środa, 31 sierpnia 2016

Rozstrzygnięcie konkursu, czyli reportaże powędrują do...

W głowie wciąż brzmią melodie z dzisiejszego koncertu, czyli twórczość Henryka Warsa, a ja już ostrzę sobie zęby na kolejne - Festiwal Singera trwa.

Za kilka dni nowy konkurs, ale pora najpierw podsumować rozdanie wakacyjne. Dwa reportaże do wyboru: Rosja albo Wietnam (tu było więcej wskazań) i zadanie najprostsze z możliwych - wskazać miejsca, które Was w tych krajach interesują. Maili było sporo, musiałem więc dokonywać losowania (numerując je w kolejności przychodzenia) i tak:
"Czołem nie ma hien" powędruje do Agnieszki Sinoleodesespero
a
"Ostatni Rosjanin" otrzyma Kasia Müller
Gratulacje! Od Agnieszki jeszcze czekam na adres, ale mam nadzieję, że nie będę musiał losować po raz drugi. Powiedzmy, że czekam tydzień.
Podziękowania dla wszystkich za zabawę i zapraszam do konkursów w kolejnych miesiącach.






wtorek, 30 sierpnia 2016

Szpieg, czyli czy łatwo być agentem

Kolejna notka jedynie naszkicowana, aby potem ją rozbudować. Ale za to plan prawie wykonany - jeszcze jutro ogłoszenie wyników konkursu z dwoma reportażami (ostatnia okazja!) i zamykam sierpień zestawem 31 notek :)
W zanadrzu jeszcze jedna książka do rozdania, a resztę przeznaczę na lokalne akcje wymiankowe (jak mieszkacie niedaleko Warszawy to zapraszam).

Szpieg.
Film tak daleki od tego co zwykle nam się pokazuje jako kino szpiegowskie, że może niektórych znużyć. Ale podobnie jest i z powieściami Le Carre'a - to raczej proza zupełnie inna niż Fleming, Ludlum czy Follett. Więcej tu rozgrywki psychologicznej niż walk, ucieczek i strzelanin. Bo też trzeba mieć nerwy ze stali by grać na pierwszej linii frontu, brać odpowiedzialność za tych, którzy ci zaufali, chronić ich i nie zostawiać żadnych śladów. Im dłużej trwała rozgrywka wywiadów, tym częściej chyba wszystko rozgrywało się na jeszcze innym poziomie - oni wiedzieli, że my wiemy, wszystko mogło być więc zarazem prawdą, jak i manipulacją, informacją bezcenną, jak i niewyobrażalną podpuchą. I trochę o tym jest ten film. Genialny w klimacie i niezły jako łamigłówka do rozszyfrowania.
CDN

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

No o co chodzi z tym Mrozem, czyli czytam i ja

Magiczny koncert Sefaradix, ale człowiek wraca do domu ledwie żywy - nie dość, że upały, to i w robocie atmosfera ostatnio gorąca... Ech, wytrzymać to tempo i wypatrywać jakiegoś oddechu. W całym zagonieniu są jednak dobre strony - wróciłem do podróżowania komunikacją miejską i znów mam więcej czasu na czytanie :) Łykam głównie rzeczy krajowe i wciąż poszukuję gorących nazwisk, które rozpalają innych, a dla mnie wciąż są obce. Remigiusza Mroza odkładałem bardzo długo, mimo, że zgromadziłem sobie już całkiem sporą kolekcję. Na pierwszy ogień poszła "Ekspozycja" i prawdę mówiąc mam mieszane uczucia. W ciągu kilku dni napiszę tu dłuższą notkę, ciekaw jestem też Waszej opinii.
Na pewno niezłe tempo, sympatyczni bohaterowie, ale jak dla mnie trochę brak wiarygodności i szczerze: oryginalnością to nie grzeszy. Teraz na tapecie mam początek drugiej serii, czyli Chyłkę... A w międzyczasie łyknąłem jeszcze Idealną - niezłe!

Szukamy okładki dla Pana Przypadka, czyli pomożecie?

Na książki p. Jacka Getnera z Panem Przypadkiem w roli głównej załapałem się dość późno, bo chyba już po ukazaniu się tomu trzeciego, ale odtąd z ciekawością wyglądam każdego kolejnego fragmentu :) I oto zbliża się premiera "Pana Przypadka i Mediaktorów"! Juppi! A przy okazji oddaję swój głos na okładkę i Was namawiam do tego samego. W końcu nie zawsze mamy wpływ na takie rzeczy :)
Wszystkie szczegóły znajdziecie tu
A ja tylko szybko oddaję swoje punkty na poszczególne projekty
1
2 punkty 2
3
4 punkty 3 - okładka powyżej
5 punkt 1
A Jeżeli jeszcze się nie zetknęliście z tym detektywem-amatorem, to namawiam Was gorąco do lektury. Notki na temat czterech tomików wcześniejszych znajdziecie np. tu.




niedziela, 28 sierpnia 2016

Warszawa Singera. XIII Festiwal Kultury Żydowskiej, czyli mimo problemów dzieje się

Ostatnie dni byłem na południu Polski (będą notki krajoznawcze!), a tu przecież już od wczoraj trwa w Warszawie Festiwal Singera. Trochę mnie ominęło, ale kilka wydarzeń teatralnych na szczęście widziałem już wcześniej (w zakładce teatr znajdziecie m.in. Matki albo Aktorów Żydowskich). I oby tylko starczyło czasu na inne wydarzenia, bo dziać się będzie naprawdę sporo. Festiwal jest okazją do przyjrzenia się jak różne mogą być inspiracje kulturą żydowską - nie tylko w folku, ale i np. w jazzie - literatura, historia, muzyka, teatr, a to wszystko jeszcze do końca tygodnia! Dla zainteresowanych wycieczki, wykłady i sporo imprez biletowanych. Szkoda, że nie na Placu Grzybowskim, bo zdaje się, że miasto nie ma zamiaru wspierać Teatru Żydowskiego w tym, by wrócił w to samo miejsce... Ale na szczęście wsparcie przyszło z wielu stron - m.in. teatru Kwadrat.
Z całością programu można zapoznać się na stronie: http://www.festiwalsingera.pl/program-festiwalu/. Bilety online na większość wydarzeń: www.teatr-zydowski.art.pl http://www.eventim.pl/. Aktualne informacje na stronie www.festiwalsingera.pl oraz na FB www.facebook.com/FestiwalSingera
A poniżej garść wydarzeń, które jeszcze przed nami (wybór subiektywny).

Boeing, Boeing. Odlotowe narzeczone, czyli sposób na miłość?

Na Chochliku kulturalnym znajdziecie już jego recenzję spektaklu, który oglądaliśmy razem w Krakowie, ale postanowiłem skrobnąć choć parę słów od siebie. Zacznę może od zdziwienia - okazuje się, że Teatr Bagatela jest jedynym teatrem w Krakowie, który gra nieprzerwanie przez cały rok, tak że szukając jakiegoś przedstawienia na wypad do miasta Kraka, mieliśmy sporo szczęścia, że udało się jeszcze zdobyć bilety. Jak widać nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł, by po całym dniu zwiedzania, zafundować sobie jeszcze coś kulturalnego. A może to kwestia repertuaru - Polacy kochają przedstawienia lekkie i zabawne. Trochę gorzej u nas bywa z tekstami i z obsadą (to wcale nieprawda, że można do komedii podejść mniej profesjonalnie, że nie wymaga ona tyle umiejętności), na szczęście jednak nie tym razem. Wiem co prawda, że sztukę o tym samym tytule gra również jeden z teatrów warszawskich, ale tak się składa, że wykonanie z Teatru Bagatela widziałem jako pierwsze i teraz będę miał duże oczekiwania przy porównaniu. Tekst Marca Camolettiego powstał jeszcze w latach 60 i był grany z powodzeniem na całym świecie, a teraz w nowym przekładzie Bartosza Wierzbięty okazuje się, że nic nie stracił na swojej sile oddziaływania.

Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak - Jacek Hugo-Bader, czyli reportażysta podobno potrzebuje krwi

Pierwszy ze szkiców notek, który na dniach zostanie rozbudowany... Znajomy powiedział o niej: to zły reportaż, a dobra książka. Ja nie jestem wcale tego taki pewny. Tu nie chodzi tylko o to, że pewne granice (moim zdaniem etyczne) zostają przekroczone, że wokół tego tytułu było trochę kontrowersji (m.in. dotyczących plagiatu)... To się niestety również słabo czyta.

piątek, 26 sierpnia 2016

Przerwa w nadawaniu, czyli notki powrócą

Co prawda Włodek obiecywał, że pod moją nieobecność będzie coś wrzucał na Notatnik, ale sam chyba zrobił sobie urlop, wydaje się więc, że ta przedłużająca się cisza źle wróży podstawowej zasadzie bloga - jednej notki na każdy dzień miesiąca. Szkiców i tematów mam mnóstwo, gorzej z czasem, ale umówmy się, że najwyżej częstotliwość ukazywania się wpisów będzie większa... Ale Wy i tak lubicie grzebać w notkach archiwalnych, pamiętając, że ciekawe jest nie tylko to co wisi na wierzchu.
Będą przynajmniej dwie notki krajoznawcze (bo jedna chyba będzie mało) z wypadu rodzinnego, który trwa, będzie w najbliższych dniach też Julieta i sporo książek...
Pozdrawiam
Robert

wtorek, 23 sierpnia 2016

Dom dzienny, dom nocny - Olga Tokarczuk, czyli więcej tu snu i fantazji niż jawy


Już jutro obieramy kierunek na tamte okolice, więc to chyba najlepszy czas, żeby z przepastnego worka ze szkicami notek (grubo ponad 100) wyciągam powieść Olgi Tokarczuk. Długo czekała na swoją kolej, bo prawdę mówiąc ciężko mi było zebrać się do pisania, nie bardzo potrafiłem ubrać myśli i wrażenia w słowa. Dzień. Noc. Jawa i sen. Historie prawdziwe, teraźniejsze i mnóstwo wspomnień, a wszystko się na siebie nakłada, zacierają się granice i już nie wiesz co tu jest ważne, a co stanowi jedynie wątek poboczny. 
Historia o świętej Kummernis i brata Paschalisa, który spisuje jej żywot, samemu zmagając się ze światem? Piękne te fragmenty i same w sobie mogą stanowić materiał na ciekawą książkę. Na poły historyczną, na poły baśniową. Ale jak je połączyć z życiem mieszkańców tej wioski położonej w dolinie, na pograniczy czesko-polskim. Dalekim od wzniosłości, ideałów, przyziemnym i trudnym. Gdzie są te punkty styczne. Na ile to opowieść o ludziach, a na ile o miejscu i stanie, w jaki wpędza ludzi. Z daleka od cywilizacji, dającym ciszę, ale i pozwalającym, by w niej jeszcze głośniej odzywały się różne nasze wewnętrzne demony. Tu trudno je zagłuszyć...

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Dwa razy Lehane, czyli Rzeka tajemnic i Gdzie jesteś Amando (filmowo)

Skończyłem właśnie przed chwilą swoje pierwsze spotkanie z Mrozem i Forstem, ale końcówka trochę mnie rozzłościła i postanowiłem napisać o czymś innym. Też modny pisarz, tyle, że nie nasz :)

Dennis Lehane w większości wciąż przede mną, ale oglądając filmy oparte na jego prozie, obiecuję sobie po jego powieściach sporo. Rzadko kiedy bowiem ekranizacja przebija pierwowzór. Nawet przy tak genialnej obsadzie. Pewnie czytając będę miał przed sobą twarze tych aktorów, szczególnie przy "Rzece tajemnic". Ten film bowiem stawiam sobie dużo wyżej (Eastwood stworzył kapitalny klimat) niż produkcję młodziutkiego Afflecka (ale też sobie poradził). Obie historie, choć mają w sobie jakiś wątek kryminalny, tak naprawdę przykuwają uwagę dobrymi portretami psychologicznymi. Rodziny ofiar, sąsiedzi, świadkowie, atmosfera pełna podejrzeń, mylne tropy i wreszcie ci, którzy z próby rozwiązania sprawy uczynili swoją obsesję, poświęcając dla nich wiele. To jest ciekawsze niż odpowiedź na pytanie: kto zabił/porwał.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...