Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2018

186 szwów. Z Czeczenii do Polski. Droga matki - Anna Kaszubska, Zargan Nasordinova, czyli blizny i tysiące kilometrów ucieczki

Maraton znowu mi się zrobił. Środa: dwa filmy. Czwartek: teatr. Piątek: dwa razy teatr. Dziś: koncert. Jutro: pogrywka nocna w planszówki.
I na bloga czasu nie ma. Ale ratuje mnie Mirka. Jak zwykle znalazła ciekawą lekturę. Zapraszam do notki.



Chciałabym, aby stworzono takie prawo, że ten kto wywołuje wojnę stanął z całą swoją rodziną w pierwszym szeregu walczących ….
Podobno lubimy się bać. Tak bezpiecznie, siedząc w wygodnym fotelu we własnym domu lub w kinie.
Amerykański przemysł filmowy opanował do perfekcji produkcje filmów strachu i grozy: z zombie, wampirami. I te wojenne. Podziwiamy efekty specjalne, boimy się wraz z bohaterami, walczymy wraz z nimi o lepsze jutro.
Amerykańskie media co jakiś czas donoszą, że jakiś weteran wojenny popełnił samobójstwo, stoczył się w alkoholizm lub inny nałóg, w ekstremalnych przypadkach wziął broń do ręki i zabił. Był leczony z zespołu stresu pourazowego w specjalnym ośrodku … był pod opieką psychologów … a mimo to … Silny, potężny mężczyzna … a jednak przeżycia wojenne z prawdziwej wojny i obrazy w głowie, o których ciężko zapomnieć były dla niektórych nie do zniesienia… nie dał rady z nimi żyć.
Zargan - Czeczenka, muzułmanka. Matka, żona, siostra, córka. Urodziła się w Groznym.

środa, 10 lutego 2016

Krym - miłość i nienawiść, czyli Maciej Jastrzębski w nowej książce o dwóch stronach barykady

Wpadła mi w ręce zupełnie przypadkiem książka Macieja Jastrzębskiego „Krym. Miłość i nienawiść”. Przeczytałem w kilka godzin jednym tchem. Nie dlatego, że temat wciąż aktualny, bo w tamtym rejonie źle się dzieje, ale dlatego, że jak na literaturę faktu, autor bardzo zręcznie stworzył kolaż przeróżnych gatunków literackich, co nieczęsto jest zjadliwe. Tym razem - jak najbardziej!

poniedziałek, 2 marca 2015

Beksińscy. Portret podwójny - Magdalena Grzebałkowska, czyli artyści i ich demony



Nawet się ucieszyłem gdy w ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja iż twórcy "Carte blanche" mają zamiar zabrać się za film o Beksińskich. Mam nadzieję, że choć trochę odda on tą dziwną atmosferę domu i fenomen charakterologiczny obu panów. Bo Grzebałkowskiej udało się to świetnie. Usłyszałem niedawno opinię, że zrobiło wiwisekcję, że była zbyt surowa, że przedstawiła ich jako wariatów, że ich chyba nie lubiła. Ale powiedzcie sami: czytaliście dobrą biografię, która była by pisana na kolanach? Zawsze trzeba trochę oddalić się od swoich bohaterów, wyzbyć się własnych opinii, a skupić się na źródłach, na tym co mówią inni, po to by pokazać ich pełniej niż tylko własny, subiektywny obraz. Oczywiście - nie potrzeba żadnych komentarzy, bo czasem sam dobór źródeł i rozłożenie akcentów już może być jakąś formą wpływania na opinię czytelnika, sugerowaniem ocen. Ale Grzebałkowska mam wrażenie, że nie pastwi się nad swoimi bohaterami. Ona z zafascynowaniem stara się ich poznać, zrozumieć. I my w tym procesie, przez który przeszła, również możemy uczestniczyć.

wtorek, 27 maja 2014

Kontener - Katarzyna Boni, Wojciech Tochman, czyli to też ofiary wojny

Książka wygląda bardzo niepozornie - niecałe dwieście stron, malutki format, ale treść niesie ze sobą naprawdę gruby kaliber, którym dostajemy prosto w głowę. 
Czy jesteśmy bowiem świadomi tego jaka jest skala cierpienia, w różnych punktach świata? Czy nie jest tak, że oglądając dzienniki informacyjne, coraz mniejszą uwagę poświęcamy jakimś odległym miejscom, które doświadczają wojny, konfliktów, kataklizmów, głodu? Czasem mam wrażenie, że więcej zainteresowania w mediach wzbudza to w czym pokazała się jakaś gwiazdka, kto z kim się rozwodzi, albo filmik z kotem, który odgonił od dziecka gryzącego je psa. Jakże trudno wzbudzić nasze zainteresowanie, przykuć uwagę, poruszyć wrażliwość i skłonić do jakiejś pomocy. Takich rzeczy nie wrzuca się na FB, na różne wykopy i inne portale, nie dzielisz się tym ze znajomymi.
Jeżeli anonimowe zdjęcia, filmy, liczby i raporty nie robią już wrażenia, są zbyt suche i zimne, to może konkretny człowiek i jego historia wstrząśnie na tyle, by nie być obojętnym. Katarzyna Boni i Wojciech Tochman właśnie w ten sposób, próbują nam uświadomić co dzieje się w Syrii. Nie oglądają osobiście, ani nie pokazują nam walk, trupów, bombardowań, ruin. Stawiają przed nami tych, którzy przeżyli i o tym wszystkim opowiadają. I nie wiem co jest trudniejsze.

środa, 26 czerwca 2013

Gliniarz - Marcin Ciszewski&Krzysztof Liedel, czyli służba, czy praca jak każda inna

Ciąg dalszy porządków - tym razem pojawiła się notka o filmie Lecha Majewskiego "Angelus". A dziś jak się doliczyłem o 46 książce przeczytanej w tym roku. 
O innych pozycjach Marcina Ciszewskiego znajdziecie u mnie na blogu całkiem sporo, bo przeczytałem jak dotąd wszystko co napisał, nie mogłem więc przegapić Gliniarza. Wczoraj konferencja prasowa i oficjalna premiera, ale ponieważ kupiłem ją taniej w Znaku, miałem czas od poniedziałku by ją łyknąć. Czyta się szybko, ale niestety to nie jest to czego oczekiwałem. Spodziewałem się kontynuacji, albo czegoś w stylu Upału, albo Mrozu, czyli połączenia sensacji z thrillerem politycznym (albo policyjnym), a tu... 
No masz.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Mordercy w mauzoleach - Jeffrey Tayler, czyli jak się żyje między Rosją a Chinami

Podtytuł tej książki brzmi: między Moskwą a Pekinem i trochę oddaje zamysł autora - podróż pomiędzy tymi dwoma miastami i opis tego jak się zmienia rzeczywistość ii życie zwykłych ludzi  po upadku ZSRR. Wszystkie te tereny był w rożny sposób pod wpływami imperium Czyngis-chana i dlatego też autor w wielu miejscach nawiązuje właśnie do historii i mieszania się różnych wpływów kulturowych (i religijnych też). W każdym z miejsc szuka śladów tego imperium i również potomków, nacji które w jakiś sposób do Czyngis-chana się odwołują. Podróż przebiega m.in. przez Osetię, Dagestan, Kazachstan, Ałma Atę i Kirgistan, do Chin (więcej miast wymienię dalej).

sobota, 8 stycznia 2011

Wytępić całe to bydło, czyli o korzeniach rasizmu

Kiedy wspominam różne rzeczy przeczytane w roku ubiegłym to wśród wielu rzeczy lekkich była przynajmniej jedna rzecz, która mną wstrząsnęła. Sięgnąłem po nią w bibliotece publicznej po kilku recenzjach i nie mogłem się oderwać. Powieść Lindqvista składa się jakby z dwóch płaszczyzn wciąż się przeplatających - pierwsza to reportaż autora z jego podróży po północnej Afryce (czyta się troszkę jak Kapuścińskiego), przeplatane troszkę wspomnieniami z dzieciństwa. Ale dużo ciekawsza i mocna jest ta druga płaszczyzna - opis tego jak w Europie rodził się rasizm. Nie ten znany nam z wieku XX czy też z czasów kolonializmu gdy "zła" była Ameryka i małe grupki białych poza Europą, ale ten który siedział w ludzkich głowach całej Europy propagowany nie tylko przez przywódców, bogaczy ale też naukowców (m.in. opierających się na Darwinowskiej teorii doboru naturalnego). Słowa zacytowane w tytule książki pochodzą z „Jądra ciemności” Józefa Conrada Korzeniowskiego i oddają to (co może nas dziś dziwić) co siedziało w głowach wielu europejczyków, którzy stykali się z cywilizacją Afryki.