A co mi tam, muzycznie ostatnio w zupełnie innych klimatach, ale lato i wakacje mają swoje prawa i musi znaleźć się coś lżejszego, prawda? I co z tego, że może nie powala oryginalnością? Za to nóżka się kiwa i słucha się sympatycznie no i od pierwszych dźwięków od razu robi się wakacyjnie.
Jest optymistycznie, tanecznie, radośnie i tak właśnie ma być. Nawet jeżeli w tekstach jest trochę poważniej. Ma po prostu wpadać w ucho.
I nie marudź że to brzmi jak muzyka z sieci fastfoodowej gdzie chyba AI im po prostu wszystko produkuje, nie mów że nie zapamiętasz żadnego utworu na dłużej. Jakby Ci grali go po kilka razy na dobę, jak inne "przeboje" to być zapamiętał a może i pokochał. Takie to już czasy że lubi się głównie to co znane...
To taka mieszanka indie popu, syntezatorów i gitar, a na koniec i miejsce na balladkę się znajdzie. Bez zaskoczeń, ale miło się tego słucha, wokale ładnie do tej muzy się wpasowują. Każdy kawałek to niecałe 3 minutki, więc taka pigułka słońca, nawet jak go brakuje.
Posłuchajcie sami :)
A jak się spodoba, to dopiszcie sobie na swoich playlistach nazwę Good Neighbours.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz