poniedziałek, 27 lipca 2026

Foreign Tongues - Rolling Stones, czyli muzyka, która na całym świecie jest zrozumiała

Przyzwyczaiłem się, że artyści których znam od pierwszych krążków, jeździłem na ich koncerty świętują a to trzydziestą a to czterdziestą rocznicę obecności zna scenie, ale kurcze blisko 65 lat aktywności muzycznej i wydawanie wciąż nowych albumów to jest coś co zasługuje na podziw. 

Przed państwem dwudziesty piąty album w dorobku Rolling Stones. Dinozaury wciąż dają radę i potrafią bawić się materiałem, choć ci którzy znają ich twórczość wskażą pewnie jak wiele tu motywów które po prostu wracają. Panowie nie muszą zaskakiwać niczym nowym, ale energii jaka jest w tych kawałkach mogą pozazdrościć nawet świeżaki, pełni buntu i zapału. 
 
Chyba poprzedni krążek najbardziej zaskoczył i wzbudził sensację, ten jest jakby pewnego rodzaju kontynuacją. Weszliśmy do studia i po prostu dobrze się nam grało. Zaprosiliśmy paru znajomych (kurde Stonsom się nie odmawia, więc był i Robert Smith, Paul McCartney, Steve Winwood, czy Chad Smith z Red Hot Chili Peppers. Ba, Bruno Mars wpadł jedynie żeby zagrać na krowim dzwonku. 
 
Słychać że panowie wciąż najlepiej czują się w rockowo-bluesowym, rockandrollowym graniu, choć pewnie współpraca z ludźmi którzy siedzą za konsolami, czasem wpływa na łagodzenie zadziora tych kawałków, żeby nadać im trochę bardziej popowego brzmienia. Ale czy to źle? Jagger nadal potrafi być krzykaczem ale i w balladach sprawdza się nieźle. 

Dwanaście premierowych kompozycji zespołu, cover utworu Amy Winehouse „You Know I'm No Good” oraz interpretacja klasyka Chucka Berry'ego „Beautiful Delilah” - to po prostu materiał który dobrze się słucha. Czasem odezwie się tęsknota by powrócić do starszych nagrań Rolling Stones, ale to nie jest broń Boże jedynie odcinanie kuponów od przeszłości. Szacun, panowie i po prostu chciałbym mieć tyle energii po 80 co Wy. 
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz