czwartek, 23 lipca 2026

Miasto burz - Michał Śmielak, czyli dadzą radę i bez Ojca Mateusza

Zapas tematów powoli mi się kurczy, ale spokojnie, Notatnik przetrwał i takie kryzysy a dla mnie to nawet lepiej jak piszę o różnych tytułach na świeżo, a nie odkładam daną pozycję tygodniami.

Szukając sobie różnych pozycji na Legimi postanowiłem nie poruszać się zupełnie w ciemno, ale np. sprawdzić listę nagradzanych w ramach różnych festiwali. I tak oto z nagrodą Wielkiego Kalibru wjeżdża Michał Śmielak. Tym razem zabiera czytelników do Sandomierza, który lubię i opisywane plenery nie są mi zupełnie obce. Podobno to drugi tom cyklu z przygodami komisarza Brunona Kowalskiego i historyka Krzysztofa Szorcy, mam więc coś do nadrobienia, ale historię można spokojnie czytać niezależnie.  

Niby dość klasycznie - jeden wątek współczesny, drugi w przeszłości i potem je sobie łączymy, ale przecież ten schemat sprawdzał się już tyle razy to czemu i nie kolejny. Choć odgrzebanie starej sprawy wydaje się tu ciut przypadkowe niech to będzie kolejny dowód na to, że prędzej czy później każda zbrodnia wyjdzie na jaw :) I to nawet bez angażowania Ojca Mateusza. Beka z miasta zbrodni od ponad zdaje się 20 lat jest tu nienachalna, to kryminał jak najbardziej serio.  



Ta tytułowa burza jest tu trochę dla podkręcenia atmosfery, bo istotna będzie tak naprawdę jedynie w pierwszych scenach, gdy jej ofiarą padnie fotograf, który postanowił zrobić sobie polowanie rodem z łowców burz. Na jego sprzęcie znajdą się foty, a na nich... I tak krok po kroku policja będzie łączyć kropki i próbować dojść do rozwikłania sprawy jaka na nich spadła. 

Historyczny wątek sięga końcówki PRL, gdy jeszcze służby miały coś do powiedzenia, ale często były też już zamieszane w różne ciemne interesy, których lepiej było nie ruszać. Policjant który natrafił na pewien ślad nie potrafi jednak pokornie zostawić znalezionych tropów i naraża się na spore kłopoty. 

Okres nie jest aż tak długi, by bohaterowie tamtych zdarzeń nie mogli być wciąż aktywni w różnych dziedzinach, tym bardziej jednak będzie im zależeć na tym, by pewne sekrety nie zostały znalezione i by żaden cień na nich nie padł. 

 

Bohaterowie są całkiem sympatyczni, udaje się w miarę sprawnie zszyć dość skomplikowaną intrygę, a że po drodze będzie trochę sytuacji jakie delikatnie można nazwać "zbiegiem okoliczności" albo "nie wiadomo czemu to zrobiłem" to już się nie czepiajmy. 
Mocna 4 w mojej dawnej szkolnej skali.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz