
Historię życia bohatera poznajemy poprzez prowadzony przez niego pamiętnik, uzupełniony komentarzem umierającej Daisy (Cate Blanchett), jego największej miłości. Dla staruszki leżącej w szpitalnym łóżku te wspomnienia to najpiękniejsze chwile jej życia, pamietnik czyta i słucha zwierzeń matki jej córka (Julia Ormond). Benjamin po narodzeniu mimo swej choroby (i wyglądu - brawa dla charakteryzatorów) ma szczęście - trafia do domu opieki dla seniorów i otrzymuje wiele miłości od przyszywanej mamy Queenie. Gdy wszyscy wokół powoli się starzeją, on staje sie coraz silniejszy, zdrowszy i pełen energii. Wreszcie postanawia zaciągnąć sie na statek i wyruszyć w wieloletnią tułaczkę po całym świecie.
Gdy wraca do domu spotyka przyjaciółkę z dzieciństwa - właśnie wspomnianą wcześniej Daisy. Wybucha między nimi gorące uczucie, ale czy ono ma szansę na przetrwanie gdy jedno z nich się starzeje, a drugie staje się coraz młodsze? Rola grana przez Brada Pitta to naprawdę duża rzecz, choć musimy pamiętać o tym, że połowa sukcesu to zespół ludzi, którzy mu się pomagali wdrożyć w różne etapy wiekowe (nawet możemy go zobaczyć młodszego niż na początku jego własnej aktorskiej kariery).
Ale na nagrody przede wszystkim zasługuje pomysł scenariusza i adaptacja opowiadania Scotta Fitzgeralda. Dzięki temu mamy tu cały zestaw różnych smaków, obrazów i przemyśleń od tych najprostszych, że czas jest nieubłagany dla każdego... Wyobrażacie sobie dziecko z jego mentalnością i ciekawością świata w ciele niedołężnego staruszka? Męka. A umysł doświadczonego i może nawet zmęczonego starca w ciele dziecka? Okazuje się, że to też wcale nie sama radość, ale też ból i samotność.
Ale na nagrody przede wszystkim zasługuje pomysł scenariusza i adaptacja opowiadania Scotta Fitzgeralda. Dzięki temu mamy tu cały zestaw różnych smaków, obrazów i przemyśleń od tych najprostszych, że czas jest nieubłagany dla każdego... Wyobrażacie sobie dziecko z jego mentalnością i ciekawością świata w ciele niedołężnego staruszka? Męka. A umysł doświadczonego i może nawet zmęczonego starca w ciele dziecka? Okazuje się, że to też wcale nie sama radość, ale też ból i samotność.
Otrzymujemy opowieść o życiu, o upływie czasu, o ludziach i o miejscach, o odnalezionych i utraconych miłościach, o radości życia, o leku, o smutku i wreszcie o śmierci i odchodzeniu. Opowieść niespieszną (dwie i pół godziny!), z pięknymi zdjęciami, z piękną muzyką. Opowieść momentami wzruszającą, momentami śmieszną. Ale czy opowieść, która pozostanie w nas na dłużej? Gdyby nie choroba głównego bochatera niewiele by nas w tej historii zainteresowało. Większośc z tego co widzimy, nawet sposób narracji jest zbliżony do tego co już znamy i co widzieliśmy ładny kawałek czasu temu (a ja wciąż lubię ten film) czyli w "Forrest Gump". Scenariusz i potencjał w fabule był - szkoda, że reżyser poszedł po najmniejszej linii oporu i nie spróbował włożyć w to serca (lub pazura). Tu mam wrażenie, że zabrakło jakiejś magii, odrobinę czegoś więcej niż tylko ładna opowieść. Stwierdzenie, że czas jest nieubłagany jak dla mnie jest banalne.
Ja jednak czekam na lepszy film Finchera i nie tracę nadziei.
trailermożesz zobaczyć także: Social network
Mi się natomiast ten film bardzo podobał i uważam jest niezwykły.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku
ależ każdy ma prawo do własnych odczuć :) to właśnie w kulturze jest piekne - to nie matematyka! tu możemy się róznić, spierać, komentować i to jest piękne
OdpowiedzUsuń