niedziela, 22 marca 2015

Jacek Dukaj - Starość Aksolotla, czyli czy androidy mogą czuć nostalgię


Nie sądziłem, że będę miał z najnowszą książką Jacka Dukaja taki kłopot. I nie chodzi mi nawet o styl w jakim to jest napisane, bo przecież autor przyzwyczaił nas już do tego, że traktuje swojego czytelnika bardzo poważnie - stawia przed nim pytania, wyzwania intelektualne, filozoficzne, unikając jednocześnie łatwych odpowiedzi i prostych historii.
Tym razem zgrzytnęło mi jednak trochę przy promocji tej książki. Nie wiem na ile zamierzenia autora są zbieżne z efektem końcowym i czy wszystko dobrze przemyślał, ale zamiast zapowiadanej rewolucji, pierwszej nowoczesnej książki 2.0, otrzymujemy mini powieść z ciekawymi dodatkami. Może to rzeczywiście jakiś przełom, pierwszy krok, a następne będą odważniejsze, jednak wyszło średnio i to z kilku powodów. 

Po pierwsze: problemem na pewno jest to na czym czytają e-booki Polacy. Ja rozumiem, że coraz więcej osób ma czytniki, które dają możliwość wyświetlania kolorowych ilustracji i które nie zawieszają się przy każdym klikaniu na odnośniki, ale proszę nie zapominać o całej rzeszy ludzi, którzy używają najprostszych urządzeń. Dotąd bowiem o czytniku myślano jako o ekranie do czytania, a nie o młodszym bracie tableta, iphona, ipoda czy innego cholerstwa, które ma się komunikować z siecią i oferować nam tysiąc innych bajerów. Kto z tego korzysta? Doceniam więc pomysł by do tekstu dołączyć jako miły bonus  projekty robotów, stworzone przez Alexa Jeagera (to ten od Transformersów), ale do diabła ile osób ma drukarki 3D, żeby z tego skorzystać?
Pomysł pokazania, że książka elektroniczna może być czymś więcej niż samym tekstem, należy więc uznać za ciekawy, ale póki co jeszcze nie do końca przemyślany.

Po drugie: z powyższym wiąże się też jakość pozostałych "dodatków". Ilustracje Marcina Panasiuka są całkiem ładne, ale przecież nie brak na rynku książek papierowych z równie dobrymi ilustracjami (nie tylko powieści S-F), podobnie rzecz ma się z ex-librisami. Nie ma tu za grosz odwagi by pójść dalej i skoro namawiamy do czytania na tabletach i urządzeniach nowszej generacji, wpleść w tekst elementy w pełni interaktywne, choćby filmy, animacje, itp. Natomiast wszystkie odnośniki w tekście, dzięki którym przeskakujemy do krótkich charakterystyk występujących w książce gildii, do słowniczka pojęć, to już kompletna porażka. Ani to specjalnie rozbudowane, ani ciekawe, a zajmuje chyba blisko 2/3 objętości ebooka. Najlepiej po prostu większość ignorować, żeby nie psuć sobie przyjemności z lektury.

I w ten sposób coś co miało być pewnym przełomem, pierwszą książką wprowadzającą czytelnika w trochę inny świat (jak będą w przyszłości wyglądać lektury?), wydaną tylko w wersji elektronicznej, okazuje się czymś wcale nie tak bardzo nowatorskim i największą wartość ma tu tekst. Może jednak warto więc wydać to kiedyś w formie papierowej?


Wreszcie przejdźmy do samego tekstu. Raptem sto kilkadziesiąt stron, więc w zestawieniu z innymi światami kreowanymi przez Dukaja, dość skromnie. Trzeba jednak przyznać iż wystarczająco, bo wprowadzić nas nie tylko w pewien postapokaliptyczny klimat, ale i postawić przed nami kilka ciekawych pytań. Oto kosmiczny kataklizm spustoszył ziemię, zabijając na niej wszystkie organizmy żywe. Nieliczni ludzie widząc nadchodzącą z każdą godziną katastrofę, zdecydowali się wykorzystać oprogramowanie używane np. do gier komputerowych, by przekopiować tam swoje umysły. Życie na ziemi toczy się dalej, ale tylko w formie cyfrowych danych, indywidualnych dla każdego z uratowanych, przenoszonych na kolejne serwery, kopiowanych, czy wgrywanych do maszyn/robotów, które dają namiastkę ciała.   
Co stanowi o naszym istnieniu? Ciało? Umysł? Interakcje z innymi? Niepowtarzalność? Czy nawet jeżeli wszystko sprowadzimy do cyfrowych danych, do oprogramowania, to nadal będzie można mówić o osobowości ludzkiej?  

Dukaj kreśli wizję wyjątkowo smutną, pełną nostalgii za ziemią sprzed zagłady, tęsknoty za tym by zamiast tych wszystkich cholernych nowinek technicznych, które dają możliwość błyskawicznego kontaktu, komunikacji, przekazywania informacji, móc cieszyć się emocjami, ich odcieniami, próbą odgadywania ich u innych, budowaniem relacji. Budowanie cywilizacji od nowa wcale nie okazuje się rzeczą prostą - choć tym razem osobowość ludzka ma zupełnie inny wymiar, jest obdarzona nie tylko ograniczeniami, ale i przywilejami (choćby nieśmiertelność), to ciągnie się za nią wszystko to co było przekleństwem ludzi. Podziały, wojny, zdrady, fanatyzm, nienawiść, wizje, w których nie ma miejsca dla innych. Czyż to nie smutne?

Ciekawe, choć język jakim to jest napisane, mnóstwo niuansów technologicznych i żargonu informatycznego (a może raczej rodem z gier komputerowych) nie ułatwiają lektury.  

Czy warto? 

Wiecie co? Choć to mini powieść i przy wszystkich moich zastrzeżeniach - warto. W końcu to jednak Dukaj, a cena jaką Allegro zapodało, czyli 10 złotych, to naprawdę niedużo. 

4 komentarze:

  1. czytałam jedną książkę Dukaja i mnie jakoś nie zachwyciła. Wolę fantasy jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W "Książkach. Magazynie do czytania" był tekst dotyczący tej koncepcji książek i konkretnie tej pozycji. Ale nie porwał mnie i nie odczuwam potrzeby wielkiej rewolucji. Nie, wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że tego typu eksperymenty są ciekawe, ale jednocześnie skazane na porażkę. Przez co najmniej kolejne 50 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrząc na to jak szybko się to zmienia, wydaje mi się, że to raczej kwestia lat 10. W sumie czemu nie? Tablety coraz bardziej rozpowszechnione, komórki możliwościami coraz bardziej przypominają niewielki tablet... Pytanie jakie się rodzi to czy takie nowinki nie będą wypierać książki papierowej - skoro autor decyduje się świadomie zrezygnować z papierowej wersji i idzie tylko w e-booka...

      Usuń
  3. jak dla mnie to obowiązkowa pozycja dla fana fantastyki, chociażby po to by sie przekonać w którą stronę zmierza Dukaj i świat ebooków.

    OdpowiedzUsuń