Matka z córką wchodzą w tą sytuację z jakąś dziwną determinacją, każda widzi w tym jakąś swoją szansę. Starsza chce wyremontować dom i na tym zarobić, choć wymaga to sporo pracy, młodsza początkowo sceptyczna, z czasem dostrzega też dla siebie szansę. Tyle że ją interesują tajemnice domu, a nie remont. Prowadząc podcast o tajemniczych sprawach ma nadzieję, że przyciągnie dużo więcej ludzi, bo tu ma historię na wyłączność. Zaczyna od zaginięcia młodej dziewczyny, zdarzenia które zmieniło los rodziny dawnych właścicieli i przyczyny tego iż dom stał przez tyle lat pusty.
Przeplatanie wydarzeń z przeszłości, by czytelnik mógł je poznać nawet przed bohaterką, również wydaje się dobrym pomysłem, co więc może pójść nie tak? Ano mam wrażenie, że autorka próbują doprawić fabułę niesamowitością, trochę za bardzo poszalała, mocno mieszając emocjonalnie w rodzinnych relacjach, tak że w którymś momencie staje się to mało zrozumiałe. Od spięć i kłótni aż do realnego pragnienia zrobienia krzywdy, ciągłe żale, pretensje, których źródła nie do końca rozumiemy, mocno wybijają z rytmu. I niby pod koniec wszystko zaczyna się wyjaśniać i układać, przyjąłem to jednak już bez wielkiej ekscytacji, bo gdzieś po drodze zgubiła się ciekawość.
Lepiej czytało się wątek współczesny, choć i tu mam wrażenie, że trochę autorkę poniosło i niektóre wydarzenia wydają się mało realistyczne. Błagam, nie wszystko da się łatwo wyjaśnić chorobą psychiczną, jeżeli wcześniej nie dostrzegasz żadnych symptomów, to warto skonsultować z psychiatrami, nie robić czytelnikom wody z mózgu. Efektywność i zaskoczenie w finale są fajne, pod warunkiem jednak że nie spadają z nieba.
Są tu więc fragmenty fajne, wywołujące ciarki na plecach, całość jednak trochę rozczarowuje, bo mam wrażenie że zabrakło trochę w tym uporządkowania i przemyślenia połączeń pomiędzy wątkami i postaciami.
PS no i ta okładka. Błagam, grafikowi ktoś kto czytał książkę w redakcji powinien powiedzieć że nie chodzi o małą chatkę na odludziu, ale o wielki pałac (tu też autorkę trochę poniosło w opisach)...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz