Nie pokuszę się o analizę co tym razem wydawca miał na myśli pisząc na okładce "literacki fenomen", zostawiając jednak te moje zgryźliwości o których pisałem już nie raz, czyli popularność, którą interpretuje się jako jedyny wyznacznik wartości, postanowiłem jednak napisać o tej powieści choć kilka zdań.
Teoretycznie można by to zamknąć w stwierdzeniu: "historia miłosnego trójkąta", byłoby to jednak dość banalne i chyba też krzywdzące dla tego tytułu. O ile bowiem pierwsza część rzeczywiście może przypominać typową obyczajówkę, w której młoda dziewczyna w trakcie studiów poznaje dwóch chłopaków, to druga mocno już zmienia nasz punkt widzenia.
Tak to już często bywa, że uwaga kieruje się najpierw ku temu kto bardziej o ciebie zabiega, jest głośny, pomysłowy, atrakcyjny, potrafi cię oczarować. Co z tego że jednocześnie często ten wybór kończy się zranieniem, bo zwykle takie osoby są też mocno narcystyczne, bardziej skłonne do kierowania się impulsem chwili, niestałe. A może to też jakieś krzywdzące uproszczenie? Przecież związek Jordan i Yasha wydaje się sielanką, tyle że w którymś momencie ich wybory spowodowały że ich drogi się rozeszły. Młodzi ludzie dziś często decydują się na wyjazdy, idą za przygodą, czymś w czym dostrzegają dla siebie szansę, nie zawsze jest w tym przestrzeń na stały związek. Przecież dojrzałość wymaga by nie wymuszać, by zostawić wolność, ale jednocześnie i samemu nie rezygnować.
Tylko czy potem się czegoś nie żałuje?
Tak naprawdę to powieść właśnie o wyborach jakich dokonujemy i jakie oceniamy po wielu latach. Druga połowa książki gdy Jordan jest już dojrzałą kobietą, uznaną pisarką i gry ponownie ma okazję spotkać się z Samem i Yashem, z którymi znajomość była tak ważna dla niej w młodości, daje nam właśnie szansę postawić sobie takie pytania. Nie tylko "co by było gdyby", ale "czy nie zrobiłem błędu", "czy mogłem inaczej". Za późno na "gdybym tylko wiedział", ale przynajmniej jest szansa na wyznanie sobie tego na co zabrakło miejsca przed laty. Po drodze może jest już miejsce dla kogoś innego, a mimo to szczerze: nigdy nie zniknęła z niego ta pierwsza miłość. Najważniejsza. Tak intensywna. I tak raniąca gdy się skończyła.
Zdecydowanie druga połowa książki dużo ciekawsza.
Ładne. Spokojne, choć sporo emocji.
Czy wyjątkowe? No to już musicie zawyrokować sami.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz