Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naukowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naukowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Doktor White i jego głowy - Brandy Schillace, czyli śmiałe eksperymenty w transplantologii

Jaka to frajda przejrzeć sobie całą listę notek do napisania i wybrać temat jaki ci akurat najbardziej pasuje. Zero przymusu, choć patrząc realnie z większością egzemplarzy jakie przychodzą do recenzji jakoś mniej lub bardziej spóźniam się w stosunku do premiery. Nie chcę robić jednak nic na siłę, pisać dyrdymałów o tym jakie to świetne - tego już sporo w sieci. Każda książka genialna, każda najlepsza, każdą musisz przeczytać. Nic dziwnego, że potem już mało kto wierzy w opinie, recenzje i królują na listach sprzedaży jakieś potworki, którym masowo wystawia się niebotycznie dobre opinie...
Róbmy swoje, więc jak zwykle u mnie znajdziecie kilka informacji i refleksji na temat książki, które mam nadzieję, że będą pomocne przy podejmowaniu decyzji. I zacznę tak: seria BoWiem od Wydawnictwa Uniwersyteu Jagiellońskiego już parę razy mnie zachwyciła, ale dawno nie czytałem nic tak dobrego, co tak naprawdę jest literaturą popularnonaukową, a nie tylko prostą biografią. O ile z książką o Tesli męczę się okrutnie i trochę bałem się i w tym przypadku, bo nie tylko z fizyki byłem noga, ale i biologii nie lubiłem, to "Doktor White i jego głowy" okazał się lekturą wręcz fascynującą. Tym bardziej jestem zdziwiony, że o samym naukowcu wcześniej nie wiedziałem nic, więc nawet ludzkiej ciekawości na początku nie było. No jak to - chirurg, który wymyślił sobie przeszczepienie ludzkiej głowy do innego ciała, jawi się niczym doktor Frankenstein. No jakiś chory eksperymentator, fantasta i hochsztapler, nie? 

czwartek, 29 sierpnia 2013

MateMagia, tajniki pamięciowej matematyki - Arthur Benjamin, Michael Shemer, czyli nie musisz się męczyć. To takie proste!

Początek roku szkolnego coraz bliżej, troszkę już myślami jesteśmy w tym co nas czeka, ale też w głowie mam rożne rzeczy, które zadziały się w ubiegłym roku szkolnym. Podam Wam jeden z przykładów, który daje sporo do myślenia a propos trudności w nauce naszych dzieci. Matma starszej córce zawsze sprawiała trochę kłopotu, nie raz spędzałem z nią sporo czasu, by różne rzeczy wytłumaczyć (ciekawe co robił nauczyciel w klasie), a i tak oceny mocno były rozrzucone (od 1 do 4). W każdym razie - nie lubiła i traktowała to jako męczarnię(na co mi to?). I oto nagle w szóstej klasie zmiana nauczycielki. Po kilku pierwszych załapanych czwórkach i pochwałach (nie tylko w domu) nagle jakby ktoś wiatr jej wpuścił w żagle. Kółko matematyczne, zgłaszanie się do olimpiad i konkursów, szukanie różnych zadań w domu (nadobowiązkowo!?!) - po prostu kopara opada. Dużo dzieciaków narzeka, że za dużo zadawane, że trudno, a ta nic... Oczywiście zdarzały się i słabsze momenty, ale córka ewidentnie wiedziała wtedy, że się nie przyłożyła, nie chciało jej się i starała się to poprawić. Z czwórki na koniec roku byliśmy wszyscy bardzo dumni. 
W tym roku zaczyna gimnazjum i już kombinuje by trafić do bardziej wymagającej (lepszej) nauczycielki, a na zajęcia w Pałacu Młodzieży wymyśliła sobie matematykę dla zaawansowanych :) Ile zależy od mądrego nauczyciela, który potrafi kiedy trzeba być surowy, a kiedy trzeba pochwalić. No i potrafi zainteresować tematem. 
Przydługi wstęp, ale to wszystko wiąże się z tematem lektury - uwierzcie! Na początek uwaga - to pierwsza książka, którą objęło patronatem Centrum Nauki Kopernik.Brzmi poważnie, nie? Kiedy tylko paczka od wydawnictwa Pierwsze przyszła pocztą i córka zobaczyła tytuł (jeszcze w maju), książka została mi skonfiskowana. Już tego samego dnia przybiegła z wypiekami na twarzy prosząc aby jej zadawać do wykonania w pamięci różne działania w zakresie odejmowania i dodawania dużych liczb. Ile jej frajdy sprawiało nasze zdumienie! Potem przychodziła ze szkoły śmiejąc się, że nazywają ją zombie matematycznym bo od ręki potrafi mnożyć i dzielić trzycyfrowe liczby, potęgować, albo wyciągać pierwiastki. Tak, tak! To wszystko sprawiła ta właśnie książka. Kto by pomyślał, że książka na temat matematyki może dawać tyle radości. Wszystko dlatego, że to nie jest podręcznik, ale raczej pełna przykładów i ćwiczeń, ciekawostek i sztuczek książka pokazująca, że liczby i zabawa nimi może być zabawna, niczym magia, ciekawsza niż telewizja czy gra komputerowa. 

poniedziałek, 10 września 2012

Tajemniczy kosmos: Wszechświat Stephena Hawkinga, czyli wielkie pytania

Na początku szczerze przyznam się, że do wszelkich kolekcji kioskowych podchodzę raczej bardzo sceptycznie - nie wiadomo do końca czy jakość z początku dorówna tej z końca, a tego ostatniego często nie widać, bo kolekcja jest rozbudowywana o kolejne "atrakcyjne uzupełnienia". Większość celuje też w dzieciaki, bo to one są pasjonatami kolekcjonowania i naciagają rodziców (co mnie wkurza). Ale ta seria mam wrażenie, że będzie inna. Po pierwsze mamy dobrą jakość - BBC raczej nie wypuszcza bubli, a tu dodatkowo mamy świetne nazwiska ekspertów m.in. prof. Stephena Hawkinga, prof. Briana Coxa i polskiego konsultanta, który czuwa nad całością: dr Tomasza Rożka - fizyka, znanego popularyzatora nauki i dziennikarza, który o niej pisuje.
Cała kolekcja obejmuje 26 płyt DVD i podzielona jest na kilka części: Wszechświat Stephena Hawkinga  - 6 płyt (filmy z roku 1999, ale wciąż dobrze się je ogląda), Cuda wszechświata - 4 płyty, Kosmos - 3 płyty, Magia Systemu Słonecznego - 5 płyt oraz Planety - 8 płyt. Do każdego filmu dodana jest książeczka z krótkimi artykułami z danego tematu. Całość zapowiada się ciekawie i mimo ceny, raz na dwa tygodnie wydaje się, że warto się szarpnąć, bo rzecz może zainteresować nie tylko latorośle (o ile są w Waszych domach takowe w wieku szkolnym), ale i nas samych.