Zanim o seansie z Netflixa, podrzucam jeszcze jeden link: kilka tygodni temu Marta napisała o najnowszej powieści Wojciecha Nerkowskiego "Włoskie śledztwo". Ona zachwycona, a ja... no cóż.
Żeby przeczytać kliknij tu
A może to jakiś taki czas mam że prawie nic mi się nie podoba? Wiadomo że im więcej, tym poprzeczka rośnie, a i widać pewne klisze, niedociągnięcia.
Przy "Aż po kres" też mam ochotę pomarudzić. Może i ciekawa historia, ale zabrakło jakiegoś pomysłu, by wprowadzić tam więcej pazura i emocji.
Długo się rozkręca i zapowiada się bardziej jakiś melodramat - historia matki samotnie wychowującej synka, bo z facetem nigdy nie mogła się dogadać i rozstali się niekoniecznie w dobrych stosunkach. Gdy jednak chłopiec zachoruje na białaczkę, oboje staną obok siebie jak przed laty. To jednak ona gotowa jest na dużo więcej niż on...
Cały problem w tym iż gdy starali się o dziecko, skorzystali z banku komórek i nie żadne z nich nie ma takiej zgodności genetycznej, która by pozwalała na przeszczep, który chłopca może uratować. Należy więc za wszelką cenę dotrzeć poprzez służby medyczne do kogoś kto wtedy był dawcą, ale jak się okazuje nie jest to taka prosta sprawa.
Bohaterka, od zawsze traktująca życie jako walkę, do której trzeba stawać z nastawieniem iż nie przyjmujesz porażki, decyduje się na dość radykalne ruchy, byle tylko uzyskać poprzez rozgłos pomoc dla synka. Pod lufami policyjnych snajperów, będziemy obserwować więc walkę lekarzy, rodziców i kompletne usztywnienie urzędników, powołujących się na przepisy i brak możliwości pomocy.
O ile więc w drugiej połowie filmu pojawia się jakieś napięcie, to też jakoś średnio sprawnie udaje się to pokazać. Nagle głębia psychologiczna przestaje mieć znaczenie, a ważne są jedynie kolejne decyzje obu stron konfliktu: zdesperowanej matki i państwa, które chce przestrzegać prawa i nie ma względu na jej motywację. Dramat przechodzi w thriller, w dodatku średnio udany.
Rozumiemy bohaterkę, lubimy, a mimo wszystko nie udało się twórcom zbudować tej historii w taki sposób byśmy zapamiętali ją na dłużej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz