środa, 22 lipca 2026

Mentalista - Camilla Läckberg i Henrik Fexeus, czyli a skąd ty to możesz wiedzieć?

Dawno wśród moich lektur kryminalnych nie było Camilli Läckberg postanowiłem więc trochę odświeżyć swoją listę czytelniczą o Skandynawów których czytałem jakiś czas temu a potem porzuciłem m.in. Horsta. A na początek pierwszy tom nowego cyklu Läckberg tym razem pisanego w duecie. Henrik Fexeus podobno jest ekspertem od mowy ciała, który ma status celebryty w szwedzkich mediach, można powiedzieć więc że nowy bohater cyklu trochę chyba był nim inspirowany, a on dodał tam trochę tajników swojej pracy. Coś co jest na pograniczu psychologii i iluzji, manipulowania ludźmi, staje się tu centrum fabuły, poznajemy to nie tylko od strony "występów" bohatera ale i jego codziennego życia, czy też prowadzenia śledztwa, do którego zostaje zaproszony jako ekspert.  

Policja rzadko sięga po taką pomoc cywilów, ale jeżeli seryjny morderca którego ścigają, ewidentnie jest związany z tym środowiskiem i bawi się w kotka i myszkę z policją, nic dziwnego że śledczy próbują nawet mniej standardowych metod. 

Każda ze znalezionych ofiar wydaje się iż stała się obiektem jakiejś jednej z klasycznych sztuczek iluzjonistów, a Vincent, choć bardziej zajmuje się technikami mentalnymi, wciąż jest wrzucany do jednego worka, jakby chodziło o magików i kuglarzy, którzy po prostu potrafią dobrze oszukiwać. 

Sporo tu fragmentów, które pozwalają zrozumieć metody mentalistów, obserwowanie mowy ciała i znajomość ludzkiej psychiki, ale fakt iż książka rozrosła się do prawie 700 stron to już chyba bardziej zasługa Läckberg. Jak zwykle u niej sporo więc będzie życia prywatnego najważniejszych postaci (czyli Vincenta i policjantki która zaprosiła go do współpracy), nawet odrobiny uczucia jakie pojawia się między nimi, a napięcie które zwykle tak lubimy w kryminałach i thrillerach powiedzmy że będzie raczej letnie. Po prostu raz na jakiś czas pojawia się jakiś mocniejszy fragment albo przyspieszenie akcji na chwilę, ale potem znowu brniemy w rozważania, z których dla samego śledztwa niewiele wynika... 

To nie znaczy że intryga jest słaba, po prostu niestety liczbę stron trochę wypełniono treścią mniej porywającą, trzeba mieć więc trochę więcej cierpliwości niż przy innych książkach tego gatunku. Zamiast nałogów (no prawie) bohaterowie mają fobie i jakieś natręctwa, ta warstwa psychologiczna może zaciekawić i na pewno jest to jakaś ciekawa odmiana. Nie jest więc źle, pewnie za jakiś czas zafunduję sobie ciąg dalszy. W mojej ocenie - warto by było jednak odchudzić i byłoby tylko lepiej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz