wtorek, 17 września 2019

Modlitwa, czyli nie oczekuj cudu

Skromny film, ale wart moim zdaniem obejrzenia. Mimo pewnej przewidywalności nie jest słodką bajką o tym, że wszystko pięknie i wspaniale, nie obiecuje łatwej drogi. Jest surowy, ale w tym jego urok i jakaś szczerość. Oto młody chłopak trafia do ośrodka dla narkomanów u podnóża francuskich Alp. Chyba nawet nie wie co go czeka, może podjął zbyt pochopną decyzję, może musiał uciekać i nie miał innego wyjścia. Od początku jednak nastawiony jest negatywnie: do pracy, do innych, do zasad, do modlitw. Ośrodek jest bowiem oparty nie tylko na programie zbliżonym do Monaru, ale i na wierze. A dla chłopaka to jakaś czarna magia.

poniedziałek, 16 września 2019

Parasite, czyli nawet pachną inaczej

W kinach w Polsce zdaje się, że już Piłsudski, zaraz pewnie Legiony i generalnie zaganianie wycieczek szkolnych na seanse. A ja namawiam Was póki co do polowania na coś innego. Bong Joon-ho zachwycił w Cannes i to jedna z produkcji, która może zachwycić zarówno krytyków jak i przeciętnego zjadacza chleba. Bo poza analizami i rozbieraniem filmu na części pierwsze, zachwyt jak pomieszane są tu zgrabnie gatunki, można się tym filmem po prostu bawić. Dać się poprowadzić tej dość szalonej historii i zobaczyć jaki będzie jej koniec... A będzie się działo. To mogę Wam zagwarantować.

sobota, 14 września 2019

Poetka i książę - Manuela Gretkowska, czyli szukała szczęścia


Wśród tylu notek nie zawsze udaje się zachować porządek. I tak wyszła potrzeba, by usunąć jeden z wpisów, bo tytuł się dublował. O wywiadzie Remigiusza Grzeli z Barbarą Krafftówną na Notatniku jest więc już trzygłos! To rekord. Sami zobaczcie.  
A zamiast jednej z notek na temat tej książki pojawiło się coś filmowego. Wyspa jest średniakiem, więc nie musi mieć notki, która ukazuje się na świeżo. Tyle innych rzeczy czeka na opisanie. Ze szkicami zszedłem na razie poniżej liczby 100, więc pewnie jeszcze nie raz będę fundował Wam notki łączące kilka tytułów, żeby o czymś nie zapomnieć.
Książka Gretkowskiej też długo czekała na swoją kolej. Przeczytana dość szybko, ale napisać o niej coś wychodzącego poza kilka ogólników wcale nie jest łatwo. Nie jest to na pewno biografia, choć przecież pisze o postaciach autentycznych. Choć znalazła jakieś przesłanki do zbudowania takiej, a nie innej narracji, całość jest przecież jej własną fantazją, domysłem jak mogły wyglądać rozmowy, spotkania, myśli i uczucia między tą dwójką. Poetka i książę...

piątek, 13 września 2019

Hotel Varsovie. Bunt Chimery - Sylwia Zientek, czyli skandale, romanse i sekrety

Wykorzystuję ostatnie godziny przed wyjazdem, by zrobić sobie trochę gotowych notek i potem je tylko udostępniać. Nie wiedząc jak będzie z siecią, wolę się zabezpieczyć. A pisać jest o czym. W kilka dni udało się przeczytać parę tytułów, które od dawna zalegały na stosie. Z powieścią Sylwii Zientek to podwójny wyrzut sumienia, bo po pierwsze tom pierwszy cyklu mi się podobał (znajdziecie go w spisie przeczytanych), a po drugie ukazał się już tom trzeci, co dopiero zmusiło mnie do szybszego sięgnięcia po "Bunt Chimery". Ale trzeci nie będzie długo czekał na stosie!
Rzadko sięgam po literaturę obyczajową, ten cykl nie jest jednak typowym romansidłem, opowiada o konkretnych ludziach w takim samym stopniu jak i o mieście. Historia Warszawy, zmiany jakie w niej zachodzą, sprawy jakimi żyją jej mieszkańcy - to przede wszystkim stanowi o uroku książek z cyklu "Hotel Varsovie". Przeskakujemy między epokami, tytułowy hotel przechodzi z rąk do rąk, a my równą uwagę relacjom między postaciami poświęcamy wzlotom i upadkom stolicy.

Jett, czyli potrafi działać, potrafi wyglądać

Co tam w serialach. Czekam na październikowe nowości, zaczynam drugi sezon Pułapki, ale bez większych nadziei, powracam do Luthera, a z rzeczy, które ostatnio mi się spodobały polecam Wam Jett.
Niby może się wydawać, że to raczej klasa B, z mordobiciem i nie zawsze idealnym scenariuszem, ale nawet wśród takich produkcji znajdzie się czasem perełka. Podobało mi się kiedyś Banshee, a Jett jest równie interesująca - nawet nie wiem czy nie bardziej. Carla Gugino tworzy magnetyczną kreację, zimną, ale jednocześnie cholernie ciekawą. Wykorzystuje swój seksapil równie często jak i inne umiejętności, gra na różne strony i robi wszystko by nigdy nie trafić ponownie do pudła. Córeczka jest dla niej wszystkim i dla niej gotowa jest bardzo wiele. Zadania dają bowiem kasę, ale ona nie musi brać wszystkich, wybiera te które nie stanowią zbyt wielkiego ryzyka. Jest złodziejką, nie morderczynią. No chyba że ją ktoś do tego zmusi.

czwartek, 12 września 2019

To! Rozdział 2, czyli frajerzy wracają do Derry

King powraca! Nie tylko książkowo, ale i filmowo. Niedługo Doktor Sen, a na ekranach już druga odsłona zabawy z klaunem. Albo zabawa Klauna z ludźmi. To. Notkę o jedynce znajdziecie w spisie obejrzanych (tak tym zabałaganionym). I nie oglądajcie dwójki zanim nie zobaczycie tego co wydarzyło się przed 27 laty. Co prawda niejednokrotnie w rozdziale drugim powracamy do tamtych scen, ale uwierzcie: to nie to samo.
Tamten film miał świetny klimat lat 80, ten nie ma takiego uroku, twórcy chcąc nie chcąc postawili więc na pokazanie ich wspomnień i lęków, w których jest klucz do pokonania potwora.

środa, 11 września 2019

Perfekcyjne kłamstwo - Minka Kent, czyli podejrzany jest każdy

Schemat, który niby pojawiał się w ciągu ostatnich lat sporo razy, rozsławiła go "Zaginiona dziewczyna", ale jak widać wciąż może być sprzedawany w różnych wariantach. Znika młoda piękna i młoda dziewczyna, nie ma ciała, nie ma śladu, pozostał otwarty samochód na parkingu. Uruchamiana jest cała machina poszukiwań, śledztwo i media... Kto mógł maczać w tym palce? Jaki był motyw?
Rozdziały przeplatają teraźniejszość i determinację siostry zaginionej oraz przeszłość, dzięki której poznajemy ostatnie miesiące przed zniknięciem. Meredith zaskoczyła swoich bliskich, wychodząc za mąż za faceta prawie dwa razy starszego od siebie. Jej siostra Greer od początku uważała, że to kiepski pomysł - pal licho pieniądze, ale w tym związku nie ma prawdziwej miłości.

wtorek, 10 września 2019

Pozwól mi wejść, czyli będziesz ze mną chodzić?

Zaczynam niestety usuwać ze szkiców notek rzeczy, które zbyt długo czekają na swoją kolej - najczęściej chodzi o filmy, gdzie niby coś kojarzę, przypominam sobie fabułę, rozpoznaję sceny, wiem że widziałem... Ale żeby coś napisać, dużo trudniej. 
Dziś znowu filmowo, ale od jutra może kilka notek o książkach. I chyba pewna przerwa potem, no chyba że coś turystycznego się pojawi. 
Pozwól mi wejść. Kurcze, ja zwykle wściekam się na robienie remake'ów przez Amerykanów, to teraz chyba wyjątkowo jestem wdzięczny. Po pierwsze dlatego, że zwrócili mi uwagę na oryginał i dopisuję go do listy do obejrzenia. A po drugie, ta produkcja naprawdę ma fajny klimat i nie ma się wrażenia odtwórczości. Domyślam się, że scenariusz na warsztat wziął ktoś, kto jednak nie robi kopii jeden do jednego, ale próbuje coś własnego wyciągnąć z historii.

poniedziałek, 9 września 2019

Polityka, czyli co na języku, co w głowie, a co w sercu

Patryk Vega na pewno umie w marketing :) Bo co do jego filmów, to już bym o tych umiejętnościach tak głośno chyba nie wspominał. Ma swoją publikę, która polubiła jego styl - pełen gagów, mięsa i uproszczeń. I kręci film za filmem. Ale gdy się oczekuje od niego ciut więcej niż kolejnej wersji Kobiet Mafii, to mocno bije w oczy to, że to jest robione na kolanie, upchnięte byle jak w fabułę, bez inwestycji w muzykę, w detale.
A najśmieszniejsze w tym filmie, który przecież w zwiastunie zapowiada się jako komedia, nie ma nic śmiesznego. Nie tylko dla mnie - w kinie, gdzie było 3/4 zajętych miejsc na próżno było nasłuchiwać rechotu. Czyli zdaje się, że to zawód nawet dla jego wiernej widowni. Bo oni nie mają ochoty oglądać polityków w scenach, które i tak świetnie znają, które nas już wku...iały i bawiły przez długie tygodnie, a tu podane na ekranie wybrzmiewają jakoś szczególnie ponuro. To nie bawi, przerysowane wręcz jest żenujące i przerażające, mówimy sobie: dość i nigdy więcej. Po to by jednak nami wstrząsnąć jako widzem i wywołać jakąś zmianę, trzeba by coś więcej - może w stylu ostatniego z sześciu rozdziałów tego filmu, pokazującego mechanizmy polityki niezależnie od partii.

niedziela, 8 września 2019

Miasto duchów - Krzysztof Bochus, czyli w oczekiwaniu na nieuniknione

Drugi z pisarzy, którym towarzyszę od debiutu. Zachwyciły mnie jego retro kryminały o radcy Christianie Abellu, potem udowodnił, że całkiem sprawnie konstruuje też współczesne intrygi, teraz zgodnie z zapowiedziami otrzymujemy domknięcie historii, która rozpoczęła się na niemieckim Pomorzu. Wojna zmieni wszystko, więc i dla policjanta, nawet jeśli nie akceptował nazizmu, ale pracował przed wojną dla Niemców, nie będzie już tu miejsca. Będzie mi jakoś jednak żal tego bohatera i cyklu, po cichu więc liczę na to, że autor powróci, może do wcześniejszych spraw, jeszcze sprzed roku 39? To wyczuwalne rosnące napięcie w poprzednich trzech tomach, brunatna siła, która podnosiła głowę coraz śmielej, przekonana że to ona tworzy i narzuca prawo, a sama nie musi go przestrzegać, a której próbował przeciwstawiać się Abell nadawała tym kryminałom wyjątkowego klimatu.
W ostatnim tomie jest inaczej - mamy jesień 1944 roku i jedynie nieliczni nadal wierzą w to, że jeszcze mają szansę tą wojnę wygrać. Ludzie coraz bardziej pogrążają się w beznadziei, jakimś fatalizmie, bojąc się głośno występować przeciw Hitlerowi, ale po cichu przeklinając go za to wszystko w co ich wciągnął. Jak pamiętamy Abell zrezygnował z pracy w policji, nie chciał przywdziać znienawidzonego munduru i uciekł do Holandii. Nawet tam jednak nie zaznał spokoju.

sobota, 7 września 2019

Ukryty pokój - Jørn Lier Horst, czyli wyjaśnijcie to po cichu

Dwóch autorów, którym towarzyszę od początku.  Dziś pierwszy z nich. No dobra, tak naprawdę "Jaskiniowiec" przecież nie był jego debiutem, ale kiedy wydało to wydawnictwo Smak Słowa, chyba nikt nie spodziewał się aż tak dużej popularności. A ja już wtedy czułem, że to dobre policyjne kryminały i czekałem na dokończenie cyklu (bo rozpoczęto od tomu 6).
Co prawda na moje prośby o "Ukryty pokój" do recenzowania wydawnictwo nie odpowiedziało, w przypadku tego autora jednak stwierdziłem, że nie będę czekał - e-book wskoczył na półkę.
Dziś więc piszę po raz 13 o Williamie Wistingu (wszystkie książki w spisie przeczytanych, czyli zakładce na górze) - z ogromną przyjemnością i mając nadzieję, że jeszcze parę spraw Horst trzyma dla nas w zanadrzu. Bo choć schemat śledztwa powtarza się, każda z tych spraw jest wyjątkowa i pokazuje nam różne oblicza policyjnej roboty. Frustrację gdy nie możesz ruszyć do przodu, mozolne zbieranie śladów, zeznań i wreszcie jakiś trop, który prowadzi do celu. To możliwe nawet po wielu latach.

Donbas, czyli patrzcie jak wygrywamy z faszystami i robimy tu raj

Przedziwny film. Spodziewamy się, że będzie to mocna wypowiedź polityczna, sprzeciw wobec agresji Rosji na Ukrainie. I jest. Ale jednocześnie jest tu tyle kafkowskiej wizji, absurdów i przerysowań, że film nie jest jedynie komentarzem do konkretnych wydarzeń, a staje się czymś bardziej uniwersalnym - trochę niczym "Akty i fakty" odsłania przed nami kulisy nie tylko tego jednego konfliktu, ale wszystkich manipulacji politycznych, tego jak łatwo nami manipulować. Nami jako opinią publiczną, nami jako mieszkańcami, przedstawicielami konkretnych narodów, kłamiąc, odwołując się do emocji, stosując metodę kija i marchewki. Siergiej Łoźnica chwilami potrafi wywołać na naszych twarzach uśmiech fundując groteskę, by zaraz go nam zetrzeć z twarzy, gdy zdajemy sobie sprawę jak bardzo to co widzimy może być realne i jakie może mieć konsekwencje.

piątek, 6 września 2019

Kociarz - Kristen Roupenian, czyli empatii nasze smartfony nas nie nauczą

Szkoda, że w Polsce dziś już coraz mniej okazji do takich debiutów. A przecież opowiadania i minipowieści to dobra szkoła dla każdego pisarza. Jak radzisz sobie z budowaniem historii, postaci, czy potrafisz zaskoczyć, powiedzieć coś ważnego czytelnikowi. Opowiadanie opublikowane na łamach „New Yorkera” stało się przedmiotem gorących dyskusji na temat relacji męsko-damskich w dzisiejszym świecie. Kristen Roupenian zaskoczyła fundując obraz młodej kobiety, która nawiązuje bliską relację, choć wcale nie ma na nią ochoty, nic do mężczyzny nie czuje. Czy w dobie głośnego mówienia o molestowaniu, wykorzystywaniu, pokazanie że kobiety też potrafią traktować partnerów instrumentalnie, bawić się nimi, to próba prowokowania dyskusji? Czy młodzi ludzie wyciągają wnioski z różnych kampanii społecznych, a jeżeli tak to jakie - czy przekłada się to na jakąś ostrożność w relacjach? Kto tu jest ofiarą i kto kogo rani?
To tytułowe opowiadanie, czyli "Kociarz" pewnie wzbudzi najwięcej refleksji i kontrowersji, warto jednak spróbować poukładać sobie szerszy obraz bohaterów Roupenian ze wszystkich opowiadań.



czwartek, 5 września 2019

Głupio, jeszcze głupiej, czyli Straż wiejska 2, Jestem taka piękna, Holmes i Watson

Przy okazji premiery filmu Patryka Vegi o naszych politykach i mojego dylematu: iść czy nie iść, postanowiłem zebrać garść produkcji, z którymi mam podobny problem: twórcom wydawało się że będą cholernie zabawne. A potem okazuje się że są przerysowane, toporne, głupie i jeszcze by się znalazło parę określeń, ale śmieszne nie są wcale lub prawie wcale. Jeżeli kogoś śmieszą to mogę tylko współczuć.


Gdy byłem dużo młodszy triumfu święciła Akademia Policyjna. I mimo wad nadal mam trochę sentymentu dla tego humoru. Straż Wiejska 2 (jedynka podobno lepsza, może kiedyś trafię), niestety nie tylko nie ma finezji, to poczucie humoru ma jeszcze sporo poniżej pasa niż tamte komedie sprzed lat. Niby sam pomysł, czyli: przesuwamy granicę i jakaś miejscowość kanadyjska nagle ma znaleźć się w USA, a o odpowiedni przyjazny klimat i edukację co do różnic w prawie, ma zadbać oddział strażników, ma w sobie jakiś potencjał, ale wykonanie leży. Scenariusz, obsada i przede wszystkim niski poziom żartów sprawie, że to seans który można sobie spokojnie darować.  Cycki, narkotyki i poziom inteligencji na poziomie pantofelka.
Kolejne dwa filmy poniżej.

środa, 4 września 2019

Non Stop - Brian Aldiss, czyli życie które przetrwało


Non Stop - okładka Seria Wehikuł Czasu od Rebisu. Tak niewiele książek jakie otrzymuję zostawiam na półce, większość wędruje w kolejne ręce, ale tu chyba całą serię zacznę zbierać. Nie tylko dlatego, że to najsłynniejsi autorzy Sci-Fi, ale dlatego, że to naprawdę ciekawe dobrane powieści, nie zawsze te najsłynniejsze, ale jednak wciąż intrygujące. Non stop Aldissa mimo upływu blisko 60 lat, nadal mogą zachwycać aktualnością. Podobnie jak wielu innych autorów, używał on scenerii kosmicznej do tego by opowiedzieć coś o człowieku, o jego kondycji, o tym jak jego zdaniem będzie zachowywać się ludzkość w sytuacjach ekstremalnych.
Po raz kolejny okazuje się dobra fantastyka się nie starzeje.

poniedziałek, 2 września 2019

Czarnobyl, czyli co wyście zrobili

Gęba mi się cieszy przy najnowszych zdobyczach i odkryciach serialowych. "Na cały głos" raczej drażni, ale za to dwa inne są świetne. "Terror. Dzień hańby", który opowiada przede wszystkim ciekawą i mało znaną historię, a do tego "Owieczki Boże", tak pokręcone i pełne czarnego humoru, że dawno się przy niczym tak dobrze nie bawiłem.
Ale dziś o innym serialu. Dopiero teraz obejrzałem coś, czym zachwycają się wszyscy od kilku miesięcy. HBO odeszło trochę od tego z czym jest kojarzone, czyli krwi i seksu, a postawiło na realizm, odtworzenie bardzo dokładne tego co doprowadziło do wybuchu i tego jak wyglądały próby ratowania sytuacji.

niedziela, 1 września 2019

Kowboj, czyli skąd ten mit

Ostatnia notka z sierpnia już w całości. Zerknijcie jeżeli nie czytaliście. I na notkę i na powieść :) A nawet bardziej na powieść, bo "Żar" na to zasługuje. A dziś coś krótkiego, a potem już tylko leniwy wieczór z lekturą i może jakimś seansem.

Z "Kowbojem" mam trochę kłopot bo nigdzie nie widzę informacji o tej produkcji, żadnego plakatu, posiłkuję się więc jedynie zdjęciem. Obejrzałem to jako miniserial na Ale Kino, choć nie przepadam za samym gatunkiem, ale ze względu na szacunek dla historii kina. I choć wiele tytułów wymienianych było dla mnie obcych, sam seans był dość interesujący.

sobota, 31 sierpnia 2019

Żar - Sándor Márai, czyli odrobina klasyki

Czas zamknąć kolejny miesiąc bloga. dokładnie to 104 miesiąc wypełniony każdego dnia :)
Notka tak naprawdę powstanie pewnie dopiero jutro, ale dziś już możecie dowiedzieć się co to będzie (już jest! Poniżej). Márai. Niewielka książeczka, ale naprawdę piękna rzecz. Jak dobrze czasem sięgnąć po coś innego niż nowości, wciąż próbując wypełnić zobowiązania wobec wydawców.

W sierpniu planowałem nadrobić zaległości z wpisami o książkach, ale ponieważ dużo było rzeczy nowych, które na bieżąco dopisywałem, pewnie dokończę to w październiku. Zaległych jest chyba 5 tekstów. A czytam kolejnych 6 książek. I stosy rosną :) A w tych zaległych będzie jedna rzecz absolutnie wyjątkowa. Która wciąż we mnie jakoś tkwi. Kupiona. Przypadkiem. Ale bywa i tak, choć to nowość. Nie jest mocno obecna na blogach, tym bardziej więc chcę by mój tekst nie był pisany w pośpiechu jak często to robię.
Jutro więc Żar. Potem fantastyka. Reportaż. I coś filmowego na dokładkę z zapowiedzi na kolejne tygodnie premier.

piątek, 30 sierpnia 2019

Zamrożone płomienie - Jens Henreik Jensen, czyli nigdy nie lekceważ przeciwnika

Trylogię z Nielsem Oxenem łyknąłem błyskawicznie i nawet cieszę się, że nie robiłem dłuższych przerw pomiędzy tomami. Dzięki temu napięcie jakie Jensen zafundował czytelnikom było jeszcze bardziej odczuwalne. Jeżeli tylko macie ochotę na zerknięcie co napisałem o poprzednich tomach, zerknijcie to listy przeczytanych. Były żołnierz duńskich sił specjalnych, facet który pragnął świętego spokoju i uciekał od świata, został na siłę wciągnięty w wydarzenia, w których każdy inny by się pogubił i zginął. Włączony w śledztwo w sprawie morderstwa nie tylko doszedł do prawdy, ale i wyczuł że gra idzie o dużo większą stawkę. Stał się niebezpieczny dla tych, którzy stali za zleceniem morderstwa i jak się okazało ich ręce sięgały bardzo daleko. Miał zginąć.
I przeżył. A teraz powraca, nie tylko pragnąć zemsty, ale przede wszystkim przywrócenia swojego dobrego imienia - jako oskarżony o morderstwo, musiałby całe życie się ukrywać.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Ból i blask, czyli było, jest, ale czy będzie


Najnowszy film Almodovara to przede wszystkim świetna rola Antonio Banderasa. Dzięki niemu ta dość osobista, intymna historia, wybrzmiewa wyjątkowo szczerze. Tu nie ma udawania, żeby lepiej wypaść na ekranie. Główny bohater jest reżyserem, którego filmy dziś uznawane są za kultowe, on ani wtedy, ani dziś nie jest do końca z nich zadowolony, poróżnił się wtedy z wykonawcą roli głównej, do dziś uważa że można to było zagrać lepiej. Cierpiący na różne dolegliwości, raczej odcinający się od świata Alberto, znajduje jednak zupełnie przypadkiem drogę do uspokojenia, do swoich wspomnień, do nie przejmowania się tak bardzo samym sobą...

środa, 28 sierpnia 2019

Zastrzelić, zadźgać i otruć, czyli historia morderstwa - Jonathan J. Moore, czyli ja po prostu jestem zbyt wymagający

Co prawda w planach miałem notkę o filmie Almodovara, ale wybieram coś prostszego - tu wystarczy parę zdań i będziecie wiedzieli o co chodzi. Pamiętacie Powiesić, wybebeszyć i poćwiartować, czyli  historię egzekucji?  
Ten sam autor kontynuuje serię dość makabrycznych tematów. Ale wiecie co? Tym razem jest mniej obrzydliwie. Więcej na pewno tym razem jest historii w tej historii. Za każdym razem Moore stara się przybliżyć postać ofiary, czasem pisze więcej o samym sprawcy, o przyczynach, które go pchnęły do tego aktu. I choć w samych opisach nadal czuje się upodobanie do epatowania detalami średnio smacznymi (najczęściej mózg, który gdzieś wypływa), to bardziej przypomina to krótkie notki encyklopedyczne czy popularyzatorskie. Jeżeli więc czarny humor i tematyka nie podeszła Wam przy pierwszym tomie, to możecie spróbować z drugim, bo na pewno jest bardziej strawny.

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Danuta W., czyli… schowane emocje



Kiedy wybrzmiewają ostatnie słowa monodramu „Danuta W.” w wykonaniu Krystyny Jandy na scenie Teatru Polonia w ciszy cała sala podnosi się do oklasków… Te oklaski są dla obu Pań, dla Danuty Wałęsy – bohaterki sztuki, jak i dla Krystyny Jandy za sposób w jaki tego dokonała. Ale te oklaski są także hołdem dla każdej kobiety tamtych czasów, udręczonych kolejkami, strachem o rodzinę, które w tej momentami czarnej codzienności musiały ogarniać tak wiele. Jednak Danuta Wałęsowa miała po stokroć gorzej…

Chciała tylko uciec ze wsi, chciała kochać, mieć męża, dzieci… chciała. Chciała tylko tego o czym marzy każda dziewczyna na progu dorosłości.


Z perspektywy lat najlepiej wspomina pierwsze lata po ślubie. Kiedy było biednie, ciasno, kiedy rodziła pierwsze dzieci, opiekowała się nimi, czekała z obiadem na męża. Sama go wybrała, kochała go bardzo, zawsze dla niej był na pierwszym miejscu. Dbała o niego i dzieci jak przystało na matkę-Polkę, jak ją ukształtowało katolickie wychowanie i ciężkie życie na wsi. Bez skarg, z odpowiedzialnością za rodzinę, bez wzniosłych słów. I wtedy była najszczęśliwsza. A mąż? Po latach powie o nim bez skargi: „Nie okazywał emocji. No, taki był.”

niedziela, 25 sierpnia 2019

Klub winowajców, czyli… nie oceniaj książki po okładce

Kolejny spektakl w ramach Sceny Debiutów w Teatrze WARSawy, który mi się podoba - „Klub winowajców” według scenariusza Johna Hughesa w reżyserii Agnieszki Czekierdy. Spektakl dla młodych widzów, grany udanie przez młodych aktorów, powinien na dłużej zaistnieć w repertuarze Teatru WARSawy, bo takich spektakli jest niewiele i jakby w kontrze do obecnej rzeczywistości - niesie ładne przesłanie.

Oto piątka uczniów, za różne przewiny, zostaje zmuszona do przyjścia do szkoły w ramach kary, by zamknięta przez 9 godz. w jednej sali, miała możliwość przeanalizowania swojego zachowania i napisania eseju na temat p.t.: „Kim jestem”. Uczniowie ci nie znają się blisko, mijają się wprawdzie na korytarzach szkolnych, ale każde z nich kumpluje się z innymi grupami, pochodzi z innych środowisk i posiada inny status społeczny. Mamy tu Mellissę, panienkę z dobrego domu, bogatą, wypieszczoną, niemal szkolną księżniczkę (Martyna Bazychowska); jest lubiany przez wszystkich sportowiec - zapaśnik Eryk (Karol Donda); jest dziwadło szkolne, outsiderka, wariatka Alicja (Julia Biesiada); kujon Brajan (Mateusz Trojanowski) oraz szkolny chuligan i buntownik Alan (Michał Surma).

sobota, 24 sierpnia 2019

Współczesna rodzina - Helga Flatland, czyli wasze i moje życie


Kolejny tomik z serii skandynawskiej Wydawnictwa Poznańskiego. I lektura na pewno niebanalna. Trochę przypominała mi Sagę Rodziny Neshov, choć mam wrażenie że mniej dowiadujemy się o samych bohaterach. Flatland skupia się na ich emocjach, pokazuje jak mogą oni różnie patrzeć na te same rzeczy, inaczej je odbierać.
Nie dzieje się wiele, za to w warstwie emocjonalnej bardzo dużo.
Jedno zdarzenie, jedna decyzja, ciągnie za sobą całą lawinę, a gdy się ta mocno coś rozpamiętuje i przeżywa, nic dziwnego że trudno ogarnąć sprawy bieżące.

piątek, 23 sierpnia 2019

Pewnego razu w Hollywood, czyli ależ on kocha kino

Quentin Tarantino nie raz już udowadniał swoją miłość do kina z czasów swojej młodości. Najczęściej poprzez ścieżkę dźwiękową, ale i niejednokrotnie przez różne odwołania gatunkowe, tematyczne, zabawę pewnymi schematami. I choć było to wyraźne, trudno jego produkcjom zarzucić, że nie są współczesne. Zawsze największą zabawę będą na tych seansach mieli ci, dla których te odwołania są czytelne, którzy sami czerpią z nich frajdę, ale nawet młodsze pokolenie myślę, że nie nudzi się na jego produkcjach. To znaczy na najnowszej obawiam się że będzie się trochę nudzić. Mimo że to film wyborny.

środa, 21 sierpnia 2019

Zło czai się na szczycie - Marta Matyszczak, czyli co te człowieki takie głupie

Kolejny tomik do serii. Jakoś cykle ostatnio dobrze mi wchodzą. Może dlatego, że jak się polubi bohaterów, to potem już fabuła jest jedynie dodatkiem... Tak przynajmniej mam z kryminałem pod psem. Były glina, a obecnie prywatny detektyw (raczej marny), jego przyjaciółka która jest dziennikarką, są parą która wciąż sobie dogryza, choć ewidentnie coś tam między nimi iskrzy. Wszystkie dotychczasowe sprawy Szymon i Róża rozwiązali jakimś cudem.. No dobra nie cudem, tak naprawdę zrobili to dzięki psu, który naprowadza ich na odpowiedni trop.
Nikt nie zaprzeczy że to Gucio jest głównym bohaterem serii i czeka się na fragmenty, w których on sam jest narratorem najbardziej. Oni sobie biegają trochę na oślep, w dodatku rozgorączkowani zwykle jakimiś prywatnymi sprawami, a to on pilnuje wszystkich dookoła i potrafi wywąchać w odpowiednim czasie nie tylko niebezpieczeństwo, ale i wszystkich sprawców.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Adeptka - Rachel E. Carter, czyli zabrakło pomysłów?

Od czasu do czasu sięgam po pozycje z półek moich córek. Z ciekawości. Dla zabawy.
Przy lekturze pierwszego tomu z cyklu Czarny Mag (łapcie notkę) może nie piałem z zachwytu, ale byłem ciekaw kontynuacji. Teraz trochę mój zapał opadł. A szkoda bo tom trzeci lada chwila. Co mnie rozczarowało? I czy moje porównania do Harry'ego Pottera wciąż są aktualne?

Udając ofiarę, czyli… czym się to skończy?


Sztuka przewrotna, wieloznaczna, trudna i ciekawa jednocześnie, mistrzowsko wyreżyserowana, podobnie zagrana i zmuszająca do refleksji. Łatwo w niej było pójść za mocno w którąś stronę, ale Krystyna Janda (reżyser) wiedziała jak tego uniknąć. „Udając ofiarę” braci Olega i Władimira Presnakowów skłania do myślenia, analizowania, do stawiania pytań: o sens naszego życia, kondycję społeczeństwa, o dorastanie, o odpowiedzialność, samotność, dojrzałość… i wiele innych.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Ailatan - Natalia Sikora, czyli w głosie pazur jest, ale kawałki nijakie


Znowu podrzucam kolejny drobiazg muzyczny, tym razem jednak trochę pomarudzę. Głos Natalii Sikory na pewno ciekawy, choć przyznam się, że mimo 5 wydanych płyt ja o niej niewiele wiedziałem. W czym więc problem? Czy to jedynie kwestia przebicia się, promocji lub nazwiska (jak Markowska, która ma podobny styl), czy gdyby któryś z tych kawałków grany był dzień w dzień to stałby się przebojem?

niedziela, 18 sierpnia 2019

Tempo szybkie, tempo wolne, czyli Baby Driver i Czerwona jaskółka


Nie wiem czy dam radę zgodnie z planami nadrobić zaległości z notkami o książkach, ale cieszę się, że trochę porządkuję też stare szkice filmowe. Lato dla mnie niestety mało wyjazdowe, dużo za to pracy przy kompie, więc jak jest chwila żeby odreagować przy filmie, który przegapiłem w kinie lub napisać o czymś co czeka już długo na swoją kolej, to trzeba to wykorzystać.
Dziś więc kolejny dwupak. Najpierw Baby Driver. Film ze świetnym tempem, sprawnie zrealizowany i dzięki temu mocno wyróżnia się spośród rozrywkowej papki.

sobota, 17 sierpnia 2019

Koniec scenarzystów - Wojciech Nerkowski, czyli ar ju siur?

I znowu to zrobił. Wojciech Nerkowski po raz trzeci zabiera nas na plan filmowy i wciąga w aferę kryminalną. Sylwia i Kuba Leśniewscy, których znamy już z poprzednich tomów (notki w spisie przeczytanych), tym razem lecą do Hollywood. Przebój kinowy nad którym pracowali, a który kosztował ich tyle nerwów, zwrócił uwagę również za oceanem, jest więc szansa, że Amerykanie zrobią własną wersję, a oni będą mogli święcić triumf po raz kolejny. Na miejscu okazuje się, że podpisanie umowy, choć może oznacza większe pieniądze niż w Polsce, wcale nie przekłada się na natychmiastowe rozpoczęcie pracy. Nadzieja na wymarzonego Oscara się oddala.
Rodzeństwo nie byłoby sobą, gdyby pobyt w Hollywood poświęcili jedynie na pławienie się w luksusach, czy zwiedzanie. Dość szybko wplątują się w kolejne śledztwo, w sprawę zniknięcia młodej aktorki Mandy Powell. Przyjacielska przysługa, którą miały być poszukiwania prowadzi ich w coraz bardziej dziwne sytuacje.

piątek, 16 sierpnia 2019

W śledztwie, czyli Hipnotyzer i Mroczne miejsce

Kolejne dwie filmowe produkcje. W ten sposób powolutku może uda mi się za jakiś czas wyjść na prostą z zaległościami. Przynajmniej na blogu, bo tych do obejrzenia i do przeczytania cała masa.
Lars Kepler wciąż przede mną, ale na razie ekranizacja jednej z jego powieści. I przyznam że trochę się zawiodłem. Brakuje w tym filmie napięcia, bohaterowie są cały czas jakby senni. Zaczynamy zgodnie ze wskazówkami Hitchcocka od intensywnych emocji (krwawa jatka na rodzinie), ale potem robi się drętwo.
Komisarz Joon Linn ma nosa i czuje, że kluczem do sprawy może być albo siostra, która wcześniej wyprowadziła się z domu albo jej brat, który cudem przeżył ale jest w śpiączce. Stąd też pomysł, by do współpracy zaprosić kogoś kto wprowadziłby go w stan hipnozy. Psychiatra, który przez swoją działalnością trochę popadł w kłopoty, postanawia pomóc, jednocześnie narażając siebie na ogromne ryzyko.

Nazywam się Stephen Florida - Gabe Habash, czyli pot, krew, łzy i sperma

To nie jest przyjemna książka. To nie jest łatwa książka.
Trudno jednak znaleźć coś równie oryginalnego wśród ostatnich nowości.
Surowa. Minimalistyczna. Intrygująca.
To proza, która wkurza, czasem sprawia że bierze cię obrzydzenie, ale jednak porusza, bo masz wrażenie że w tym portrecie samotnika skoncentrowanego jedynie na jednym celu jest coś takiego, że warto go zrozumieć, zostać z nim do końca. Może gdybyśmy go rozgryźli udałoby się pomóc jemu podobnym? To nie jest tępak, dla którego liczą się tylko mięśnie, jest w nim wrażliwość i jakieś ogromne pokłady bólu, które skrywa, cały czas udając silnego.
Stephen marzy jedynie o tym, by osiągnąć mistrzostwo w zapasach, wszystko na studiach podporządkował temu. Trening, własny rygor, determinacja, a cała reszta może nie istnieć.

Niebanalni, czyli Człowiek z rewolwerem i Roman J. Israel

Czasem wydawałoby się słaby film, niesie jak na skrzydłach do góry jakaś kreacja aktorska. Tak właśnie moim zdaniem jest z dwoma filmami o których dziś.
Gentleman z rewolwerem to prawdopodobnie ostatni film Roberta Redforda i jego pożegnanie z ekranem (kurcze, 82 lata a wciąż ma sznyt). Nie można było sobie wyobrazić sobie lepszego. Jego bohater ma klasę, urok, odrobinę szaleństwa i tajemnicy. I żeby było śmieszniej ta historia o czarującym złodzieju, który uciekał z więzień 30 razy i napadał na banki wciąż pozostając gentlemanem, jest prawdziwa :) Nie mamy oczywiście do czynienia z biografią, a raczej inspiracją pewnym motywem. Bo czyż można wymyślić sobie bardziej oryginalny patent na przedmiot śledztwa jak gang emerytów?

czwartek, 15 sierpnia 2019

Mroczni ludzie - Jens Henrik Jensen, czyli warto by to sfilmować

Niby miałem już kilka notek rozplanowanych, ale przekładając książki na stosach, żeby wybrać to co będzie czytane w pierwszej kolejności, natrafiłem na trzeci tom z cyklu o Nilsie Oxenie, byłym żołnierzu, który wciągnięty został w sensacyjną intrygę wbrew swojej woli. Pora więc na notkę z tomem drugim! (Pierwszy zobaczycie tu). Jest zachowana ciągłość akcji, więc warto czytać po kolei!
Kiedy już wiemy czego się spodziewać po Oxenie, znamy jego niechęć do kontaktów z ludźmi, odsuwanie się do społeczeństwa, a jednocześnie umiejętności, których nigdy nie zapomniał, bez trudu wejdziemy w tom drugi. Bohater ukrył się po zakończonym śledztwie, wiedząc że tak naprawdę nic nie zostało wyjaśnione, że to fikcja, która miała zatuszować prawdziwych zleceniodawców. I wie, że wciąż o nim pamiętają, jest więc czujny, choć materiały które posiada mają mu przecież zapewniać bezpieczeństwo.

Yuli, czyli musisz wykorzystać szansę i talent

Nie wiem w ilu kinach ten film będzie pokazywany, ale miłośnicy baletu nie mogą go przegapić.
Carlos Yunior Acosta Quesada jest baletmistrzem o światowej renomie. A ten film to jego biografia. Pełna emocji i pasji. I oczywiście tańca.
Sam w filmie zagrał, choć we wspomnieniach z dzieciństwa i początków kariery pojawiają się też inni aktorzy. Ciekawa jest już sama konstrukcja filmu, bo osią jest spektakl, w którym bohater opowiada o sobie, o swojej drodze, ale jednocześnie o swoim kraju, o tęsknocie, trudnych relacjach z ojcem.
Carlos Yunior Acosta Quesada urodził się na Kubie w dość biednej rodzinie, od zawsze lubił tańczyć, ale raczej dla wygłupu, bo balet uważał za coś "pedalskiego". To ojciec, poczuł że dziecko ma talent, który powinno rozwijać i zmuszał go do chodzenia do szkoły. A potem cisnął, by za wszelką cenę łapać wszystkie okazje do rozwoju, nawet kosztem kontaktów z rodziną. Z 11 rodzeństwa żyjących w biedzie, z dzieciaka ulicy, chciał by ten wyrwał się na świat, by mu się poszczęściło.

środa, 14 sierpnia 2019

Mickiewicz - Stasiuk - Haydamaky, czyli historia, tęsknota, ogień

Ależ oryginalne połączenie. Pisarz Andrzej Stasiuk, tak mocno kojarzony z południową i wschodnią Europą, ukraiński zespół folkowo-rockowy i poeta, do którego przyznają się zarówno Polacy, jak i Litwini. Teksty, które być może pamiętamy jeszcze z przerabiania ich w szkole, na lekcjach języka polskiego, teraz wybrzmią zupełnie inaczej. Przy niektórych można by rzec: to wręcz naturalne - sonety krymskie aż proszą się o muzykę, w której pobrzmiewa wschodnia egzotyka. Inne mogą zaskakiwać. I choć Stasiuk nie śpiewa, a jedynie recytuje, to nie brakuje tu też fragmentów wyśpiewanych, zarówno po polsku, jak i ukraińsku.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Z boku, czyli trzypak: Garderobiany, Pierwszy człowiek i Żona

Almodovar musi poczekać na swoją notkę jeszcze kilka dni, o Parasite napiszę pewnie już we wrześniu, a na dniach może uda się wypad na Tarantino. A na razie seria troszkę trudniejszych książek i filmów, które zniknęły z kin już jakiś czas temu.
Czemu je połączyłem? Na pierwszy rzut oka wiele je dzieli. Zainteresował mnie jednak fakt, że w każdym z nich obok postaci na pierwszym planie, jest ktoś jeszcze, o kim być może nigdy byśmy nie pomyśleli - te filmy sprawiają, że w każdej z historii mniej lub bardziej wyraźnie widzimy co to znaczy być obok kogoś znanego, wyjątkowego.
"Garderobiany". Być może kojarzycie sztukę teatralną, bo też jest to ekranizacja dramatu znanego ze scen. Dość teatralna właśnie, trochę przegadana, ale warto ją zobaczyć dla ciekawych kreacji - szczególnie Anthony'ego Hopkinsa.

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Budząc lwy - Ayelet Gundar-Goshen, czyli jesteś inny więc nie rozumiesz

Wśród dziesiątek książek, które trudno potraktować inaczej niż jako rozrywkę, które się połyka i szybko zapomina, czasem trafiają się takie pozycje, gdzie każdy rozdział trawisz długo, nie spieszysz się i potem jeszcze nie możesz zapomnieć o tym co przeczytałeś.
Różne dylematy i lęki towarzyszą ludziom niezależnie od miejsca zamieszkania, ale jakoś mamy chyba w sobie więcej ciekawości gdy czytamy o trochę innych miejscach, bardziej egzotycznych. Tu mamy Izrael. Z jego wszystkimi urokami - uprzedzeniami wobec innych kultur i religii, życiem, które toczy się na prowincji zupełnie w innym tempie niż w dużych miastach, załatwianiem wielu spraw dzięki temu że kogoś znasz. 
Bohater "Budząc lwy" - Ejtan Grin - to można powiedzieć członek lokalnej elity. Choć musiał zrezygnować z pracy w szpitalu w stolicy i na prowincji nie ma takich wyzwań, to na pewno jako neurochirurg  żyje inaczej niż wielu mieszkańców kibuców i małych miasteczek. Nie mówiąc już o imigrantach, starających się o jakąkolwiek pracę lub wielu Beduinach, traktowanych przez wielu Izraelczyków jakby wciąż byli koczowniczkami z poprzedniego wieku.

W deszczowy dzień w Nowym Jorku, czyli Woody Allen dawno nie był tak dobry


Mam wrażenie, że oglądając ostatnie filmy Wooody'ego Allena wciąż oglądam tę samą historię. Zmieniają się widoczki, sami aktorzy, ale dylematy bohaterów są identyczne - jak rozpoznać prawdziwą miłość, szczęście, jak przestać tkwić w sytuacji, która jakoś nas ogranicza.W porównaniu z innymi komediami romantycznymi na pewno jego produkcje wyróżniają się ogromnie na plus: inteligentne dialogi, niebanalne sytuacje, specyficzny humor, ale niestety równie szybko się o nich zapomina jak i o większości produkcji z tego gatunku. Niestety nie zawsze udaje mu się też uniknąć kiczowatych zakończeń - tym razem niestety dla mnie to było spore rozczarowanie.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Wołyński gambit - Artur Baniewicz, czyli to niemożliwe, żeby w ten sposób...

Kontynuacja ciekawej powieści Pięć dni ze swastyką, choć pewnie można by i czytać to niezależnie. Baniewicz pisze niby powieści z mocnym wątkiem kryminalnym, ale fabuła jest tak mocno osadzona w historii, w realiach oddawanych tak żywo, że chwilami ciarki przechodzą z obrzydzenia, oburzenia. Wojna wyzwoliła w ludziach masę okrucieństwa i bezradności. Im bardziej ofiary stawały się bezbronne, tym bardziej oprawcy potrafili być bezlitośni, a świadkowie odwracali głowy. Niewielu było takich, którzy potrafili ryzykować własną głową za zupełnie obcych ludzi. Były policjant Paweł Bujnowicz zawsze jednak miał taki charakter, że sprawiedliwość przedkładał ponad racje polityczne i polecenia przełożonych. Może dlatego w czasie wojny pozostaje wolnym strzelcem, który nie zważa na narodowości, tylko próbuje ugrać coś dla tych, którzy są mu bliscy. Podejmie się zlecenia od Niemców, pod warunkiem, że nie będzie krzywdził nikogo niewinnego, ale w tym samym czasie będzie załatwiał inne sprawy wraz z Armią Krajową. Sam woli nigdzie się nie deklarować, choć wiadomo że chciałby końca wojny i wypędzenia okupanta. Jedni wypatrują zbawienia ze wschodu, inni już wolą Niemców, z grozą myśląc o komunistach, a on po prostu próbuje przeżyć i ocalić kogo się da. I własne sumienie, choć to niełatwe.

Upiorne opowieści o zmroku, czyli opowieści czasem leczą, a czasem mogą krzywdzić

Kiedyś bohaterami horrorów byli głównie studenci, teraz coraz częściej stają się nimi dużo młodsze dzieciaki. Stranger Things czy To, przetarły szlak. I co ciekawe kolejne historie też osadzone są mocno w latach 80, czyli z przyjemnością ogląda je również pokolenie rodziców dzisiejszych nastolatków, wspominając własne dzieciństwo.
W Upiornych opowieściach po zmroku dodatkowo palce maczał jeszcze del Toro, więc to jeszcze bardziej zaostrza apetyt. Artystycznie, czy nawet wizualnie nie jest może to poziom filmów które on sam reżyserował, ale Andre Ovredal już niejeden horror zrobił, potrafi więc trochę postraszyć, a oto przede wszystkim tu chodzi, prawda?

piątek, 9 sierpnia 2019

Ekipa złych. Misja koło pióra - Aaron Blabey, czyli co mogłoby pójść nie tak

Pamiętacie wpis o Ekipie Złych?
Oto nadchodzi ponownie i to nawet w zwiększonym składzie!
Wilk, Wąż, Pirania, Rekin. Goście, którzy raczej nie budzą pozytywnych skojarzeń, ale właśnie dlatego postanowili działać razem, by poprawić swój wizerunek. W jaki sposób? Czyniąc dobro!
Ostatnio wyszło im średnio, bo narobili trochę zamieszania, a i PR wciąż mają kiepski. Szef ekipy, który ten genialny plan wymyślił ma więc jeszcze bardziej spektakularny pomysł niż nalot dla schronisko dla zwierząt. Teraz uwolnią... kury z klatek!