Ach, wszyscy kochający pełne ciepła, odrobiny magii i sporej dawki azjatyckich klimatów, pewnie są przeszczęśliwi, bo tytułów które wpisując się w ten schemat coraz więcej na naszym rynku. I choć można dostrzec pewne podobieństwa, jakoś wcale się nie nudzą. Może dlatego, że mimo wszystko są zakorzenione w historiach zwykłych ludzi, w problemach jakie może przeżywać każdy z nas. Kochamy je, bo czerpiemy z nich siłę, spokój ducha, nadzieję. Nawet nie tyle na "magiczną interwencję", ale raczej w to, że znajdziemy w sobie podobną siłę wewnętrzną, by coś zmienić w naszym życiu. Zwykle magia polega tu jedynie na jakimś drobnym impulsie, popchnięciu w pewnym kierunku, a człowiek już sam odkrywa że jednak może wcale nie jest tak tragicznie jak mu się wydawało. Na wszystko znajdzie się sposób, byle tylko w to uwierzyć i nie tkwić jedynie w rozpaczy że się nie da...
To tak jakbyś po wymuszonym uśmiechu, nagle inni do ciebie zaczęli się uśmiechać i już w naturalny sposób i ty stajesz się szczęśliwy. Ktoś podsuwa ci cukierek wmawiając że to lekarstwo i twoja wiara w efekt powoduje że problemy się rozwiązują.
Ktoś staje się pewniejszy siebie, ktoś bardziej otwarty na innych, lepiej radzi sobie z emocjami. To z czym się zmagał, okazuje się wcale nie tak koszmarne jak mu się wydawało, a trudne wybory wydają się ciut łatwiejsze. I nawet nie potrzebuje już więcej "cukierków", bo gdy zmienia się sam, inaczej patrzy też na niego otoczenie i odkrywa że może mieć wsparcie w innych ludziach. Wystarczy impuls, a potem zmiana już zależy od bohaterów.
Niektórzy nazywają te historie healing fiction czy cozy fantasy, jak byśmy ich jednak nie szufladkowali, to zawsze jest w nich okazja by nie tylko przyjrzeć się przemianie bohaterów, ale i zastanowić się nad własnymi emocjami, czy przypadkiem nie staliśmy się więźniem jakichś wewnętrznych demonów, nie potrafiąc pójść do przodu.
To tak jakbyś po wymuszonym uśmiechu, nagle inni do ciebie zaczęli się uśmiechać i już w naturalny sposób i ty stajesz się szczęśliwy. Ktoś podsuwa ci cukierek wmawiając że to lekarstwo i twoja wiara w efekt powoduje że problemy się rozwiązują.
Ktoś staje się pewniejszy siebie, ktoś bardziej otwarty na innych, lepiej radzi sobie z emocjami. To z czym się zmagał, okazuje się wcale nie tak koszmarne jak mu się wydawało, a trudne wybory wydają się ciut łatwiejsze. I nawet nie potrzebuje już więcej "cukierków", bo gdy zmienia się sam, inaczej patrzy też na niego otoczenie i odkrywa że może mieć wsparcie w innych ludziach. Wystarczy impuls, a potem zmiana już zależy od bohaterów.
Niektórzy nazywają te historie healing fiction czy cozy fantasy, jak byśmy ich jednak nie szufladkowali, to zawsze jest w nich okazja by nie tylko przyjrzeć się przemianie bohaterów, ale i zastanowić się nad własnymi emocjami, czy przypadkiem nie staliśmy się więźniem jakichś wewnętrznych demonów, nie potrafiąc pójść do przodu.
Sześć historii, które pomogą w uwierzeniu w siłę przyjaźni, samoakceptacji, w szanse jakie otrzymujemy od życia. Smutek, lęk, samotność, zazdrość, czy inne uczucia nie muszą w naszym życiu dominować, ono może mieć różne kolory i warto o tym pamiętać.
Chyba właśnie za to lubię tego typu powieści: za ciepło, może trochę nostalgii, ale i sporą dawkę nadziei.
PS a przy okazji dostaniemy też sporą dawkę smaków i zapachów, aż żal że na co dzień nie możemy tak łatwo sprawdzić sami tych wszystkich słodkości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz