Na bazie rosnącej mody na książki nawiązujące do słowiańskiej mitologii, wierzeń i rytuałów, Wydawnictwo Rebis zrobiło manewr pod względem komercyjnym pewnie genialny (ich zdaniem), ale różnie może być odebrany przez czytelników.
Trudno odmówić wiedzy autorowi, bo profesor mógłby pewnie zagiąć pewnie niejednego miłośnika takich lektur, czy rodzimowiercę. Warto chyba jednak uprzedzać czytelników (a przynajmniej kiedyś kultura wydawnicza tak nakazywała) i wyraźnie zapowiadać z czym ma się do czynienia gdy sięga się po ten tytuł. Obecnie większość osób kupuje w sieci, ba, kupuje na podstawie tytułu i okładki. Informacja iż to leksykon, rozbudowany słownik i to dotyczący nie tylko wierzeń, ale przede wszystkim historii i prób jej odmitologizowania, myślę że byłby ważnym komunikatem, choć być może mógłby odrobinę obniżyć sprzedaż.
Warto też dodać iż to wznowienie, rozszerzone co prawda, ale jednak publikacja mająca już trochę lat. Czy wpłynęłoby to na jej zawartość, czyli można doszukać się w niej błędów? Nie sądzę. A mimo to, gdy widzę jak zestawia się tą okładkę choćby z serią Wydawnictwa Replika, mam wrażenie że trochę pogrywa się z oczekiwaniami czytelniczymi.
Na pewno taki sposób poznawania sławnych ludzi, może się podobać. Aleksandra Czornyj dodała barwne ilustracje, ale to tekst ma przyciągać uwagę. Bez przeładowania datami, nazwiskami, w zgrabny sposób wprowadzający w czasy w jakich żył bohater. Przecież dokonania Amundsena trudno oderwać od jego dumy z tego, że oto odrodził się jego kraj, przez długi czas pod panowaniem Szwecji. Młodziutkie państwo jakim była Norwegia nagle było na ustach całego świata, bo jego reprezentant podjął się zadania, które okazało się zbyt trudne dla wypraw lepiej wyposażonych i z dużymi finansami.



















