sobota, 5 września 2026

Przytulne miejsce - Peter S. Beagle, czyli czy potrafimy odejść w spokoju

Rany jakie to było dziwne. Pozornie proste, ale jednak pełne jakichś ładnych cytatów i filozoficznych refleksji. Klimatyczne. A to że trudno mówić by wciągało wynika raczej z tego że próżno tu szukać zwrotów akcji, jakiejś ekscytującej fabuły. Nie to żeby autor nie próbował, wychodzi mu jednak średnio. 

Bohater tej powieści to Jonathan Rebeck - mężczyzna już po 50, były aptekarz, bankrut. Od blisko 20 lat mieszka na cmentarzu. Uciekł od zgiełku świata, bo nie potrafi tam żyć, nie potrafi już się do niego dostosować. Swój dom i cichy azyl znalazł na cmentarzu, pośród umarłych. Mieszka w mauzoleum, rozmawia z duchami, a stary kruk przynosi mu jedzenie (kanapki które kradnie) i nowinki ze świata, które wyczytał w gazetach. Mężczyzna nie wychodzi poza mury cmentarza jakby sam już był duchem, podlegającym ograniczeniom które nie pozwalają mu na funkcjonowanie w świecie poza nim. Ale jemy to nawet nie przeszkadza. Dopóki nie uświadomi sobie że przecież nie musi być tak bardzo samotny, że nie musi rozmawiać jedynie ze zmarłymi czy krukiem. 


Sporo tu opowieści tych którzy już odeszli i te rozmyślania o istocie istnienia - co zostawiasz, czy za tobą ktoś tęskni, z czego jesteś dumny, jaki był sens naszego życia, stanowią tu centrum historii. Znajdzie się też miejsce i na miłość, w dodatku powiedzmy że tak trochę na pograniczu świata żywych i zmarłych. 

Jest miejsce na smutek, na wspomnienia, żałobę, ale i na to by zastanowić się nad tym czy nasze serce pomieści nowe uczucie. Śmierć jak się okazuje nie musi kończyć naszej tułaczki i po niej też można odczuwać samotność. 
 

Zwykle akcje powieści umiejscowionych na cmentarzu i wprowadzające miejsce dla duchów kojarzą nam się z horrorami, w tym przypadku jednak nie odczuwa się jakiejś wielkiej grozy. Jeżeli już to niepokój i to też pozorny - w końcu zarówno ci którzy dopiero odeszli i nie są jeszcze przyzwyczajeni do tego że wciąż mogą krążyć po świecie, jak i ci którzy nie wierzą w życie pozagrobowe, początkowo są zszokowani, potem jednak szybko się przyzwyczajają.  
Jest w tym jakiś spokój, nostalgia, z jaką starsi, być może już zmarli, obserwują młodych i ich miłosne uniesienia. Wspominają, doradzają, kibicują, ale przecież sami też nie są zupełnie wolni od ludzkich emocji i być może jeszcze przeżyją coś ekscytującego. 

Ciekawe, choć pewnie szukających jakiejś dramaturgii czy akcji, powieść raczej rozczaruje. No co kto lubi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz