Kolejny raz odkładam notkę, która była szykowana na dziś, ale to nawet fajne, jak czasem idzie się za impulsem. Wywiad z Bohosiewicz u Wojewódzkiego przypomniał mi o tym krążku, znalazłem go szybko (oczywiście legalnie) i choć średnio mi się przy nim pracowało, bo to muza dość energetyczna, do głośnego słuchania, to płytka naprawdę sympatyczna i pewnie powróci niedługo do odsłuchu.
A przecież oglądając ładnych parę lat temu Excentryków już wtedy zauważyłem, że Bohosiewicz całkiem fajnie radzi sobie z jazzem i swingiem. Uważałem jednak, że to takie aktorskie wyzwanie, okazuje się jednak, że to był początek innego rodzaju kariery, bo Sonia ma za sobą już trochę koncertów. A teraz i płytę.
Są tu piosenki śpiewane przez Marylin Monroe, ale i kilka standardów jazzowych znanych bardziej z innych wykonań. Płyta zachwyca nie tylko od strony wokalnej, ale i rozbudowanych aranży - w sumie to zawsze kręciło mnie na starych filmach - duże big bandy, z rozbudowaną sekcją dętą, robią wrażenie nawet na tych, którzy za jazzem nie przepadają. Jest w tym rozmach, jest rytm, ale i zabawa, gdy raz na jakiś czas z grupy wychodzi z solówką jeden z muzyków, a inni w tym czasie robią mu tło, nic a nic nie gubiąc z melodii. Do tego trzeba umiejętności, ale trzeba to też czuć, włożyć w to trochę serca.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swing. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 kwietnia 2021
wtorek, 13 października 2020
Sinatra with Matt Dusk, czyli szczęście we mnie
Od wczoraj nucę sobie w kółko te melodie i myślę sobie: jak to cudownie poprawia nastrój, jak to dobrze, że ktoś wciąż przypomina te melodie.
Kanadyjczyk Matt Dusk lubi pojawiać się w naszym kraju, nagrywać z naszymi muzykami i oto kolejny krążek, który pewnie pokochają tysiące fanów. Być może nie tylko tych, którzy Sinatrę słuchali jeszcze w oryginale, ale i dużo młodszych. Jest bowiem coś urokliwego w tych jazzowo-swingujących kawałkach - nie tylko nostalgia, ale i piękno, jakiego brakuje wielu dzisiejszym popowym numerom. Od tylu lat kompozycje wykonywane przez Franka Sinatrę przyciągają kolejnych, dużo młodszych twórców, niektórzy próbują je unowocześniać, ale najlepiej wykonywać je właśnie tak: z elegancją, ale i swobodą, tak żeby czuło się miłość wokalisty do tych numerów i samemu się je kochało.
Singiel nagrany z Wodeckim daje cudowny przedsmak tego co nas czeka na tym albumie, którego premiera długo była przekładana. I tylko żal, że na razie nie można pójść do jakiego klubu i posłuchać tego na żywo. To byłby dopiero klimat. A na razie urodzinowo, zapuszczam sobie ten krążek po raz kolejny.
czwartek, 21 listopada 2013
Robbie Williams - Swings both ways, czyli nieśmiertelny urok standardów
Nie potrafię się powstrzymać. Zwykle piszę o jakiejś muzie przynajmniej po przesłuchaniu całości, a tu od pierwszego utworu tak maną buja, że natychmiast postanowiłem zrobić notkę. Mówcie co chcecie - że to kiczowate, że odtwórcze, że nic trudnego zagrać i zaśpiewać takie standardy... Ale do cholery, buja i kręci mnie tak, jak mało co z rzeczy współczesnych. I na imprezę, i do autka, i do słuchania w biurze (o ile możesz pracować gdy nogi ci chodzą), po prostu na każdą okazję polecam tą płytkę. Energia niesamowita!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


