Artur Barciś zdaje się po raz pierwszy na scenie decyduje się wystąpić w monodramie i trzeba przyznać że robi to w odważny sposób. Tekst Juliana Tuwima z roku 1936 nie należy przecież do najłatwiejszych w odbiorze. Odważny? Tak. Aktualny? W pewien sposób tak. Czy czytelny? I tu bym się lekko zawahał, bo też chwilami w pełnej językowych zabaw, furii, groteskowych obrazów, tekście zaczyna się większą uwagę zwracać na aktora, na jego emocje, niż na przekazywaną treść.
Jest to więc na pewno wybór odważny, interpretacja znakomita, choć pewnie można by się przyczepić pewnych detali (za głośna i nie zawsze pasująca muzyka).
W chyba najbardziej radykalnym tekście poety bije w oczy nie tylko krytyka elit, które pławiąc się w bogactwie, przepychu, za nic mają świat za oknem i ludzi, którzy żyją zupełnie na innym poziomie. To co stanowi jego siłę to przeczucie katastrofy, która nieuchronnie nad wszystkimi wisi, a którą świat władzy i ekonomii balujący z "elitami" świata duchowego i kulturowego, wydaje się ignorować. Z łatwością operując pięknymi hasłami, obietnicami ale też wyrokami, które dzielą ludzi na lepszych i gorszych (tu nawiązania do współczesności są aż nazbyt wyraziste), nie przejmując się konsekwencjami. Ważne że dziś ja ucztuję. Co będzie jutro, jest nieważne, ale z pełnym żołądkiem i kieszeniami, będę miał większe szanse na uratowanie się, choćby ogień ogarnął cały kraj.
![]() |
| fot. za stroną Teatru Polonia |
Prosta scenografia, czyli coś w rodzaju klatki ze schodami i podestem, proste wizualizacje w tle, nie odciągają naszej uwagi - to spektakl jednego aktora i od początku to czujemy. Artur Barciś mimo swoich lat zadziwia zarówno kondycją fizyczną, jak i energią jaką wkłada w ten utwór. Jest wodzirejem, komentatorem, ale i prorokiem, wizjonerem, który pokazuje nam zarówno to co namacalne, jak i to czego możemy się domyślać. Słowa o wielkiej nierządnicy z apokalipsy św. Jana, jednoznacznie umiejscawiają nam różne obrazy w czytelnym kontekście. Elegancja zamienia się z czasem w wulgarność, zabawa w rozpustę, pijaństwo, obżarstwo, a zachwyt w degrengoladę, przemoc i zezwierzęcenie. Pieniądze, władza, uroda na sprzedaż - to wszystko zdaniem Tuwima zaślepia i prowadzi do tragedii. A jeżeli dotyka to elit, może doprowadzić do katastrofy całego narodu. I to ostrzeżenie wybrzmiewa tu równie mocno jak i to oryginalne sprzed 90 lat.
Tempo tego tekstu, jego struktura, łamańce językowe - ach, nawet trudno sobie wyobrazić ile trzeba włożyć w to pracy, by nie brzmiało to sztucznie, ale tak żywo, naturalnie. Barciś przez godzinę brawurowo tworzy przed nami fascynującą, ale i niepokojącą opowieść, udowadniając że wielkim aktorem jest. Bal w operze, czyli najnowszą premierę w Teatrze Polonia po prostu trzeba zobaczyć.
Teatr Polonia, Warszawa - więcej o spektaklu tu
Reżyseria i obsada: Artur Barciś
Muzyka: Jerzy Satanowski
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Kostiumy: Zuzanna Markiewicz
Światło: Waldemar Zatorski
Wizualizacje: Franciszek Barciś
Konsultacja choreograficzna: Anna Iberszer
Producent wykonawczy: Rafał Rossa


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz