jeżeli próbujemy ją ośmieszać i czynić słabą. Ba, powiem nawet więcej: narracja "to ja jako diabeł go namówiłem" i Jankowskiego "to nie moja wina", raczej powiedziałbym że rozmywa zbrodnie i całe czynione zło, niż je podkreśla.
Postać "Złego" (Juliusz Chrząstowski), który czuje się dumny z tego jak wodzi na pokuszenie i podsuwa różne swoje wskazówki by rozszerzać ciemność na ziemi może i jest ciekawa, stawianie jednak znaku równości pomiędzy pedofilią, strzelaniem do robotników czy wyborem papieża jako przejawami zła, wydaje się słabym żartem albo grubą prowokacją.
Brawa na pewno za podjęcie tematu. Zobaczenie postaci trzęsącej się ze strachu, tłumaczącej, zamiast pełnego pychy prałata (on nigdy nie przepraszał za swoje słowa i czyny) daje też jakąś satysfakcję - nie umknął on sprawiedliwości jak w rzeczywistości.
Problem mam więc w pewnych detalach, a nie w całości pomysłu czy tematu. O ile zesłanie do piekła, zburzenie pomnika wcale mnie jakoś bardzo nie oburzają i nie dziwią, to mam wrażenie że w samym pomyśle, by diabeł próbował jakoś tuszować temat, podejmować interwencję, zabrakło trochę dopracowania. Idziemy w groteskę w temacie który jest jak najbardziej poważny, mamy więc cholernie mocne sceny, które zapadają w pamięć i trochę degrengoladę i chaos, który przeszkadza w odbiorze zupełnie serio całości. Zły który zamiast wydawać się groźny, raczej jest karykaturalny i mimo sztuczek dość bezradny wobec ludzkich planów? Oj słabo to wyszło.
Może i kogoś wkurzyła albo zszokowała treść, mnie raczej forma, którą odbieram trochę jako popisy, a tymczasem temat chyba lepiej by wybrzmiał może w bardziej surowej, ale i mniej przekombinowanej inscenizacji.
Co z tego, ze wizualnie jest ciekawie, że scenografia robi wrażenie i wiele pomysłów może się podobać. Przecież w tym przypadku to nie o efektowność powinno chodzić, ale by każdy wiedział "dokonało się zło, a wielu broniło przez lata jego sprawcy".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz