środa, 27 maja 2026

Złoty róg - Maryla Szymiczkowa, czyli skandal sezonu i ten szalony Wyspiański

Z dużą przyjemnością wracam do tego cyklu ze śledztwami profesorowej Szczupaczyńskiej, choć nie ukrywam że trochę zaskoczył mnie ten tom. Może ze względu na to że dotąd różne smaczki historyczne były jedynie dodatkiem do kryminalnej intrygi, a teraz "Wesele" stało się kanwą całej fabuły. Bohaterka uczestniczy w pamiętnym wydarzeniu, które potem zostało opisane w dramacie, większość postaci znamy właśnie z tekstu Wyspiańskiego, a różne komentarze profesorowej pozwalają na wyobrażenie sobie jak "elita" krakowska na to wszystko patrzyła. Rewolucjoniści? A fe... Po co taki nieporządek. Jak świat światem pewna klasowość była podstawą ich życia, a najjaśniejszy Pan Franciszek Józef był rękojmią zachowania tego ładu i powolnego rozwoju. 


Ale jest coś jeszcze. Wyobrażałem sobie Szczupaczyńską jako stateczną matronę, dbającą o opinię i pozory, a tu autorzy (bo za pseudonimem Szymiczkowej kryją się Dehnel i Tarczyński) wrzucają bohaterkę w romans i porywy serca. Ach, jakże to tak? Aż się boję co wymyślą w kolejnym tomie, który już jest opublikowany, ale jeszcze jest przede mną. 



Intryga dość pogmatwana, bo zaczyna się od tego iż profesorowa szuka jakieś zagadki do rozwiązania, nuda ją rozpiera i trafia na zabójstwo dokonane na jednym z podwórek. Jak ta sprawa połączy się z jej obecnością na weselu w Bronowicach tego już nie zdradzę, ale nieźle to wszystko będzie namieszane. Wokół domu Szczupaczyńskich nagle zaczną się kręcić agenci, delegaci różnych sił, a dyskusja czy ważniejsza jest "sprawa polska" czy ludzka uczciwość będzie bardzo gorąca. 

Gdy udało się wysłać męża do dalekiej rodziny, byle nie kręcił się jej pod nosem i nie przeszkadzał (bo przecież śledztwa to taka mało kobiece zainteresowania i zmuszają do działań niegodnych jej pozycji), na horyzoncie pojawia się krakowski sędzia śledczy, Rajmund Klossowitz i robi się już naprawdę gorąco. Oczywiście romans w przypadku bohaterki to wielkie słowo, bo burza tak naprawdę bardziej dzieje się w jej wyobrażeniach niż w realu, to jednak nowe oblicze kobiety które widzimy chyba po raz pierwszy. 

 

Jak zwykle polecam. Język, humor, smakowite opisy krakowskich miejsc i zwyczajów - te kryminały retro to zawsze uczta dla oczu i głowy. A rekonstrukcja narodowych mitów, choć trochę pokrętna, też daje frajdę. Może nie najlepszy tom z serii, ale trzyma poziom. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz