piątek, 16 marca 2012

Requiem dla snu - Hubert Selby Jr czyli daje kopa

Najpierw o rozdawajce, poniżej o książce...
Podziękowania dla wydawnictwa Niebieska Studnia za egzemplarz do recenzji. Przy okazji polecam Wam abyście zainteresowali się ich ofertą - bardzo dobre tytuły, a ich pozycje wcale nie jest łatwo dorwać w księgarniach - może więc warto skorzystać z możliwości kupowania u źródła? Pewnie niedługo w kolejnych rozdawajkach (będę się starał ogłaszać je regularnie w czwartki) pojawią się kolejne tytuły od nich.
Wystarczy zgłosić się pod tą notką (anonimowo zostawić tradycyjnie e-mail), czas do zamknięcia listy zgłoszeń 72 godziny - czyli poniedziałkowy wieczór.
Większość pewnie słyszła już o filmie  Darrena Aronofsky'ego pod tym tytułem, lub go widziała, ale książka wyszła w Polsce stosunkowo niedawno. A jest to powieść naprawdę świetna - powala zarówno formą jak i treścią. Nic dziwnego, że reżyser stwierdził, że musiał nakręcić film na jej podstawie, bo nie czytał nic mocniejszego - "Słowa aż palą jej stronice...". No, ale nic dziwnego - autor przeniósł tu pewnie wiele swoich doświadczeń, dlatego też lektura jest tak cholernie wstrząsająca, ten świat jest tak prawdziwy - od uniesienia, kopa emocjonalnego jakiego dają różnego rodzaju środki, przez coraz większą potrzebę uspokajania swojego rozedrgania i głodu, aż po powolną acz nieuchronną destrukcję. Bo o tym głównie jest ta powieść - o uzależnieniu. O pustce, pragnieniu jej wypełnienia, marzeniach i o ich rozwiewaniu...
Czwórka bohaterów - dwóch przyjaciół, czyli Harry i Tyron to heroiniści, których życie kręci się głównie wokół poszukiwania różnych możliwości skombinowania towaru, kasy na niego, lub spotkania kogoś kto może się z nimi czymś podzielić. Wspólnie kombinują rózne "biznesy", handlują aby zarobić na towar dla siebie, wciąz powatzrając sobie, że sami biorą jedynie "dla spróbowania czy towar jest ok", na chwilę aby uzyskać więcej siły/spokoju/luzu/optymizmu (można wybrać dowolny argument) itd. Twierdzą, że "oni nie muszą", ale mimo wielkich ambicji, że wkrótce zarobią tyle, aby mogli żyć jak królowie wkrótce doświadczą tego jak nierelane to marzenie. Pochodzą z różnych środowisk, ale są tak do siebie podobni... Tyron to trochę cyniczny chłopak z Bronksu, Harry pochodzi z rodziny żydowskiej klasy średniej. Możemy bliżej poznać jego matkę, która po śmierci męża żyje samotnie wciąż czekając na odwiedziny syna (a ten wpada najczęściej tylko po to by zabrać jej telewizor do lombardu). Jej świat zbudowany jest z małych przyjemności - jedzenia, pogawędek z sąsiadkami i seriali w telewizji. Gdy przypadkiem telefonicznie otrzymuje informację, iż ma szansę być wybrana do teleturnieju u Sary Goldfarb rozpoczyna się wielka rewolucja życiowa. Postanawia się za wszelką cenę odchudzić i niestety nie jest to bezpiezne dla jej organizmu (i umysłu). Czwartą bohaterką jest Marion - miłość Harry'ego, z którą snuje rózne plany na przyszłość - dziewczyna, która również sięga po narkotyki, ale dotąd prawie nie dostrzegała żadnych strat z tego powodu, potrafiła utrzymywać w swoim życiu jakiś ład.
Każdemu z nich towarzyszymy nie tylko w ich różnych działaniach, decyzjach, ale śledzimy ich sposób myślenia, ich dialogi wewnętrzne, plany, marzenia, lęki. Mimo tego, iż pewnie nie było to łatwe tłumaczce (Elżbieta Gałązka-Salamon) udało się uchwycić pewne smaczki w sposobie komunikacji, które są charakterystyczne dla każdego z nich (określenia takie jak zoftik u Sary, slang u Tyrona czy u Harry'ego - khuuuuurwa, ziom, dżim, bejbe, oczojebne i mnóstwo innych). Nie tylko język (momentami wulgarny) w tej powieści powala, ale i opisy ćpania, odlotu, stanów głodu... Tak prawdziwe, że prawie czujemy tą błogość, a potem ten ból. Naprawdę cholernie mocna i autentyczna powieść. Nie dajcie się zwieźć jak ja początkowi gdzie zastanawiałem się jak to jest, że świetnie funkcjonują mimo regularnego używania heroiny i innych środków, że praiwe nie widać w tym żadnych strat...
 Przeczytajcie do końca, a to wszystko co się z nimi potem zadzieje, będzie jeszcze bardziej dołujące w świetle tego, że wcześniej tych strat wcale nie dostrzegali. Długo można by opowiadać o różnych scenach, które pozostają w pamięci - dla kogoś mogą to być uniesienia Harry'ego i Marion, może dialogi Sary z lodówką i jej późniejsze halucynacje, a może ostatnia wyprawa obu przyjaciół na wybrzeże do wymarzonego źródła tanich narkotyków? Ale przecież to powieść nie tylko o prochach, ryzyku wchodzenia w użależnienie, ale przede wszystkim o głębokiej samotności, pogoni za iluzją szczęścia, trudności w odnalezieniu się w świecie, który stawia tak duże wymagania, a jednoczesnie nie proponuje dużo więcej niż wyścig szczurów. Napisane tyle lat temu (1978), a cholera ta powieść choć zakorzeniona mocno w rzeczywistości amerykańskiej spokojnie może być odczytywana jako aktualna i dziś.
Sposób w jaki to jest napisane również zaskakuje i powala. Lity tekst, bez żadnych akapitów, rozdzielania dialogów, od opisów, bez podziału kwestii i zaznaczania kto mówi, często bez znaków przystankowych... Gdy już się do tego przywyczaimy to jeszcze bardziej pozwoli nam to wczuć się w ten niesamowity chaos, dezorganizację, dezorientację, falowanie nastrojów, jakie są charakterystyczne dla wszystkich postaci. Nawet wizje, sny czy marzenia trudno oddzielić od świata realnego. Tego się nie czyta, to się chłonie... Po prostu uczta, panie i panowie! Książka, którą się zapamiętuje na długo. Nie ma tym jakiegoś specjalnego moralizowania, straszenia nałogiem, ale te obserwowane przez nas kolejne etapy schodzenia po równi pochyłej, ulatywania nadziei, niszczenia zasad, czy ogromnego głodu i trudności by przywrócić ten stan szczęścia jakiego doświadczali na początku drogi jest wystarczającym wstrząsem... I jeszcze te postacie wokół nich - obojętni obserwatorzy, nie potrafiący pomóc, albo co gorsza cynicznie wykorzystujący sytuację. Ta opowieść naprawdę może zaboleć...    
Mocne, naturalistyczne, hipnotyzujące. I dzięki książce postanowiłem teraz na spokojnie odświeżyć sobie i film, ale o nim pewnie innym razem.
Jeszcze raz podziękowania i brawa dla wydawnictwa Niebieska Studnia za udostępnienie nam po polsku tej powieści.

26 komentarzy:

  1. AAA! Muszę mieć tę książkę, nigdy nie udało mi się na nią trafić, a Requiem to bodajże mój ulubiony film :) A więc żeby była jasność - zgłaszam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przygarnę ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, o matko, o matko *hiperwentyluje* - polowałam na tę książkę w bibliotekach moich, ale bez skutku (czego to też można oczekiwać od osiedlowych...). Chętnie zgłoszę się po egzemplarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, no właśnie. Trudno te pozycje zdobyć, a to kawał świetnej literatury, m.in. mój ulubiony Palahniuk. Naprawdę polecam Wam Niebieską Studnię!

      Usuń
  4. I ja chętnie ustawiam się w kolejce ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, bardzo bym chciała. Może tym razem szczęście mi dopisze. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam filmu, zgłaszam się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i mnie się poszczęści , słońce zachęca do lektury na łonie przyrody.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się :) Uwielbiam ten film...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgłaszam się oczywiście, książka kusi strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Film widziałam, zrobił na mnie ogromne wrażenie (no dobra, nie byłam w stanie wydobyć z siebie słowa). Dlatego z przyjemnością się zgłaszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też chętnie się zgłaszam, może Patryk z Irlandii przyniesie mi szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgłaszam się, po stokroć zgłaszam się :-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. oj, chciałabym bardzo :)
    melancholytower[at]wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgłaszam się ;)
    Ależ ja jestem zacofana, nie wiedziałam, że ten film powstał na podstawie książki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Film obejrzałam - wstrząsający! Chętnie porównałabym z książką - zatem zgłaszam się.

    OdpowiedzUsuń
  16. ja też :) kasia.a.chojnacka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  17. gratulacje dla Magdy! ten św. Patryk chyba ci trochę pomógł

    OdpowiedzUsuń