niedziela, 5 kwietnia 2020

Kratki się pani odbiły - Jacek Galiński, czyli więzienie jej niestraszne

Pani Zofia powraca. Moje odkrycie z roku ubiegłego - cudownie wymyślona postać, bohaterka komedii kryminalnej, emerytka z piekła rodem, tak wredna, że aż bawi, tak rozbrajająca, że ją kochamy. Zofia Wilkońska jest niepowtarzalna.
I mimo całej groteski jaka jest zawarta w tych książkach, całego humoru, za każdym razem ze zdziwieniem odkrywamy, że po lekturze została nam jakaś całkiem poważna refleksja, że w tych szalonych historiach jest drugie dno. Ilu emerytów rzeczywiście bieduje jadają za parę groszy, z wytęsknieniem czekając na jakiś kontakt od dzieci, ilu interesuje się życiem sąsiadów bo nie może wytrzymać nudy, siedzenia w czterech ścianach.
W trzecim tomie Pani Zofia trafia za kratki. Tak - prokurator postanowił przycisnąć ją, nastraszyć i ma nadzieję, że w ten sposób ją złamie. Cały czas sprawa czyścicieli kamienic, machlojek finansowych, w którą przypadkowo wplątała się nasza bohaterka, ciągnie się za nią, mimo że nie do końca ona ogarnia swoją rolę. Ale tak to już jest z Wilkońską - wiele rzeczy które dla innych są oczywiste, dla niej są nowe, przyjmuje je na klatę i radzi sobie z nimi jak potrafi, wywołując czasem katastrofalne więc skutki. Nigdy oczywiście nie ma w tym jej złej woli - to samo jakoś tak wychodzi...

sobota, 4 kwietnia 2020

Gra w oczko - Grzegorz Kalinowski, czyli co ty wiesz o bagnie

Po lekturze "Załogi" jakoś kręciłem nosem, a autor ostrzegł mnie, że mogę mieć te same zarzuty przy lekturze "Gry w oczko", ale nie powstrzymało mnie to przed zmniejszeniem stosu wstydu, który dzięki epidemii może wreszcie ograniczę. Od Warszawskiej Skarpy kupuję większość tytułów, więc Kalinowski czekał na swoją kolej już jakiś czas. I...
I jest dobrze. Nie mam takiego poczucia chaosu i braku połączenia między wątkami jak przy najnowszej książce tego autora. Co prawda piłka nożna nie należy do moich koników, to na szczęście wszystko jest zgrabnie wyłożone kawa na ławę, tak że i laik zrozumie skalę i rodzaje przekrętów. Pieniędzy w tym sporcie nie brakuje, więc i temat, który może podnieść ciśnienie się znajdzie. Jak są pieniądze, są i pokusy by je wydawać, a wtedy jest i żądza, jest zazdrość, są podstawy do szantażu, od razu jacyś dłużnicy i inni cwaniacy wokół... No i są media. Tak generalnie szybko można by naszkicować fabułę tego kryminału.

Mistrzowie, czyli zrobić z nich drużynę


Uwielbiam takie produkcje - komedie, które nie tylko wywołują dobry nastrój, ale i przełamują pewne stereotypy w myśleniu, jakieś społeczne uprzedzenia. W tym przypadku - w stosunku do osób z niepełnosprawnością intelektualną. Ci którzy stykali się z nimi wiedzą ile w nich szczerości, bezpośredniości, empatii, a to że nie zawsze tak szybko wszystko chwytają, że potrzebują czasu... cóż. Ja widać "normalni" też by pewne rzeczy zrozumieć, też potrzebują czasu. Po części wszyscy więc jesteśmy trochę niepełnosprawni intelektualnie albo emocjonalnie, skoro nie potrafimy wychwycić tego, co oni wiedzą i czują od razu. Jak mało kto potrafią też wyczuć kto jest dobrym człowiekiem, kto udaje, kto traktuje ich serio.
W tej konfrontacji pewnych uprzedzeń, zdziwień, zarówno pozytywnych jak i negatywnych tkwi potencjał komediowy tego filmu. Pewne rzeczy przerysowuje, ale nie odbiera bohaterom prawa do sukcesu, do frajdy, do poczucia że jest się częścią zespołu.

piątek, 3 kwietnia 2020

Kroniki koronawirusowe - Malcolm XD, czyli wy..chać nietoperza

Czas epidemii nie musi być wolny od kultury i różne instytucje, placówki i firmy na wszelki sposób próbują uprzyjemnić nam ten czas, dzieląc się różnymi dobrami w sieci. A i pisarze rzucili się do piór - chyba już 5 albo 6 powieści powstaje w odcinkach, a kilka z nich dotyka właśnie tego dziwnego czasu przymusowej izolacji i zagrożenia jakie niesie ze sobą wirus. Być może o którejś z nich jeszcze napiszę, ale mimo że czasu na pisanie na pewno na pracę pisarzom nie brakuje, to zastanawiam się, czy pośpiech nie wpływa trochę na słabszą jakość takiej twórczości.
Nie ukrywam, że Malcolm XD swoimi opowieściami o imigracji mnie ciut rozbawił, ale "Kroniki koronawirusowe" raz że trącą malizną, dwa że jakoś brakuje tu tej świeżości, zarówno dowcipu jak i spojrzenia na rzeczywistość. Może gdyby tak pociągnąć ten pomysł dalej, rozwinąć, nie spieszyć się...

czwartek, 2 kwietnia 2020

Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch - Helen Oyeyemi, czyli z opowiadaniami jest pewien problem

Z opowiadaniami zawsze jest pewien problem - jeżeli coś się podoba, to chciałbyś więcej, wchodzisz w kolejną historię, ale wciąż myślisz o poprzedniej, szukasz wspólnego klucza. Dlatego chyba wolę powieści.
Zbiór brytyjskiej autorki sprawił mi jednak sporo frajdy, może głównie przez nieoczywistość tych tekstów, wchodzimy z bohaterami w sytuacje, które czasem wydają się trochę groteskowe, nie dostajemy odpowiedzi na wszystkie pytania. To właśnie jednak w tym przypadku nie jest wadą, a raczej zaletą, pobudza ciekawość, zmusza do poszukiwania znaczeń, kontekstów, kluczy. Już same tytuły opowiadań świadczą o tym, że nie będzie banalnie.

poniedziałek, 30 marca 2020

Pan od muzyki - Bartek Królik, czyli ręce w górę!


Marzec kończę ciut wcześniej, bo organizm wyczynia jakieś brewerie i nie wiem czy jutro będę miał siłę pisać. A mimo, że parę książek i masa filmów czeka na opisanie, kończę muzyką. Tak rzadko o niej ostatnio piszę. Wpadają w ucho pojedyncze numery, ale rzadko kiedy słucha się całych płyt. Myśląc o tych wszystkich dość dołujących myślach, jakie niestety wszystkich nas trochę ogarniają, znalazłem dla Was coś energetycznego, co może sprawić, że ciut się uśmiechniecie, że noga zacznie chodzić.
Mówi Wam coś nazwa Sistars? Za tym projektem oprócz dwóch świetnych głosów sióstr Przybysz, stał kompozytor i instrumentalista Bartek Królik. Współpracował m.in. z Edytą Górniak, Natalią Kukulską, Łąki Łan, czy O.S.T.R. a teraz funduje nam swój projekt solowy - rozbujany, roztańczony i optymistyczny.

niedziela, 29 marca 2020

Dziennik 29, czyli to wcale nie jest takie proste

Na czas epidemii ciekawostka, która może sprawić, że czas w domu nie będzie się tak bardzo dłużył. I to niezależnie czy jest się samemu, czy ma się towarzystwo. Fox Games wydał już kilka zeszytów w tym samym modelu - chodzi o połączenie zagadek, zadań rysunkowych, łamigłówek jakąś linią fabularną i wsadzenie tego wszystkiego w jedną książkę. Każda strona to jakieś zadanie do rozwiązania, czasem łatwiejsze, a czasem trzeba się nieźle nakombinować. I nie ma, że pomijasz i idziesz dalej - do każdej kolejnej strony musisz mieć klucz, który da ci rozwiązanie zadania ze strony poprzedniej. To dużo ciekawsze niż krzyżówki, sudoku, czy inne intelektualne łamigłówki, bo tu masz ogromną różnorodność. Przyda się matematyka, logika, ale i zwykła spostrzegawczość, wyobraźnia i wiedza ogólna. Czasem cyfry mogą być tym czym się wydają na pierwszy rzut oka, ale przecież może chodzić choćby o współrzędne lub kolejność czegoś zupełnie innego. Jasne? Chyba nie do końca, może po prostu trzeba tego spróbować samemu.

sobota, 28 marca 2020

Piotrek i Tomek. Tajemnica starego młyna - Magdalena Koziarek, czyli tęskniąc za wyprawami


No tak, możemy jedynie w tej chwili wzdychać i tęsknić patrząc za okno na ładną pogodę... Choć szkoły jako takiej nie ma, wielu rodziców nie jeździ do pracy, to o wyjeździe do dziadków, na wieś, do lasu, w góry, nad jeziora, gdzie dzieciaki mogłyby się wyszaleć, można jedynie pomarzyć. Oby do wakacji wszystko wróciło do normy.
I oby znowu można było budować domki na drzewach, szałasy, urządzać zabawy w podchody, kryjówki, wymyślać różne mniej lub bardziej bezpieczne zabawy i przygody. Póki co możemy o tym jedynie poczytać. Nawet mam dla Was całkiem fajną propozycję. "Piotrek i Tomek" (mam nadzieję na kontynuację) to całkiem przyjemna lektura, która choć nie za gruba, wypełniona jest właśnie takim klimatem przygody, niesamowitości i młodzieńczej żądzy odkrywania. Gdy się odpowiednio taką żądzę podsyci, będziemy mieli potem świetnych specjalistów w danej dziedzinie (obojętnie czy to historia, przyroda, czy konstrukcja maszyn). A nawet jeżeli nie, to wiele informacji zostanie w głowach na całe życie i z przyjemnością będzie przekazywana dalej. Nie bójcie się jednak - to nie jest książka, gdzie informacje i wiedza wylewałyby się z każdej strony - w poprzedniej książce autorki o "Mieszko I. Tajemnicze drewienko" pisałem tu) było tego trochę więcej, tu raczej postawiła ona na akcję, ale parę rzeczy, które mogą pobudzić ciekawość na pewno znajdziecie (np. na temat zwyczajów dawnych Słowian, podań ludowych i stworzeń w nich żyjących).

piątek, 27 marca 2020

Krew - Bartosz Szczygielski, czyli poddać się czy walczyć?

Na brak lektur nie mogę narzekać od dawna, raczej na ich nadmiar, bo potem jest kłopot z ustaleniem mądrej kolejności, która by godziła mój nastrój, chęć na coś i terminy o jakie czasem proszą wydawcy. W tym roku mocno się rozszalałem i chyba nawet więcej czytam w e-booku i audio, niż w papierze, więc i tych pozycji na blogu sporo - kolejka się zrobiła.
Debiut Szczygielskiego (pisałem tutaj) wzbudził we mnie całkiem pozytywne wrażenia, ale dostrzegałem też to, że autor stara się jakoś wyróżnić, nie idzie wcale na oczywistą grę z czytelnikiem, zostawiając go trochę w rozbiciu. I przy drugim tomie mam podobnie. Zwykle finał w kryminale daje wszystkie odpowiedzi, czasem odrobinę satysfakcji jeżeli wcześniej coś się samemu rozpracowało. "Krew" kończy się tak, że pozostajesz z niepewnością, niby różne rzeczy już wiesz, domyślasz się, ale cholera nikt nie ma zamiaru nic ułatwiać, tłumaczyć... Dostałeś historię i zrób z nią co chcesz. Historię krwawą, nieprzyjemną (tak było i za pierwszym razem). Gdy już się z tego otrząśniesz minie chwila zanim będziesz miał ochotę na ciąg dalszy. Odczekam więc moment, ale wrócę do trylogii pruszkowskiej na pewno.

czwartek, 26 marca 2020

Zimowla - Dominika Słowik, czyli a to tylko ludzkie obsesje i namiętności


Chwaliłem debiut Dominiki Słowik (tutaj), ale przy nagradzanej i chwalonej Zimowli prawdę mówiąc mam mieszane uczucia. Znowu dotykamy pamięci, przeszłości, która obrasta w różne tajemnice, ubarwienia, którą sami sobie tłumaczymy, koloryzujemy. Jak widzi się różne rzeczy jako dziecko, gdy niewiele się rozumie ze świata dorosłych i czy po wielu latach można spróbować dojść do tego "jak to było naprawdę".
Klimat wydawałoby się podobny jak w poprzedniej powieści, mam wrażenie że jednak finał mało przystaje do całości i jakoś trochę psuje wszystko. Może lepiej czasem pozostać przy swoich złudzeniach, miejskich legendach, niż rozliczać wszystkich z ich win lub zaniechań? Nie dało się tego powstrzymać? Może i tak. Ale jak dla mnie urok pryska. O ile u Orbitowskiego czy
Żulczyka, dla bohaterów wracających do swoich miasteczek, spojrzenie do tyłu też przynosi bolesne odkrycia, to jednak jest to w pewien sposób oczyszczające. U Słowik odkrycie prawdy raczej nic nikomu nie daje - nawet ulgi. 

środa, 25 marca 2020

Ktoś, kto będzie Cię kochał w całej Twej nędznej glorii - Raphael Bob-Waksberg, czyli śmiech, wzruszenie, dramat

Ręka do góry kto kojarzy film BoJack Horseman. Ja do niedawna znałem jedynie malutkie fragmenty, teraz powoli nadrabiam i mimo jego całej wulgarności, surrealistycznego humoru, odkrywam w nim wiele ciekawych rzeczy do przemyślenia. To trochę bardziej odjechana wersja kozetki u psychoanalityka, a świat zapełnia już trochę inne pokolenie niż inteligenci Allena, więc i problemy inne. Jedynie skupienie na sobie pozostało takie samo...
I te elementy można znaleźć również w książce twórcy tego serialu, która właśnie ukazuje się na naszym rynku. 18 opowiadań, w których znajdziecie zarówno czarny humor, groteskowość, ale i celnie uchwycone problemy dzisiejszego świata. Motywem przewodnim jest miłość, uczucia, jednak w tak różnych odsłonach, że każdy pewnie odnajdzie jakieś inne fragmenty, które sprawią mu większą frajdę, w zależności do tego czy sam jest w nastroju bardziej romantycznym, cynicznym, czy melancholijnym.

wtorek, 24 marca 2020

Co z nami nie tak, czyli Fabryka i Nieposłuszni

Notka na dziś: filmowo. Dwie produkcje może z tych mniej znanych, ale całkiem interesujące. Kolejne zbierają się szybciej niżbym się tego spodziewał, więc takich paczek filmowych będzie w niedalekiej przyszłości jeszcze kilka.
Pierwszy z filmów zwraca uwagę na problem odrzucanych przez społeczeństwo, w różny sposób poszkodowanych przez los, a w dzisiejszych czasach, gdy liczy się głównie pieniądz, przepisy i przerzucanie odpowiedzialności, często oni pierwsi są ofiarami różnych nieszczęść - mrozów, wypadków, czy nawet epidemii (swoją drogą ciekawe czy nasze służby próbują jakoś ująć "w karby" problem bezdomnych). Szukają dla siebie miejsca tam gdzie to możliwe, nic więc dziwnego, że miejsca użyteczności publicznej, o ile nikt ich stamtąd nie wyrzuca, są dobrym schronieniem. Dobra, w godzinach funkcjonowania to jasne, ale co potem?

poniedziałek, 23 marca 2020

Ważka. Pochyłe niebo - Ewa Cielesz, czyli tyle znieść i wciąż być silną

To nie tak, że unikam obyczajów, ale jakoś zwykle okazują się dość płytkie i nie wciągają mnie tak bardzo jak piszą o nich zachwycone panie. Ale jest wyjątek - nie wiem dlaczego, ale książki Ewy Cielesz pasują mi bardzo. To aż dziwne, bo nie ukrywam, że czasem mnie drażnią tym jak galopują tam wydarzenia (na tej samej stronie postać może brać ślub i już urodzić dziecko). Ma ona jednak talent do stawiania swoich bohaterów przed dramatycznymi wyborami, nie rozwleka tego co mówią i co czują jak w telenowelach, a mimo wszystko czujemy każdą z emocji jakby była naszą własną. I za to ją kocham. Wrzuca nas od razu w pewną historię, a potem nie przejmuje się tym, że coś pozostawia niedokończone - może właśnie czasem tak trzeba, byśmy sami mogli dopowiadać ciąg dalszy...
Można by się spodziewać, że Ważka jako że kończy trylogię, pozamyka wszystkie wątki i w pewnym stopniu tak będzie. Ale tylko w pewnym. Dla autorki ważniejsze jest pokazanie pewnej drogi, wyborów, decyzji, niż tego, by jakieś słowa koniecznie padły. Ludzie czasem idą po prostu swoją drogą i trzeba się z tym pogodzić, podobnie jak z rozstaniem, żałobą, stratą. Los nie niesie przecież ze sobą jedynie samych sukcesów.