środa, 29 października 2014

Szubienicznik. Falsum et verum - Jacek Piekara, czyli kończ Waść...

Listopad coraz bliżej, ja wciąż przypominam i zachęcam do zaglądania do zakładki konkursy (12 książek do wyboru), natomiast losowanie przesuwam na niedzielę i wtedy dorzucę do koszyka kolejne tytuły - jeden już zdradziłem (Krajewski), ale pewnie będzie też coś z Fabryki Snów i może coś Rylskiego?

A dziś Piekara i drugi tom "Szubienicznika". O pierwszym już kiedyś pisałem, więc wiadomym było, że i po kontynuację sięgnę. Natomiast chyba mam już dość. Okazuje się bowiem iż to jeszcze nie koniec. Nie dość, że nie doczekaliśmy się rozstrzygnięcia i Pan Jacek przerywa znowu w najciekawszym momencie, to niestety powiela pewne wady pierwszej części "Szubienicznika". Ile można ciągnąć w tym samym stylu? Gdyby to było jeszcze coś co można czytać oddzielnie, połączone bohaterem i nawet będące kontynuacją, ale jednak z jakimś zakończeniem, można by było czekać kolejny rok, ale tak? To rozwiązanie dobre na serial (pamiętacie Czarne chmury), albo na powieść w odcinkach, gdzie czeka się krótko, ale nie do powieści, gdy czekamy ileś miesięcy zanim autor wypuści coś spod swojego pióra. Gdyby kolejny tom też okazał się podobnym mamieniem czytelnika, obiecywaniem czegoś ciekawego i kończeniem w pół zdania, to na czwarty już chyba nikt by nie czekał. Jeżeli skończy się na trzech, to wartość ostatniego i wyjaśnienie zagadek muszą być naprawdę na najwyższym poziomie, by cała trylogia też była zaliczona na plus. 


Na razie to seria, która może się podobać chyba tylko najbardziej zagorzałym miłośnikom XVII wieku i historii Polski. Dobrze zarysowane tło, ciekawi bohaterowie, świetne dialogi i detale opowieści, bogactwo języka, to na pewno spore plusy twórczości historycznej Piekary. Natomiast sam pomysł na serię mam wrażenie, że jest trochę mało dopracowany. Akcji tu za grosz - wszystko odbywa się w ciągu kilku dni, w jednym miejscu, w którym przypadkiem (albo według tajemniczego planu) zgromadziło się kilka osób. Gospodarz jak dobry szlachcic przyjmuje ich i gości, cały czas zachodząc jednak w głowę, jaki mają mieć z nim związek i jak ma też im pomóc. Sami bowiem nic nie wiedzą - każdy dostał list, w którym napisano, że na miejscu się wszystkiego dowiedzą. 
Każdy z nich opowiada więc swoją historię, ale mimo że mam już dwa tomy za sobą, wcale nie posuwamy się zbytnio do przodu w rozwiązaniu sprawy. Co ich wszystkich łączy? Czy wszyscy mówią prawdę? Czy któryś coś ukrywa? Pierwszy tom kończył się dramatycznie, a tu na kilku stronach Piekara wszystko obraca w dziwny żart, prowokację i zostajemy z niczym. Co gorsza, w drugim tomie znów zastosował to samo rozwiązanie - ostatnia strona przynosi zaskoczenie i... Koniec. I zgrzytanie zębami.

Zostaje jedynie próba wejścia w ten klimat ciągłego biesiadowania, popijania, gawęd, które czyta się strasznie trudno, bo autor przeładowuje je dygresjami, karząc każdemu rozmówcy przerywać opowieść co kilka zdań, by inni wtrącili swoje dwa lub trzy grosze, nawet jeżeli ich skojarzenie jest kompletnie nie w temacie. Ufffff. Ciężko się to czyta. Większej frajdy nie dają nawet porozrzucane tu i ówdzie żartobliwe odniesienia do współczesności - gdzież Piekarze równać się do wczesnego Sapkowskiego pod tym względem. Może to lektura, którą lepiej przyjmą wszyscy Ci, którzy mają doświadczenie udziału w grach typu RPG, tam możliwość wpływania na fabułę, przebieg opowieści, dopowiadanie i rozwijanie historii, stanowi chyba stały element i zwiększa zabawę. Piekara na pewno kocha tę opokę, ma sporą wiedzę na jej temat, próbuje nam ją przybliżyć - czym i jak żyła szlachta, co czuła, jak myślała np. o sprawach ojczyzny. To wszystko jest interesujące, o ile uda się wpleść to w jakąś fabułę. Mam wrażenie, że tego właśnie zabrakło - sama zagadka jest fajna, ale jej rozwinięcie następuje zbyt ślamazarnie.

Tutaj, skoro nie mogę sam nic dorzucić, a do pogłówkowania daje mi się zbyt mało elementów, wszystkie te pogaduchy i ciągłe dygresje, uprzejme czapkowanie i przepijanie toastów, historie, które nic nie wnoszą, trochę mnie wkurzały. Tom drugi okazał się sporym rozczarowaniem. I teraz dylemat - mam żal do autora, ale przecież chcę poznać zakończenie tej historii. Pewnie znów dam się mu naciągnąć na kupno.     

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza