czwartek, 25 kwietnia 2013

Asian Dub Foundation - Enemy of the enemy, czyli mieszanka wybuchowa nie tylko na drogę

Na powrót już przygotowana inna płyta i mam nadzieję iż równie skutecznie pozwoli mi nie zasnąć za kółkiem, a na dziś słów kilka o kapeli, o której jeszcze chyba nie pisałem. Kocioł energii, buntu i zaangażowania. Tak jak w latach 80-tych walka o sprawy społeczne i wyrażenie gniewu to głównie muzyka punkowa, tak obecnie z tych źródeł to zaangażowanie przeszło do wielu innych gatunków, mamy czasy gdy miesza się różne wpływy i inspiracje. Asian Dub Foundation wykorzystuje i gitary rockowe i rytm, brzmienia reggae, teksty są rapowane, a to wszystko bazuje na elektronicznym bicie, samplowaniu i okraszone jest egzotyką arabską albo hinduską: a to wokaliza, a to bębny, a to jakieś instrumenty, które znamy z tamtej kultury. Całość jest taką dawką energii, że po włączeniu w aucie, powietrze natychmiast wypełnia drżenie i czysta adrenalina (nie muszę pić tyle kawy, albo ładować się napojami puszkowymi).

No i teksty - często dotyczące rasizmu, emigracji, spraw społecznych, polityki (np. globalizacji). To natychmiast przekłada się na pełne zaangażowania partie wokalne. Zespół złożony z Hindusów, muzułmanów, Sikhów mieszkających w zachodniej Europie, pokazuje swoim spojrzeniem to co często uwadze innych kapel umyka - zawsze jest to punkt widzenia grup trochę spychanych na margines, dyskryminowanych, doświadczających niesprawiedliwości. Jest ostro, muzyka drażni i pobudza, a wszystkie smaczki egzotyczne tylko zwiększają frajdę, bo choć z zupełnie innej bajki, kapitalnie się wpisują w tą agresywną muzę. Nawet spokojniejsze numery (np. magiczny 1000 Mirrors z Sinead O’Connor) sprawiają, że krew w żyłach tętni wraz z perkusją, basem, pogłębianymi pogłosem...  
Jeżeli lubicie brzmienia i energię taką jak Rage Against The Machine - spróbujcie koniecznie tych kolesi. Na płycie brzmią świetnie, wyobrażam sobie jaki ogień potrafią wzbudzić na scenie. Tak jak nie przepadam za Prodigy, tak tu, ta elektronika sprawia mi niesamowitą frajdę. To pokręcone, szalone rytmy. A dla tych, którzy lubią jeszcze bardzie podkręcać rytmy - do płyty dołączono jeszcze wersje zremiksowane prawie wszystkich numerów.
Jedyne ryzyko gdy się słucha tego w aucie - trzeba uważać na prawą nogę, bo może się zbyt mocno dociskać pedał gazu.    


Więcej o kapeli tu: http://www.asiandubfoundation.com/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza