
Wyobraźcie sobie statek obcych, który po tym jak znalazł się nad przestrzenią Rosji, został zestrzelony i rozwala się na jednym z moskiewskich osiedli. Ale jak spektakularnie się rozwala. No po prostu wow!
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?

Trzydzieści dwie książki na koncie i to z jedną bohaterką, a czytelnicy nadal chcą nosić cię na rękach i wyczekują kolejnych tytułów? Kurde oto prawdziwa królowa kryminału, a nie jakieś wypromowane jednym czy dwoma tytułami autorki. I o dziwo powiem Wam, że miałem podobnie jak z ostatnim Wrońskim: sama zagadka kryminalna jakoś mało wciąga, a mimo wszystko cholera trudno się oderwać. To kryminały, ale z duszą – bez chłodu skandynawskiego, bez rozdmuchanej akcji, prawdziwie żmudne śledztwa, praca intelektualna, a nie survival dla supermenów.
No i już wiadomo co dopisać do planów czytelniczych, prawda? Nadrobić zaległości z Aleksijowicz :) Ale przy okazji tych klimatów rosyjsko-białoruskich, przypomniało mi się, że nie było jeszcze u mnie notki na temat nowego filmu Aleksieja Germana Jr. No to nadrabiamy. Produkcja, w której przy sporych trudnościach z dokończeniem, pomagały Polska i Ukraina, w kinach już od kilku dni. Ale raczej w kinach studyjnych i od razu warto zastrzec, że to obraz raczej dla smakoszy rzeczy wytrawnych. Nawet na polskiej premierze niestety znalazło się kilka osób, dla których zdaje się, że wysiłek intelektualny i odrobina otwartości na trochę inny wymiar opowieści, okazały się niemożliwe do osiągnięcia. Cóż. I tak dobrze, że nie przyszli z popcornem. 


Jak myślimy o filmach Sci-Fi, czy fantasy, to poruszamy się raczej w obszarze obrazów anglojęzycznych. Najczęściej to kwestia budżetu, ale jak się okazuje można napotkać niezłe perełki z innych krajów. Skoro pisarze potrafią, to dlaczego nie filmowcy?
Dziś dwie notki nawiązujące tematycznie do Rosji. Pierwsza dotyczy filmu, a wieczorem książka. A jak dobrze pójdzie to jutro kontynuacja w tej samej dawce.
Uwaga, książka pojawi się do zdobycia już za kilka dni! Kto chętny ten niech trzyma łapkę na pulsie, zagląda na bloga, lub na profil Notatnika na FB.
No i znowu odkładam pisanie o Życiu Adeli. Ale dzisiaj tak miły dzień z rodzinką, że nie mam ochoty na jakieś kontrowersyjne notki (a więc jutro). Domykam więc cykl pisania o Solaris - do odnalezienia na blogu teksty o powieści i ekranizacji Amerykanów. Dziś dzieło Andrieja Tarkowskiego, a ja stwierdzam, że takie grzebanie w różnych adaptacjach daje naprawdę sporo frajdy i pozwala wyciągnąć na światło dziennie dla siebie jakieś nowe przemyślenia. Chyba będę częściej sobie coś takiego fundował.
Ale dzień... Sporo pracy i pewnie jutro ciąg dalszy zapieprzu, ale za to wieczorem w Matrasie spotkanie z Markiem Krajewskim, udało się kupić z dużą zniżką najnowszą książkę, zdobyć autograf, a po powrocie do domu miłe niespodzianki. Oczywiście najpierw czekało mnie jeszcze odrabianie lekcji z dziećmi, ale paczki dostrzegłem. A w nich - od Gutka płyta z Sugar Man, a od Czarnej Owcy dwie kniżki z Czarnej serii - oj będzie uczta! Tylko muszę się zastanowić, czy starym zwyczajem oddawać Wam to w jakichś konkursach - byliby chętni? Po takim zakończeniu dnia, nawet zmęczenie nie przeszkadza, bo też humor poprawia satysfakcja, że ten wysiłek nie idzie na marne. Przygotowywanie szkolenia, czy konferencji zwykle sporo kosztuje, ale radocha z tego jak wszystko wyjdzie spora...

Jest świeżutki Akunin (o tym jak go zdobyć na dole) i to po raz kolejny z Erastem Fandorinem (bo jakoś mniej mnie kręcą powieści z innych serii tego autora, może poza Siostrą Pelagią). Pojawia się pytanie czy jakieś inne wydawnictwo, po zamknięciu Świata książki, będzie zainteresowane wydawaniem tego autora - wszak w Rosji ukazał się już kolejny tom pt. Czarne miasto. Tych którzy Fandorina już poznali i polubili chyba nie muszę zachęcać do lektury, a tych którzy nie znają powinny zachęcić te kolejne tomy, które są kupowane w wielu krajach. Mody przychodzą i odchodzą (np. na kryminały skandynawskie), a pewne nazwiska wciąż są czytane - o dziwo często dotyczy to właśnie kryminałów retro. Są tak inne z tą historią w tle, z tym klimatem świata, który już odszedł w niepamięć, tu nawet morderstwo i śledztwo inaczej smakują. Warunków do spełnienia, aby się to podobało jest kilka - liczy się nie tylko pomysł na fabułę, ale i ciekawy bohater, dobre pióro aby oddać całe tło i sprawić by dzięki postaciom drugoplanowym, dialogom i różnym wydarzeniom chłonęło się opowieść myśląc nie tylko o samym mordercy. Tak jak Agatha Christie jest dla mnie mistrzynią takich powieści, tak Akunin wbił się na moje półki ze swoimi powieściami tuż obok niej i to bez żadnych kompleksów. U niego dochodzi jeszcze jeden fajny element: tak jak niespecjalnie mnie kręci angielska wieś, tak carska Rosja i jej świat - tak różnorodny, tak barwny, fascynują bardzo. Czym żyli ludzie, jakimi sprawami tuż przed tą nadchodzącą rewolucją, która sprawi, że niewiele po nich pozostanie...
No to kontynuując tematy apokaliptyczne coś moim zdaniem ciekawszego. O pierwszym tomie napisanym w ramach Uniwersum Metro 2033 przez Andrieja Diakowa pisałem tutaj. Teraz kolej na część drugą. Ale nie przejmujcie się - mimo, że bohaterowie głównie są ci sami, to książki wydaje mi się spokojnie można czytać niezależnie. Parę nawiązań autor uczynił, ale też wszystkie są wyjaśnione - nie wpływa to jakoś w dramatyczny sposób na to by się nie połapać w treści. I wiecie co? Czyta się nie tylko równie dobrze jak "Ku światłu". Czyta się jeszcze lepiej!