środa, 21 maja 2014

Dotknij wiatru, dotknij wody, czyli odkryć formułę nieskończoności



Po lekturze powieści Amosa Oza nawet nie sądziłem, że tak szybko będę miał okazję wrócić do jego twórczości. Tym razem dzięki Teatrowi Żydowskiemu, który przygotował premierę sztuki opartej na jego powieści "Dotknij wiatru, dotknij wody". Taką prozę na pewno niełatwo przenieść na deski teatru - jest pełna historii ludzkich, małych i dużych, czasem miesza rzeczywistość realną z magiczną. Trudno to odegrać, a przecież trudno postawić na scenie aktorów, którzy mają tekst jedynie recytować.



.htmlCała opowieść o żydowskim nauczycielu Eliaszu Pomeranzu, który w czasie II wojny przed Niemcami ucieka do lasu jest przecież jedynie okazją do opowieści o trudnych losach narodu i zastanowienia się nad wolnością jednostki w masie jaką stanowią inni ludzie. To droga Żyda wiecznego tułacza - pełna przygód, trudności i niespodziewanych zdarzeń, gdzie nawet dotarcie do Ziemi Obiecanej może nie dać prawdziwego szczęścia. Cierpienie, trauma, trudne wybory, mieszają się tu z humorem i ironią, tworząc gęstą siatkę przeplatających się losów różnych postaci. Wojna i strach, nadzieja i pokój. I człowiek, który doświadczywszy okrucieństwa dwóch totalitaryzmów i odrzucenia w tak wielu miejscach, pragnie wreszcie swojej małej ojczyzny.
Młoda reżyserka - Karolina Kirsz postawiła na pewnego rodzaju grę z widzem, minimalizm w scenografii i performance. Piątka aktorów wciela się w kilkadziesiąt różnych postaci, a przechodzenie z jednej w drugą odbywa się czasem bardzo szybko. Chwilami z tego powodu możemy gubić wątki, ale też pewne kwestie mogą wybrzmieć wyjątkowo mocno. Tu liczy się tekst i gra aktorska - pełna ekspresji i emocji, reszta jest jedynie kwestią wyobraźni widza.
Spektakl niełatwy, ale na pewno ciekawy. A tu możecie dowiedzieć się więcej. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza