piątek, 3 lipca 2026

Za duży na bajki 3, czyli ważne przesłanie, ale film średnio udany

Po dwóch częściach, które oglądało się całkiem sympatycznie, mam wrażenie że chyba format się nie tylko zmienił ale i wypalił. Wiadomo - bohaterowie dojrzewają i trudno żeby udawali wciąż dzieci, jednak jeżeli na planie i na ekranie nie udaje się utrzymać między nimi jakiejś chemii, to chyba lepiej już by było opowiedzieć jakąś nową historię, z innym postaciami.  

Waldek, Staszek, Delfina, czyli trio które przeżywało różne przygody, ale i odniosło jakiś sukces w turniejach gamingowych, chyba nie było przygotowane na to, że sukces nie będzie trwał wiecznie i że mogą pojawić się jakieś pęknięcia. Wystarczyła jedna porażka i nagle emocje doprowadzają do rozstania i to w nie najlepszych nastrojach. Jedno słowo za dużo, jakieś pretensje, a potem przecież trudno to cofnąć... 

I o tym jest właśnie trzecia część tego formatu, który zaczął się jako lekki, zabawny film familijny, a teraz stał się niby filmem młodzieżowym, niby opowiadającym o poważnych problemach, uleciała z niego jednak ta lekkość, a weszło mocno moralizowanie. 



Oczywiście potrzebne są takie historie, w której mocno akcentuje się konsekwencje hejtu, tego jak słowa mogą ranić, nawet te rzucone bezmyślnie i bez jakichś wielkich intencji. Uruchamiają one zwykle jednak falę, którą potem trudno powstrzymać. Wojtek czuje się jakoś odpowiedzialny za cierpienie Delfiny, choć to ona pierwsza rzuciła jakieś niezbyt miłe słowa. Cóż - zamiast porozmawiać, młodzi często się obrażają, a potem próbują przez jakieś komunikatory naprawiać sytuację, gdy wiadomo nie od dziś, że najlepiej robić to w cztery oczy. Widz otrzymuje wyraźny sygnał: czasem są rzeczy trudne, takie których się boisz, ale warto się z nimi zmierzyć, nie uciekać, bo z czasem będzie jedynie gorzej, a konsekwencji się nie cofnie. 

Wybory i problemy młodych bohaterów mam wrażenie zostały jedynie liźnięte, a całość niestety ani specjalnie nie bawi (dodano kilka elementów, które chyba zdaniem twórców miały być zabawne jak choćby policjant grany przez Szyca) ani nie jest za ciekawa. Film stoi jakby w rozkroku pomiędzy próbą pokazania dojrzałości bohaterów, a bycia przez nich wciąż dziećmi, które nie zawsze ogarniają wszystko same i potrzebują wsparcia dorosłych. Mądrych dorosłych, którzy nie panikują, ale też nie ignorują problemów dodajmy. 

Uśmiech nadal wywołuje obecność ciotki, szalonej ale i potrafiącej ogarniać różne sprawy, to jednak ciut mało, żeby czuć frajdę z seansu. Każde z trójki bohaterów tym razem osobno, nie czuje się między nimi żadnej chemii, więc i nie ma tego co było poniekąd siłą poprzednich części - przyjaźni, akceptacji, kumplowskich klimatów. 

To oczywiście ocena dorosłego, który po prostu mówi: dla mnie to sztuczne. Ciekawe jednak jak ten film odbierają młodzi, którzy mieli być jego grupą docelową... Jak znacie kogoś to dopytajcie i dajcie znać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz