wtorek, 16 czerwca 2026

Wędrówka na północ, czyli liczy się cel czy sama droga?

Co jakiś czas pojawiają się produkcje, w których scenariusz można by sprowadzić do wędrowania z punktu A do B i zdania się na to co wydarzy się po drodze. Zwykle jednak stoi za tym jakaś poruszająca historia o zmianie jaka się w bohaterach dokonuje, o pokonywanym trudzie, walce z samym sobą itp. itd. The North, bo taki jest oryginalny tytuł produkcji, którą wprowadza na ekrany Gutek Film mam wrażenie iż z założenia miał być trochę inny. Surowe krajobrazy Szkocji mogą zachwycić, ale ten film nie próbuje do nas się jakoś umizgiwać w stylu "zobacz jak jest pięknie". Bez ścieżki dźwiękowej, kompletnie ignorując zasady typu "po deszczu zawsze pokaż piękne słońce", chwilami jakbyśmy uczestniczyli w paradokumencie. Te pogaduchy po drodze to jakoś ot tak, naturalnie, a nie żaden tam wykoncypowany scenariusz... Może przesadzam, ale naprawdę można odnieść takie wrażenie.



Jest więc surowo, minimalistycznie. Pięknie pewnie dla tych którzy kochają wędrowanie, wysiłek i naturę w każdych warunkach. Wiatr, deszcz, pot, to tutaj norma. W końcu nie da się przejść 600 km bez żadnych przeszkód i chwil zwątpienia. 

Żeby było zabawniej nie dowiemy się wiele na temat tego co ich skłoniło do takiej decyzji. Chrisie i Lluisie kiedyś się bardzo przyjaźnili, ale przez 10 lat prawie nie mieli kontaktu i długo nie bardzo mogą pozbyć się tej sztuczności jaka się pojawia: niby się znają, ale obaj się zmienili, wiele się wydarzyło, a nie bardzo o tym potrafią opowiadać. Liczą na to, że wspólna wędrówka to wszystko jakoś naprawi i samo wszystko się poukłada. 

Równie dużo będzie tu jednak milczenia jak samego gadania. I nie zawsze będzie tak, że to ich zbliża.

Obaj pewnie będą zmagać się z pytaniem: na co mi to i czy sobie nie odpuścić. A mimo to idą dalej. Dokładając nawet sobie kolejnych wyzwań. W dzisiejszym świecie komórka i gps wiele ułatwia, a gdyby tak więc z tego zrezygnować, próbując podążać jedynie za własną próbą czytania papierowej mapy? W górach gdzie trudno o punkty orientacyjne, bo wszystko może wyglądać podobnie, to niezłe szaleństwo. 


Jeżeli powyższy opis Was nie zniechęcił i zaciekawi Was to spojrzenie na męską przyjaźń, szorstką chwilami i wydawałoby się kruchą, skuszą Was zielone szkockie wzgórza i skały, wybierzcie się do kina na Wędrówkę na północ. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz