czwartek, 22 maja 2014

Jak się kochają w niższych sferach, czyli kłamstwo ma krótkie nogi


Kolejna notka teatralna. Może po tygodniach posuchy wreszcie będzie czas by się trochę bardziej zmobilizować. Udało się zobaczyć Boską, a w ramach realizowanego co roku wyjścia z obiema mamami tym razem wybraliśmy teatr Kamienica. Tak się jakoś śmiesznie układa, że w przeddzień ich święta zawsze szukam czegoś lekkiego i interesującego, a trafiamy w nowe miejsce. Mamy więc walor dodany - łapanie klimatu i porównywanie różnych teatrów. Kamienica wiem, że się spodobała bardzo. I nie tylko ze względu na miejsca tuż pod sceną :) Po prostu miejsce ma w sobie dużo uroku - te wystylizowane wnętrza, makieta dawnej Warszawy (cudeńko!), duże przestrzenie, w których można pospacerować, usiąść, a nie tak jak to czasem bywa ciasny korytarz i koniec. Co prawda tym razem nie powitał nas p. Emilian, ale jestem świadkiem, że bywa tam często i zagaduje nie tylko do vipów.
A sama sztuka?

Cóż. Wiedziałem wybierając tytuł, że będzie to lekka komedia omyłek (brytyjskie i amerykańskie tytuły są u nas w modzie), więc z góry nastawialiśmy się na rozrywkę, a nie na jakąś wielką sztukę i emocje. I trzeba przyznać, że tekst jest zabawny, ze świetnym tempem, a humor raczej nie przekracza granic dobrego smaku. Jednym zdaniem - trafione! Mamom też się podobało.
Dwie zaprzyjaźnione pary, dwa domy i... jedna scena. Nie, nie, to nie żadni sąsiedzi. Wszystko dzieje się błyskawicznie i równolegle w dwóch miejscach, a w tym by się połapać w akcji pomagają nam... kolory. Brawa za pomysł, genialny w swej prostocie. Gdy rzeczy dzieją się w tym samym czasie wszystko jest w porządku, trochę może sens tego gubi się gdy jesteśmy świadkami dwóch kolacji, które odbywają się dzień po dniu, ale za to dostajemy świetne sceny przy stole :) gdy trudno powstrzymać już wybuchy śmiechu.
A osią fabuły są jak to często bywa - zdrada, podejrzliwość, kłamstwa i miłość, która trochę wygasa po wielu latach ślubu. Tylko czy warto tracić coś co się ma, na rzecz jakiejś przygody, która atrakcyjna jest tylko przez chwilę? W całą intrygę wciągnięta zostaje jeszcze jedna para - dość specyficzne i mało towarzyskie małżeństwo. No i rozpoczyna się maraton pomyłek, niedomówień i dobrych chęci... Więcej nie zdradzę. W każdym razie polecam na niezobowiązujący wieczór. A miejsce polecam po dwakroć.

W obsadzie "Jak się kochają..." zobaczyć można: Annę Oberc, Andżelikę Piechowiak, Grażynę Wolszczak (aż trudno ją rozpoznać), Waldemara Błaszczyka, Rafała Królikowskiego i Piotra Polka. Szczególnie ten ostatni w roli pantoflarza powalił mnie na łopatki.

1 komentarz:

  1. Widziałam to przedstawienie rok temu. Teatr odwiedził Śląsk ;) Miło spędziłam czas, kilka razy się uśmiechnęłam. ;) Zgadzam się Piotr Polk najlepszy, a Grażynę Wolszczak trudno było rozpoznać. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń