niedziela, 4 października 2026

Szumowska. Kino to szkoła przetrwania. Rozmawia Agnieszka Wiśniewska, czyli czemu nie godzinna rozmowa a książka?

Dobry przykład tego jakie książki najszybciej się "starzeją" i już po kilku latach mam wrażenie nie ma większego sensu po nie sięgać. Spytacie dlaczego? Ano mam wrażenie że dziś zbyt wielki nacisk kładzie się na to, by z każdego sławnego nazwiska wycisnąć jak najwięcej, czyli skoro ktoś zrobił kilka dobrych filmów, od razu zasługuje na książkę, na wywiady rzeki. Nie twierdzę że te osoby nie mają nic ciekawego do powiedzenia, ale miejsce na to może być po prostu w ciekawym wywiadzie prasowym, podcaście, jakimś programie telewizyjnym, ale niekoniecznie w publikacji. I to chyba nie jest jedynie moje odczucie - na organizowanych od lat wymiankach książkowych, właśnie te "celebryckie" tytuły, niezależnie czy to wywiady czy biografie, w tej chwili najczęściej po kilku miesiącach gdy nikt nie chce po nie sięgnąć, musimy ściągać ze stołu i wywozić do bibliobudek. Nie chodzi jedynie o polityków, choć tam deprecjonują się te "sławy" najszybciej, ale nawet o ludzi, którzy wciąż w światku artystycznym są na szczytach popularności. Chodzi bowiem o to, że rozmowa odbywa się na jakimś etapie ich kariery, która wciąż się rozwija i ciekawi nas bardziej to co teraz, a nie to co kilka lat temu wstecz. 
 
Przydługi wstęp? Przepraszam. Nie chcę powiedzieć, iż nie znalazłem tu nic ciekawego, ale spokojnie rzeczy godne uwagi można by zgromadzić na kilku, maksymalnie kilkunastu stronach, a cała reszta była trochę stratą czasu.

Możemy np. zatrzymać się nad tym jak postrzega miejsce kobiet w świecie filmowców, na ile jej zdaniem to się zmienia, nad jej wrażliwością na jakieś sprawy społeczne, ale też niechęcią do tworzenia kina interwencyjnego. No i kawałki dotyczące wspomnień z domu rodzinnego - jako córka pisarki Doroty Terakowskiej oraz dziennikarza i filmowca Macieja Szumowskiego od małego nasiąkała pewną specyficzną atmosferą. Jak to na nią wpłynęło? 

Ostatnim jej filmem, który jest tu wspominany do "Sponsoring" z 2011 roku, sami widzicie więc, że trochę wody już upłynęło. Trudno mówić więc o tym by rozmowa o karierze, o detalach filmów, czy choćby o polityce, mogła stanowić tu jakiś pasjonującą treść. Drażni też trochę sposób przeprowadzenia rozmowy, chwilami mocno mentorski, jakby pouczający bohaterkę iż powinna zajmować bardziej zdecydowane stanowisko w jakichś sprawach, oczywiście zgodnie z linią myślenia wydawców tego dzieła czyli Krytyką Polityczną. 

Niby czytało się szybko i nie dostrzegam tu jakichś wielkich kontrowersji (czyżby aż tak zmienił się świat przez te kilkanaście lat?), to nie widzę specjalnie tu wiele rzeczy, które byłyby ważne i ciekawe współcześnie. Trochę więc szkoda czasu na lekturę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz