wtorek, 17 września 2019

Modlitwa, czyli nie oczekuj cudu

Skromny film, ale wart moim zdaniem obejrzenia. Mimo pewnej przewidywalności nie jest słodką bajką o tym, że wszystko pięknie i wspaniale, nie obiecuje łatwej drogi. Jest surowy, ale w tym jego urok i jakaś szczerość. Oto młody chłopak trafia do ośrodka dla narkomanów u podnóża francuskich Alp. Chyba nawet nie wie co go czeka, może podjął zbyt pochopną decyzję, może musiał uciekać i nie miał innego wyjścia. Od początku jednak nastawiony jest negatywnie: do pracy, do innych, do zasad, do modlitw. Ośrodek jest bowiem oparty nie tylko na programie zbliżonym do Monaru, ale i na wierze. A dla chłopaka to jakaś czarna magia.

poniedziałek, 16 września 2019

Parasite, czyli nawet pachną inaczej

W kinach w Polsce zdaje się, że już Piłsudski, zaraz pewnie Legiony i generalnie zaganianie wycieczek szkolnych na seanse. A ja namawiam Was póki co do polowania na coś innego. Bong Joon-ho zachwycił w Cannes i to jedna z produkcji, która może zachwycić zarówno krytyków jak i przeciętnego zjadacza chleba. Bo poza analizami i rozbieraniem filmu na części pierwsze, zachwyt jak pomieszane są tu zgrabnie gatunki, można się tym filmem po prostu bawić. Dać się poprowadzić tej dość szalonej historii i zobaczyć jaki będzie jej koniec... A będzie się działo. To mogę Wam zagwarantować.

sobota, 14 września 2019

Poetka i książę - Manuela Gretkowska, czyli szukała szczęścia


Wśród tylu notek nie zawsze udaje się zachować porządek. I tak wyszła potrzeba, by usunąć jeden z wpisów, bo tytuł się dublował. O wywiadzie Remigiusza Grzeli z Barbarą Krafftówną na Notatniku jest więc już trzygłos! To rekord. Sami zobaczcie.  
A zamiast jednej z notek na temat tej książki pojawiło się coś filmowego. Wyspa jest średniakiem, więc nie musi mieć notki, która ukazuje się na świeżo. Tyle innych rzeczy czeka na opisanie. Ze szkicami zszedłem na razie poniżej liczby 100, więc pewnie jeszcze nie raz będę fundował Wam notki łączące kilka tytułów, żeby o czymś nie zapomnieć.
Książka Gretkowskiej też długo czekała na swoją kolej. Przeczytana dość szybko, ale napisać o niej coś wychodzącego poza kilka ogólników wcale nie jest łatwo. Nie jest to na pewno biografia, choć przecież pisze o postaciach autentycznych. Choć znalazła jakieś przesłanki do zbudowania takiej, a nie innej narracji, całość jest przecież jej własną fantazją, domysłem jak mogły wyglądać rozmowy, spotkania, myśli i uczucia między tą dwójką. Poetka i książę...

piątek, 13 września 2019

Hotel Varsovie. Bunt Chimery - Sylwia Zientek, czyli skandale, romanse i sekrety

Wykorzystuję ostatnie godziny przed wyjazdem, by zrobić sobie trochę gotowych notek i potem je tylko udostępniać. Nie wiedząc jak będzie z siecią, wolę się zabezpieczyć. A pisać jest o czym. W kilka dni udało się przeczytać parę tytułów, które od dawna zalegały na stosie. Z powieścią Sylwii Zientek to podwójny wyrzut sumienia, bo po pierwsze tom pierwszy cyklu mi się podobał (znajdziecie go w spisie przeczytanych), a po drugie ukazał się już tom trzeci, co dopiero zmusiło mnie do szybszego sięgnięcia po "Bunt Chimery". Ale trzeci nie będzie długo czekał na stosie!
Rzadko sięgam po literaturę obyczajową, ten cykl nie jest jednak typowym romansidłem, opowiada o konkretnych ludziach w takim samym stopniu jak i o mieście. Historia Warszawy, zmiany jakie w niej zachodzą, sprawy jakimi żyją jej mieszkańcy - to przede wszystkim stanowi o uroku książek z cyklu "Hotel Varsovie". Przeskakujemy między epokami, tytułowy hotel przechodzi z rąk do rąk, a my równą uwagę relacjom między postaciami poświęcamy wzlotom i upadkom stolicy.

Jett, czyli potrafi działać, potrafi wyglądać

Co tam w serialach. Czekam na październikowe nowości, zaczynam drugi sezon Pułapki, ale bez większych nadziei, powracam do Luthera, a z rzeczy, które ostatnio mi się spodobały polecam Wam Jett.
Niby może się wydawać, że to raczej klasa B, z mordobiciem i nie zawsze idealnym scenariuszem, ale nawet wśród takich produkcji znajdzie się czasem perełka. Podobało mi się kiedyś Banshee, a Jett jest równie interesująca - nawet nie wiem czy nie bardziej. Carla Gugino tworzy magnetyczną kreację, zimną, ale jednocześnie cholernie ciekawą. Wykorzystuje swój seksapil równie często jak i inne umiejętności, gra na różne strony i robi wszystko by nigdy nie trafić ponownie do pudła. Córeczka jest dla niej wszystkim i dla niej gotowa jest bardzo wiele. Zadania dają bowiem kasę, ale ona nie musi brać wszystkich, wybiera te które nie stanowią zbyt wielkiego ryzyka. Jest złodziejką, nie morderczynią. No chyba że ją ktoś do tego zmusi.

czwartek, 12 września 2019

To! Rozdział 2, czyli frajerzy wracają do Derry

King powraca! Nie tylko książkowo, ale i filmowo. Niedługo Doktor Sen, a na ekranach już druga odsłona zabawy z klaunem. Albo zabawa Klauna z ludźmi. To. Notkę o jedynce znajdziecie w spisie obejrzanych (tak tym zabałaganionym). I nie oglądajcie dwójki zanim nie zobaczycie tego co wydarzyło się przed 27 laty. Co prawda niejednokrotnie w rozdziale drugim powracamy do tamtych scen, ale uwierzcie: to nie to samo.
Tamten film miał świetny klimat lat 80, ten nie ma takiego uroku, twórcy chcąc nie chcąc postawili więc na pokazanie ich wspomnień i lęków, w których jest klucz do pokonania potwora.

środa, 11 września 2019

Perfekcyjne kłamstwo - Minka Kent, czyli podejrzany jest każdy

Schemat, który niby pojawiał się w ciągu ostatnich lat sporo razy, rozsławiła go "Zaginiona dziewczyna", ale jak widać wciąż może być sprzedawany w różnych wariantach. Znika młoda piękna i młoda dziewczyna, nie ma ciała, nie ma śladu, pozostał otwarty samochód na parkingu. Uruchamiana jest cała machina poszukiwań, śledztwo i media... Kto mógł maczać w tym palce? Jaki był motyw?
Rozdziały przeplatają teraźniejszość i determinację siostry zaginionej oraz przeszłość, dzięki której poznajemy ostatnie miesiące przed zniknięciem. Meredith zaskoczyła swoich bliskich, wychodząc za mąż za faceta prawie dwa razy starszego od siebie. Jej siostra Greer od początku uważała, że to kiepski pomysł - pal licho pieniądze, ale w tym związku nie ma prawdziwej miłości.

wtorek, 10 września 2019

Pozwól mi wejść, czyli będziesz ze mną chodzić?

Zaczynam niestety usuwać ze szkiców notek rzeczy, które zbyt długo czekają na swoją kolej - najczęściej chodzi o filmy, gdzie niby coś kojarzę, przypominam sobie fabułę, rozpoznaję sceny, wiem że widziałem... Ale żeby coś napisać, dużo trudniej. 
Dziś znowu filmowo, ale od jutra może kilka notek o książkach. I chyba pewna przerwa potem, no chyba że coś turystycznego się pojawi. 
Pozwól mi wejść. Kurcze, ja zwykle wściekam się na robienie remake'ów przez Amerykanów, to teraz chyba wyjątkowo jestem wdzięczny. Po pierwsze dlatego, że zwrócili mi uwagę na oryginał i dopisuję go do listy do obejrzenia. A po drugie, ta produkcja naprawdę ma fajny klimat i nie ma się wrażenia odtwórczości. Domyślam się, że scenariusz na warsztat wziął ktoś, kto jednak nie robi kopii jeden do jednego, ale próbuje coś własnego wyciągnąć z historii.

poniedziałek, 9 września 2019

Polityka, czyli co na języku, co w głowie, a co w sercu

Patryk Vega na pewno umie w marketing :) Bo co do jego filmów, to już bym o tych umiejętnościach tak głośno chyba nie wspominał. Ma swoją publikę, która polubiła jego styl - pełen gagów, mięsa i uproszczeń. I kręci film za filmem. Ale gdy się oczekuje od niego ciut więcej niż kolejnej wersji Kobiet Mafii, to mocno bije w oczy to, że to jest robione na kolanie, upchnięte byle jak w fabułę, bez inwestycji w muzykę, w detale.
A najśmieszniejsze w tym filmie, który przecież w zwiastunie zapowiada się jako komedia, nie ma nic śmiesznego. Nie tylko dla mnie - w kinie, gdzie było 3/4 zajętych miejsc na próżno było nasłuchiwać rechotu. Czyli zdaje się, że to zawód nawet dla jego wiernej widowni. Bo oni nie mają ochoty oglądać polityków w scenach, które i tak świetnie znają, które nas już wku...iały i bawiły przez długie tygodnie, a tu podane na ekranie wybrzmiewają jakoś szczególnie ponuro. To nie bawi, przerysowane wręcz jest żenujące i przerażające, mówimy sobie: dość i nigdy więcej. Po to by jednak nami wstrząsnąć jako widzem i wywołać jakąś zmianę, trzeba by coś więcej - może w stylu ostatniego z sześciu rozdziałów tego filmu, pokazującego mechanizmy polityki niezależnie od partii.

niedziela, 8 września 2019

Miasto duchów - Krzysztof Bochus, czyli w oczekiwaniu na nieuniknione

Drugi z pisarzy, którym towarzyszę od debiutu. Zachwyciły mnie jego retro kryminały o radcy Christianie Abellu, potem udowodnił, że całkiem sprawnie konstruuje też współczesne intrygi, teraz zgodnie z zapowiedziami otrzymujemy domknięcie historii, która rozpoczęła się na niemieckim Pomorzu. Wojna zmieni wszystko, więc i dla policjanta, nawet jeśli nie akceptował nazizmu, ale pracował przed wojną dla Niemców, nie będzie już tu miejsca. Będzie mi jakoś jednak żal tego bohatera i cyklu, po cichu więc liczę na to, że autor powróci, może do wcześniejszych spraw, jeszcze sprzed roku 39? To wyczuwalne rosnące napięcie w poprzednich trzech tomach, brunatna siła, która podnosiła głowę coraz śmielej, przekonana że to ona tworzy i narzuca prawo, a sama nie musi go przestrzegać, a której próbował przeciwstawiać się Abell nadawała tym kryminałom wyjątkowego klimatu.
W ostatnim tomie jest inaczej - mamy jesień 1944 roku i jedynie nieliczni nadal wierzą w to, że jeszcze mają szansę tą wojnę wygrać. Ludzie coraz bardziej pogrążają się w beznadziei, jakimś fatalizmie, bojąc się głośno występować przeciw Hitlerowi, ale po cichu przeklinając go za to wszystko w co ich wciągnął. Jak pamiętamy Abell zrezygnował z pracy w policji, nie chciał przywdziać znienawidzonego munduru i uciekł do Holandii. Nawet tam jednak nie zaznał spokoju.

sobota, 7 września 2019

Ukryty pokój - Jørn Lier Horst, czyli wyjaśnijcie to po cichu

Dwóch autorów, którym towarzyszę od początku.  Dziś pierwszy z nich. No dobra, tak naprawdę "Jaskiniowiec" przecież nie był jego debiutem, ale kiedy wydało to wydawnictwo Smak Słowa, chyba nikt nie spodziewał się aż tak dużej popularności. A ja już wtedy czułem, że to dobre policyjne kryminały i czekałem na dokończenie cyklu (bo rozpoczęto od tomu 6).
Co prawda na moje prośby o "Ukryty pokój" do recenzowania wydawnictwo nie odpowiedziało, w przypadku tego autora jednak stwierdziłem, że nie będę czekał - e-book wskoczył na półkę.
Dziś więc piszę po raz 13 o Williamie Wistingu (wszystkie książki w spisie przeczytanych, czyli zakładce na górze) - z ogromną przyjemnością i mając nadzieję, że jeszcze parę spraw Horst trzyma dla nas w zanadrzu. Bo choć schemat śledztwa powtarza się, każda z tych spraw jest wyjątkowa i pokazuje nam różne oblicza policyjnej roboty. Frustrację gdy nie możesz ruszyć do przodu, mozolne zbieranie śladów, zeznań i wreszcie jakiś trop, który prowadzi do celu. To możliwe nawet po wielu latach.

Donbas, czyli patrzcie jak wygrywamy z faszystami i robimy tu raj

Przedziwny film. Spodziewamy się, że będzie to mocna wypowiedź polityczna, sprzeciw wobec agresji Rosji na Ukrainie. I jest. Ale jednocześnie jest tu tyle kafkowskiej wizji, absurdów i przerysowań, że film nie jest jedynie komentarzem do konkretnych wydarzeń, a staje się czymś bardziej uniwersalnym - trochę niczym "Akty i fakty" odsłania przed nami kulisy nie tylko tego jednego konfliktu, ale wszystkich manipulacji politycznych, tego jak łatwo nami manipulować. Nami jako opinią publiczną, nami jako mieszkańcami, przedstawicielami konkretnych narodów, kłamiąc, odwołując się do emocji, stosując metodę kija i marchewki. Siergiej Łoźnica chwilami potrafi wywołać na naszych twarzach uśmiech fundując groteskę, by zaraz go nam zetrzeć z twarzy, gdy zdajemy sobie sprawę jak bardzo to co widzimy może być realne i jakie może mieć konsekwencje.

piątek, 6 września 2019

Kociarz - Kristen Roupenian, czyli empatii nasze smartfony nas nie nauczą

Szkoda, że w Polsce dziś już coraz mniej okazji do takich debiutów. A przecież opowiadania i minipowieści to dobra szkoła dla każdego pisarza. Jak radzisz sobie z budowaniem historii, postaci, czy potrafisz zaskoczyć, powiedzieć coś ważnego czytelnikowi. Opowiadanie opublikowane na łamach „New Yorkera” stało się przedmiotem gorących dyskusji na temat relacji męsko-damskich w dzisiejszym świecie. Kristen Roupenian zaskoczyła fundując obraz młodej kobiety, która nawiązuje bliską relację, choć wcale nie ma na nią ochoty, nic do mężczyzny nie czuje. Czy w dobie głośnego mówienia o molestowaniu, wykorzystywaniu, pokazanie że kobiety też potrafią traktować partnerów instrumentalnie, bawić się nimi, to próba prowokowania dyskusji? Czy młodzi ludzie wyciągają wnioski z różnych kampanii społecznych, a jeżeli tak to jakie - czy przekłada się to na jakąś ostrożność w relacjach? Kto tu jest ofiarą i kto kogo rani?
To tytułowe opowiadanie, czyli "Kociarz" pewnie wzbudzi najwięcej refleksji i kontrowersji, warto jednak spróbować poukładać sobie szerszy obraz bohaterów Roupenian ze wszystkich opowiadań.