Szekspir pod gwiazdami i to w sensie jak najbardziej dosłownym, bo spektakl kończy się już po zachodzie słońca, a oglądamy go w pięknej scenerii Ogrodów Zamku Królewskiego w Warszawie.
Wybrano na warsztat Sen nocy letniej, jedną z bardziej znanych komedii mistrza, w której nie brakuje przecież fajnego materiału dla popisów aktorskich. Przy dobrej obsadzie to po prostu samograj! Reżyserujący spektakl Jakub Krofta specjalnie nie eksperymentował, postawił raczej na stroje i aktorstwo a nie na scenografię, współczesny język, dodał muzykę i pozwolił by lekka fabuła szła swoim rytmem. I to działa!
Sztuka mimo że trwa przecież ponad dwie i pół godziny nie ma przestojów, a obecność Puka (akurat ja trafiłem na kapitalnego Bartosza Bielenię) za każdym razem wywołuje aplauz publiczności.
Premiera rządzi się swoimi prawami, pogodę też trafiliśmy słabą (organizatorzy za to stanęli na wysokości zadania przygotowując dla każdego ciepły koc i pelerynkę od deszczu), różne słabostki zrzucam więc na karb warunków, a mimo zmiennej obsady myślę że kolejne wieczory dostarczą widzom świetnej zabawy.
















































