Od dziś w kioskach kolejny numer kwartalnika "Książki", trochę odświeżony, ale ważne, że nadal trzyma poziom :) Mogłem się o tym przekonać już w sobotę wracając ze spotkania blogerów w Agorze, wertując go dokładnie, a wczoraj skończyłem ostatnie artykuły, mogę więc spokojnie wskazywać co mocniejsze punkty.
Ale powinienem chyba właściwie zacząć notkę od jakiegoś sprawozdania z sobotniego spotkania. Powinienem, ale co ja mam napisać ponad to, co napisali już inni (o niebo lepiej i to z fotkami). Jako mało towarzyskie stworzenie nie angażowałem się jakoś super mocno w liczne rozmowy i wygłupy w przerwach spotkania. A potem jak zwykle plułem sobie w brodę... O spotkaniu w Złotych Tarasach (tym bardziej kameralnym) już nawet nie wspomnę. Ech. Za każdym razem obiecuję sobie, że będę bardziej "do ludzi", a wychodzi jak wychodzi.
Ale i tak poznałem wreszcie "w realu" kilka osób, które znałem jedynie z ich blogów! To frajda pobyć w takim towarzystwie, nawet jak stoisz trochę z boku i tylko słuchasz.
Towarzysko na plus, a i program jaki dla nas przygotowała redakcja Książek naprawdę był ciekawy. Może i zabrakło trochę integracji, ale te oficjalne punkty programu (szczególnie uwodzenie nas przez Mariusza Szczygła na temat uwodzenia czytelników) naprawdę fajne. Należą się duże podziękowania dla Eli za zaproszenie, organizację i zaopiekowanie! Fotki znalazłem u Ann. A relacje znajdziecie nie tylko u niej, ale również w następujących miejscach:
Towarzysko na plus, a i program jaki dla nas przygotowała redakcja Książek naprawdę był ciekawy. Może i zabrakło trochę integracji, ale te oficjalne punkty programu (szczególnie uwodzenie nas przez Mariusza Szczygła na temat uwodzenia czytelników) naprawdę fajne. Należą się duże podziękowania dla Eli za zaproszenie, organizację i zaopiekowanie! Fotki znalazłem u Ann. A relacje znajdziecie nie tylko u niej, ale również w następujących miejscach:

http://soy-como-el-viento.blogspot.com
http://www.tramwajnr4.pl
http://czytelniczy.blogspot.com
http://all-you-need-is-book.blogspot.com
http://ksiazkowo.wordpress.com/
http://www.przykominku.com
http://magnolie.blogspot.com
http://polaherbaciane.blogspot.com

Swietłana Aleksijewicz - Czasy secondhand
Jacek Dehnel - Matka Makryna
Robert Harris - Oficer i szpieg
Magdalena Szulli - Szum
A może jeszcze z lżejszych rzeczy warto pokusić się na Hilary Mantel?
10 złotych raz na kwartał. No przecież to niewiele, a ile przyjemności. Zerkajcie też na profil redakcji, tam sporo informacji pomiędzy kolejnymi wydaniami.
Niesamowite, co wejdę na jakiś blog uczestnika to czytam, jak bardzo on jest nieśmiały i malo towarzyski, i jak bardzo nie do ludzi, i jak mu/jej trudno bylo sie przelamać, zeby się odezwać (sama tez tak napisałam zresztą, bowiem taka właśnie jestem, no i nie jestem książkowym blogerem w dodatku, więc gdzie tam ja wśród Was, Prawdziwych Fachowców :)).
OdpowiedzUsuńAle nigdy bym nie powiedziała, że jesteś "mało do ludzi", naprawdę. sama słyszalam, jak rozmawiałeś, zywo i z zaangazowaniem. To o wiele więcej, niż ktokolwiek może powiedzieć o mnie :D.
jakbym policzył do ilu osób się odezwałem i zareagowały na moje bąknięcia to pewnie miałbym wynik podobny do Twojego! Ale spokojnie - jeszcze parę takich okazji i się rozkręcimy, nie? Zwłaszcza, że wspólnych tematów w tym gronie nie powinno akurat zabraknąć
UsuńOj, nienienie. Miałbyś lepszy :).
UsuńAle na powtórkę liczę! I obiecuję sobie sie rozkręcić :))).
Właśnie to samo miałam napisać - cholibka, wszyscy piszą, jacy to są wyalienowani, a potem się okazuje, że wszyscy świetnie się bawili, że atmosfera była szampańska i w ogóle było odjazdowo :) :) To ja już nic nie wiem... ;) Jakbym wierzyła w to ogólne milczenie, to bym pewnie nie żałowała, że byłam zmuszona odmówić, gdy ładnie zapraszano, ale Wam nie wierzę. A co za tym idzie - żałuję :)
Usuńnooo jak by tu rzec. Rozmów było co nie miara, często w parach, grupkach i w mniejszych układach. I to było takie fajne, Tylko jak nie znasz ludzi, a wyglądają, że świetnie się już znają, to weź i wejdź między nich i bryluj jakbyś znała wszystkich od lat. Ja nie bardzo potrafię :) Ale przy kolejnych "razach" będzie już łatwiej (bo już może ktoś mnie też będzie pamiętał).
UsuńNo coś Ty! Nie było tak źle :) Nie odczułam, że jesteś mało towarzyski.
UsuńEch, nieśmiała brać blogerska. Najpierw kryjemy się po kątach, a później żałujemy. :D
OdpowiedzUsuńTo jak to było? Wyleźliście z kątów tylko na chwilę, żeby do zdjęć zapozować, a potem z powrotem w kąty wleźliście? Aż tyle kątów tam było? ;) ;)
Usuńnie no, kąty okupowali tylko ci nieśmiali, akurat dla nas starczyło. Szczęśliwcy, którzy już kogoś kojarzyli albo przyjechali z kimś mieli z górki, bo od razu mogli prowadzić swobodne i wyluzowane rozmowy...
UsuńDla takich jak ja to chyba przydał by się moderator/wodzirej co by trochę popychał w takich sytuacjach.
@Przynadziei: E tam, ja znałam całe dwie osoby. A luzu było we mnie tyle, że stres wyłaził uszami. :D
Usuń@Ania: Zapędzili nas do fotki, a później wszyscy czmychnęli pod krzesła. :P
Fajnie jest poczytać jak się przekomarza dwoje spośród szóstki najlepiej piszących obecnych na tym spotkaniu :)
OdpowiedzUsuńkurcze, biegłem z kuchni do klawiatury, bo mnie coś uszy zapiekły... Aleś waść walnął komplementa. Co prawda osobiście nie wiem czy nawet do dwudziestki bym się załapał, ale niech tam.
UsuńZnajoma blogerka moje-waterloo podsumowała by twoją wypowiedź jednym słowem:
UsuńKokiet ;)
(mnie już raz tak zgasiła)
raczej chodzący zbiór kompleksów. Ale spoko - po 40 latach już mam odwagę pojechać sam na takie spotkanie (kiedyś nie byłbym w stanie) i się odezwać. Jest postęp. Bo zdaję sobie sprawę, że to samo się nie zmieni.
UsuńMnie pomógł rok spotkań z psychologiem.
Usuńmam uraz :) bo z psychologii mnie wyrzucili po pół roku
UsuńNo właśnie powinnam Cię za uszy wytargać za to jak ciężko było Cię wkręcić w rozmowy, ale ponieważ doskonale rozumiem..to tylko daję upomnienie ;-) :-P Cieszę się, ze mogliśmy się poznać na żywo, mam nadzieję, że przy następnym spotkaniu wszyscy się bardziej rozkręcimy. :-) A tak przy okazji to podziwiam, ze już zdążyłeś przeczytać nowy numer! Mój leży jak wyrzut sumienia..a wywiad z Tokarczuk naprawdę mnie interesuje, więc to nie tak, że w ogóle nie mam ochoty :-) Ps. wybierasz się może do Siedlec na festiwal? Ps. 2 dziękuję za podlinkowanie wpisu :-)
OdpowiedzUsuńniestety Siedlce opadają. A ponieważ niestety mam na głowie przygotowania do konferencji, chyba nawet do Krakowa się nie wybiorę :(
UsuńNajważniejsze, że pierwsze lody zostały przełamane :) kolejne kontakty będą już łatwiejsze :)
OdpowiedzUsuńno właśnie :)
UsuńA ja myślałam, że tylko to ja mam problem... A tu każdy prawie tak samo zestresowany... Na drugi raz trzeba zacząć taką imprezę od wypadu na piwko, dopiero potem część oficjalna;)
OdpowiedzUsuńdobry pomysł!
Usuń