środa, 15 października 2014

Bogowie, czyli podobno serce nie sługa

Gdy wokół jakiegoś tytułu jest mnóstwo hałasu, zawsze jest we mnie sporo podejrzliwości. Zwłaszcza gdy w jakiś krajowy tytuł jako producenci zaangażowani są giganci medialni jak TVN czy Agora. Ale wiecie co?
Tym razem wszystkie pochwały są jak najbardziej zasłużone. To naprawdę jest świetny film! Ba, powiedziałbym, że to taki nowy wzorzec dla naszych reżyserów: jak kręcić, by ludziom się podobało. Czy to znaczy, że to wielkie dzieło?
No nie, bez przesady. Ale nawet tego chyba nie oczekiwaliśmy. To po prostu obraz dobrze opowiedziany (brawa za scenariusz), dobrze nakręcony (bez dłużyzn, z jajem i bez patosu) i świetnie zagrany (Tomasz Kot genialny, ale na szczęście nie tylko on budzi tu sympatię i przyciąga uwagę). To kino, które się ogląda z wypiekami na twarzy, bez analizowania co też reżyser chce nam powiedzieć i dlaczego do cholery nazywają go geniuszem. 
I na tym mógłbym chyba zakończyć swoją notkę. A dla tych, których jeszcze nie zanudziłem/nie przekonałem, poniżej ciąg dalszy notki i zwiastuny filmu dla tych, którzy jeszcze nie widzieli.


Wiecie co mi najbardziej się podobało w tym filmie? Budził emocje. To może zabawne, bo jak to - skoro znamy postać doktora Zbigniewa Religi, wiemy czego dokonał, to co tu mogło być zaskoczeniem? A mimo wszystko, jak w mało którym polskim obrazie z ostatnich lat, czułem duże emocje i angażowałem się w tę walkę z systemem. Jak przypomnę sobie Jacka Stronga, Wałęsę, to tam mi tego brakowało. Może to kwestia charyzmatycznego bohatera, człowieka z pasją, którego obraz (wcale nie na kolanach i bez idealizowania) malują twórcy. Może kwestia humoru, którego tu jest sporo, co pozwala jeszcze bardziej polubić ekipę Religi i kibicować w ich szaleńczym projekcie przeszczepu serca. Nie wiem. Grunt, że to działa i że ogląda się to od początku do końca prawie bez spadku zainteresowania, raczej na rosnących emocjach. 
1412926272Ludzie, którzy podobnie jak profesor byli zaangażowani w ten projekt, jego współpracownicy (pojawiają się tu w rolach lekarzy z komisji potwierdzającej śmierć), na pewno inaczej odbierają tę opowieść, pewnie można by to pogłębić, podać więcej szczegółów, ale w końcu to tylko dwie godziny. I dobrze, że nie oglądamy całej kariery Zbigniewa Religi, skupieni jesteśmy tylko na wąskim wycinku jego życia, niewiele dowiemy się o życiu prywatnym, bo to co widzimy na ekranie jest można rzec idealnie wyważoną porcją informacji. Widzimy nie tylko upartego, ambitnego człowieka, który wierzy w przełom w medycynie, świetnego chirurga i specjalistę. To obraz prawdziwego człowieka ze wszystkimi wadami, słabościami, który potrafi wyjść z impasu, przetrzymać presję, krytykę, który zmierza do wyznaczonego celu. Obraz szczery i chwilami nawet bolesny. 
Okazuje się, że można w naszym kraju nie tylko w sposób pasjonujący opowiedzieć o człowieku, ale przy okazji, bez nachalności pokazać ważny problem. W końcu ich walka, próby, dały początek rozwojowi transplantologii w Polsce, a wokół tego tematu wciąż mamy wiele mitów, barier w mentalności ludzi, niezrozumienia. 

"Bogowie" mają po prostu moc.
Łukasz Palkowski, który zachwycił mnie już kiedyś Rezerwatem, zalicza dużego plusa. Co z tego, że czerpie tu garściami z rozwiązań tak częstych w kinie amerykańskim? Ważne, że robi to tak umiejętnie, że to się ogląda lepiej niż niejedną ich produkcję.
A dla Tomasza Kota po prostu brak słów. Chwilami można było się zapomnieć, że to nie jest autentyczne zdjęcia doktora.



13 komentarzy:

  1. Fajnie czytać, że jest dobry. Już zwiastuny robią wrażenie. A charakteryzacja i gra Kota - nawet na zajawkach - niewiarygodne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam, ale przez te wszystkie reklamy nie wiem czy potrafiłabym obejrzeć film z Kotem w roli głównej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym bardziej trzeba iść - odtrutka na odmóżdżenie i aby przypomnieć sobie że aktorzy potrafią grać (aż żal, że muszą zarabiać między dobrymi rolami chałturzeniem)

      Usuń
  3. Film - rewelacja, powiew świeżego powietrza w polskim kinie biograficznym i gatunkowym. Zgadzam się z każdym słowem. Wyróżniłbym jeszcze duet Piotr Głowacki - Szymon P. Warszawski (dr Zembala i dr Bochenek) - fenomenalna chemia jest między nimi, oraz między nimi i Kotem. Recenzję podlinkowuję na fejsie, jeśli można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, ta para wcale nie jest w tle... I dzięki wielkie na linkowanie :)

      Usuń
  4. Piotr Głowacki jest doskonały! Ma w sobie coś takiego, że dla mnie "kradł" każdą scenę, w której się pojawiał. Bardzo lubiłam go już w "Dziewczynie z szafy" i tu znów potwierdził swoją klasę, brawo.
    Trzeba też docenić postaci drugoplanowe (czy nawet trzecio-), bardzo umiejętnie wprowadzone - Kinga Preis, Ryszard Kotys (bardzo go cenię od czasu "Erratum") i wiele innych.
    A Tomasz Kot to niech sobie gra i Myszkę Miki w reklamach - nie psuje się od tego wcale ;) i jest naprawdę rewelacyjny.
    Film nie trafia do mojej, powiedzmy,"pierwszej dziesiątki", ale jest warty obejrzenia, choćby dla pozytywnego przesłania - pasją, talentem, wiarą można góry przenosić. Miło wiedzieć, że istnieją tacy ludzie jak Religa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, żeby trafić do pierwszej dziesiątki, to film musi mieć w sobie coś cholernie oryginalnego, wyjątkowego. Ten taki nie jest, ale moja bardzo wysoka ocena (9 na filmwebie) to efekt tego, że kino "do oglądania" też trzeba doceniać i chwalić gdy jest dobrze zrobione

      Usuń
    2. Dokładnie, też dałam mu 9 :) i jestem mile zbudowana, że ma tak wysoką ocenę w ogóle, prawie 9 tys ocen i końcowa 8,2 - to rzadkie dla polskich filmów, fajnie, że ludzie doceniają ten film.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że to jeden z najlepszych filmów, jakie w tym roku udało mi się zobaczyć. Trio aktorskie Kot-Głowacki-Warszawski doskonałe, a sceny ze świnią są nie do podrobienia. Po powrocie z seansu całą rodzinę wypchnęłam do kin (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam i długo siedziałam wbita w fotel. Już prawie pracownicy kina musieli interweniować. Film doskonale buduje napięcie. Wypieki na twarzy to mam do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już sam zwiastun budzi wiele emocji. Zdecydowanie obejrzę ;)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Z reklam fil wydawał się ciekawy ale tak jak napisałeś - nie zawsze można wierzyć reklamie bo czasem ta reklama jest większym dziełem niż film ;) Twoja recenzja zachęca do obejrzenia filmu. Bo obejrzeniu Kota jako Ridla lubię filmy w których gra więc i to pewnie bedzie plusem na korzyść tego filmu.

    OdpowiedzUsuń