Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swing. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 kwietnia 2021

10 sekretów MM - Sonia Bohosiewicz, czyli poswingujmy troszkę

Kolejny raz odkładam notkę, która była szykowana na dziś, ale to nawet fajne, jak czasem idzie się za impulsem. Wywiad z Bohosiewicz u Wojewódzkiego przypomniał mi o tym krążku, znalazłem go szybko (oczywiście legalnie) i choć średnio mi się przy nim pracowało, bo to muza dość energetyczna, do głośnego słuchania, to płytka naprawdę sympatyczna i pewnie powróci niedługo do odsłuchu.
A przecież oglądając ładnych parę lat temu Excentryków już wtedy zauważyłem, że Bohosiewicz całkiem fajnie radzi sobie z jazzem i swingiem. Uważałem jednak, że to takie aktorskie wyzwanie, okazuje się jednak, że to był początek innego rodzaju kariery, bo Sonia ma za sobą już trochę koncertów. A teraz i płytę.
Są tu piosenki śpiewane przez Marylin Monroe, ale i kilka standardów jazzowych znanych bardziej z innych wykonań. Płyta zachwyca nie tylko od strony wokalnej, ale i rozbudowanych aranży - w sumie to zawsze kręciło mnie na starych filmach - duże big bandy, z rozbudowaną sekcją dętą, robią wrażenie nawet na tych, którzy za jazzem nie przepadają. Jest w tym rozmach, jest rytm, ale i zabawa, gdy raz na jakiś czas z grupy wychodzi z solówką jeden z muzyków, a inni w tym czasie robią mu tło, nic a nic nie gubiąc z melodii. Do tego trzeba umiejętności, ale trzeba to też czuć, włożyć w to trochę serca.

wtorek, 13 października 2020

Sinatra with Matt Dusk, czyli szczęście we mnie

Od wczoraj nucę sobie w kółko te melodie i myślę sobie: jak to cudownie poprawia nastrój, jak to dobrze, że ktoś wciąż przypomina te melodie. 
Kanadyjczyk Matt Dusk lubi pojawiać się w naszym kraju, nagrywać z naszymi muzykami i oto kolejny krążek, który pewnie pokochają tysiące fanów. Być może nie tylko tych, którzy Sinatrę słuchali jeszcze w oryginale, ale i dużo młodszych. Jest bowiem coś urokliwego w tych jazzowo-swingujących kawałkach - nie tylko nostalgia, ale i piękno, jakiego brakuje wielu dzisiejszym popowym numerom. Od tylu lat kompozycje wykonywane przez Franka Sinatrę przyciągają kolejnych, dużo młodszych twórców, niektórzy próbują je unowocześniać, ale najlepiej wykonywać je właśnie tak: z elegancją, ale i swobodą, tak żeby czuło się miłość wokalisty do tych numerów i samemu się je kochało. 
Singiel nagrany z Wodeckim daje cudowny przedsmak tego co nas czeka na tym albumie, którego premiera długo była przekładana. I tylko żal, że na razie nie można pójść do jakiego klubu i posłuchać tego na żywo. To byłby dopiero klimat. A na razie urodzinowo, zapuszczam sobie ten krążek po raz kolejny.

czwartek, 21 listopada 2013

Robbie Williams - Swings both ways, czyli nieśmiertelny urok standardów

Nie potrafię się powstrzymać. Zwykle piszę o jakiejś muzie przynajmniej po przesłuchaniu całości, a tu od pierwszego utworu tak maną buja, że natychmiast postanowiłem zrobić notkę. Mówcie co chcecie - że to kiczowate, że odtwórcze, że nic trudnego zagrać i zaśpiewać takie standardy... Ale do cholery, buja i kręci mnie tak, jak mało co z rzeczy współczesnych. I na imprezę, i do autka, i do słuchania w biurze (o ile możesz pracować gdy nogi ci chodzą), po prostu na każdą okazję polecam tą płytkę. Energia niesamowita!