sobota, 14 września 2013

Sztuczki, czyli magiczny Wałbrzych


Zanim o filmie, troszkę radości i troszkę narzekania. Radości to głównie przyjemność z lektur i spotkań z ludźmi. Udaje się uczestniczyć równolegle w dwóch DKK, w obu udaje się wybierać w miarę ciekawe lektury, a jeszcze okazja do spotkań - to z Krzysztofem Vargą było świetne. A narzekanie? Cóż - miasto 23 tys. mieszkańców, a przyszli głównie członkowie klubu (mimo dużej reklamy). Ponieważ Trociny naprawdę są ciekawą lekturą postanowiłem się nią z Wami podzielić - dołączyć książkę do akcji Podaj dalej książkę, ale tu też na blogu cisza i pies z kulawą noga się tym nie zainteresował (ostatnio nawet konkursy ludzi nie przyciągają, a co dopiero coś co wymaga wydania kilku złotych na posłanie paczki dalej). Troszkę żal, bo wydawało się, że to też okazja do złapania nowych kontaktów - można wysłać komuś coś od siebie bardziej osobistego, coś skrobnąć, coś wrzucić do paczki... Ale widać nie każdego to kręci. Pozostaje na razie cieszyć się spotkaniami w realu jedynie w ramach DKK. A pisać i tak będę. Najwyżej machnę ręką na robienie konkursów, skoro nie ma zainteresowania.
Dziś o Sztuczkach. Nie widziałem "Zmruż oczy" (do nadrobienia), ale Andrzej Jakimowski wydaje się mieć ciągoty do powrotów do świata dzieciństwa. No i znowu ten Wałbrzych (niedawna lektura Bator jednak w innym klimacie). Tym razem jakiś trochę odrealniony, podobnie jak cała ta opowieść - chyba również dzięki zdjęciom Adama Bajerskiego.

Tym razem będzie nie o biedzie i braku szans na przyszłość (jak nam często kojarzą się filmy opowiadające o Śląsku), tu mimo troszkę szarej rzeczywistości, bohaterowie nie mają zamiaru narzekać, poddawać się. Stefek (Damian Ul) całymi dniami szwenda się po okolicy i wydaje się szczęśliwy (oprócz tego, że chciałby mieć ojca i wymyślił sobie, że go odszuka i sprawi by wrócił do matki). Jego siostra Elka (Ewelina Walendziak) pracuje na zmywaku, ale intensywnie uczy się włoskiego, by załapać się do lepszej pracy. Ich świat to nie tylko obowiązki - potrafią siedzieć sobie beztrosko, przyglądać się innym ludziom i razem "czarować rzeczywistość". Tytułowe sztuczki polegają bowiem na tym iż oboje wierzą, że można zmienić los wydarzeń, trzeba jednak coś wtedy poświecić. Jak te sztuczki wyglądają w rzeczywistości - o tym już chyba musicie przekonać się sami.
Troszkę humoru (ale nie nachalnego), sporo nostalgii i niby codziennych wydarzeń, spotkań, które tu jakoś ciekawie składają się w pewną historię, nie nudzą. No i miasto, które zamiast w szarościach i brudzie tym razem widzimy odmalowane w słońcu i w leniwym, letnim klimacie. Tu nawet pijaczki jakoś inaczej wyglądają. I chyba ta atmosfera najbardziej czaruje. 
Filmy, w których dziecko jest narratorem i głównym bohaterem zwykle od razu w oczach widza stają się jakieś bardziej wzruszające, autentyczne. Tu pewnie też ten element zagrał, ale chyba też naturalność tego chłopca dobrze wpisała się w naiwność, dziecinność jaką zakładał scenariusz.
Przypomina to trochę kino czeskie, a nie nasze produkcje. Ciepły klimat (ale nie sentymentalizm), pogaduchy niby o niczym, beztroska i małe szczęścia i przyjemności, a nie - do czego nas przyzwyczajają inni twórcy - wielkie dramaty. 
Pewnie nie każdy podda się tej magii, ale warto spróbować.       




7 komentarzy:

  1. Jeśli podobały Ci się "Sztuczki" to obejrzyj "Zmruż oczy" koniecznie! "Zmruż..." to film z mojej pierwszej dziesiątki, Zamachowski jest tam świetny, ale postacie drugoplanowe to prawdziwe perełki. I nastrój. I muzyka. I zdjęcia. I pies.
    Chyba naprawdę lubię ten film ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemny film. :)
    Polecany wyżej "Zmruż oczy" też! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film znakomity i głęboko zapadający w pamięć. Widziałam go w kinie zaraz po premierze, a wyjątkowo dużo z niego pamiętam.
    Dla mnie był jednak przede wszystkim dojmująco smutny. Co nie znaczy, że nie doceniam owych małych przyjemności i krótkich chwil szczęśliwości, jakie w nim się pojawiły.

    OdpowiedzUsuń
  4. zmruż oczy obejrzę na pewno! A czy Sztuczki są smutne? Coś mają w sobie nostalgicznego, ale przecież zakończenie smutne nie jest...

    OdpowiedzUsuń
  5. Sztuczki są trochę smutne i bardzo nudne, zasnęłam w połowie i nie wiem jak się skończył ów film, do powtórki : )

    OdpowiedzUsuń
  6. a nie mówiłem, że nie każdy da się zaczarować? To kwestia nastroju, estetyki - podobna opinię usłyszałem np. od znajomej o chwalonym Pewnego razu w Anatolii

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialnie jest umieć robić jakieś sztuczki w towarzystwie. Proste są takie z gumek recepturek http://www.open-youweb.com/jak-zrobic-sztuczke-z-gumkami-recepturkami/ choć trzeba także i przy nich poćwiczyć. Świetny wpis, dzięki.

    OdpowiedzUsuń